"Miał wyrwane serce". Nowe doniesienia ws. śmierci polskiego podróżnika w Meksyku

Polska
"Miał wyrwane serce". Nowe doniesienia ws. śmierci polskiego podróżnika w Meksyku
Facebook/Krzysztof Chmielewski - Podróżnik

- Moim zdaniem Krzysztof Chmielewski i mój brat Holger, padli ofiarami meksykańskich gangów narkotykowych - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Rainer Hagenbusch. Według brata niemieckiego podróżnika, Polak miał mieć "wyrwane serce". Ciała 37-letniego Polaka i 43-letniego Niemca zostały znalezione w Meksyku na dnie 200-metrowej przepaści.

Ciała podróżników zostały porzucone w pobliżu miasteczka San Cristobal de las Casas. Znaleziono je na dnie przepaści, ciągnącej się wzdłuż autostrady. Jest to teren zalesiony. Zwłoki leżały w lesie ponad tydzień i były w bardzo złym stanie, gdy je znaleziono. Na ciało Krzysztofa Chmielewskiego natrafiono 26 kwietnia, Holgera Hagenbusha - 4 maja.

 

Śledztwo brata

 

Brat Holgera Hagenbusha spędził w Meksyku cztery tygodnie zbierając dane i prowadząc dokumentację na temat śmierci swojego brata i podróżującego z nim Polaka. Według niego podróżnicy padli ofiarami karteli narkotykowych, a nie jak dotychczas sądzono - przypadkowego napadu rabunkowego.

 

- W Meksyku jest kilkanaście karteli. Każdy ma jakiś znak rozpoznawczy. Niektórzy ucinają lewą rękę, a inni prawą. Jeden z tych działających właśnie na terenie regionu Chiapas porzuca swoje ofiary bez lewej stopy i serca. Właśnie bez tej stopy, bez głowy oraz z niewielkim nacięciem i wyrwanym sercem znaleziono ciało Krzysztofa - twierdzi Hagenbusch.

 

Lokalne media przekonują, że do takich przypadków dochodzi niezwykle często, a na tereny po których podróżowali Europejczycy "nawet policja się nie zapuszcza". Lokalni reporterzy sugerują, że podróżnicy "być może zobaczyli coś, czego widzieć nie powinni".

 

Skandal po słowach prokuratora

 

Na początku maja prowadzący sprawę prokurator Arturo Lievano powiedział agencji AP, że uszkodzenia ciała Chmielewskiego wskazują na wypadek. Według tej wersji Polak i Niemiec mieli zostać potrąceni przez rozpędzony samochód, którego kierowca zbiegł. Wskutek uderzenia obaj mężczyźni mieli spaść do wąwozu.

 

 - Uprawianie kolarstwa na tym terenie jest bardzo ryzykowne - miał powiedzieć prokurator Lievano. Jego wypowiedź, którą cytowała AFP, wywołała oburzenie w San Cristobal de las Casas. Setka osób manifestowała przez kilka dni w centrum miasta domagając się prawdy - podała francuska agencja.

 

Zwłoki Polaka pochowano zaledwie dwa dni po odnalezieniu. Jego krewni i przyjaciele wskazywali, że śledczy działają niejasno i zbyt szybko.
 
Dzięki śledztwu meksykańskiego prawnika Juanjo Gutierrez Bringueza, który dotarł do raportu z sekcji zwłok, odsunięto od sprawy prokuratora Lievano. Przejął ją prokurator z wydziału zabójstw Luis Alberto Sanchez.

 

Strzały w głowę i dekapitacja

 

- To jest morderstwo, które musimy zbadać, tak jak sprawdzaliśmy wszystkie inne zabójstwa - informował Sanchez w maju.

 

Po zmianie prokuratora prowadzącego sprawę do wiadomości publicznej podano pierwsze rezultaty sekcji zwłok. Hagenbush miał zginąć od strzałów głowę, z kolei Polak miał zostać zdekapitowany.

 

Chmielewski przebywał w Meksyku w ramach swojej podróży z Kanady do Argentyny. Z kolei Hagenbusch przed przyjazdem do Meksyku odwiedził kilka krajów w Ameryce Południowej.

 

wp.pl, polsatnews.pl

bas/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze