Awaryjnie wylądował awionetką na ruchliwej ulicy. Przyglądali mu się przejeżdżający obok kierowcy

Świat

Pilot jednosilnikowej Cessny 172 musiał w piątek po południu awaryjnie wylądować na jednej z ulic w Kalifornii. Nie było to takie proste, gdyż po drodze normalnie jeździły samochody. Udało mu się zatrzymać samolot tuż przed skrzyżowaniem. Kierowcy stali akurat na czerwonym świetle.

Awionetka wystartowała z lotniska Johna Wayne'a w Kalifornii chwilę po godzinie 16 miejscowego czasu. Po kilku minutach lotu silnik stracił moc. Ponieważ dalszy lot był niemożliwy, pilot postanowił wylądować na ulicy, nad którą akurat przelatywał.

 

Posadził maszynę tuż przed skrzyżowaniem

 

Sztuka ta udała mu się znakomicie, mimo dość dużego ruchu na drodze. Pilot, który był jedynym pasażerem na pokładzie, posadził maszynę tuż przed skrzyżowaniem.

 

Lądowanie na środku drogi wzbudziło spore zainteresowanie zdezorientowanych kierowców, którzy zatrzymywali się i robili sobie zdjęcia z niecodziennym gościem na drodze.

 

 

"To mogło się skończyć naprawdę tragicznie"

 

Sam pilot, który nie odniósł żadnych obrażeń, przyznał później, że lądowanie wcale nie było takie łatwe na jakie wyglądało, a największym zagrożeniem nie były poruszające się po drodze samochody, a linie energetyczne.

 

- To mogło się skończyć naprawdę tragicznie. Przeleciałam pod tymi wszystkimi drutami, co jest całkiem sporą sprawą, bo druty zwisają dość nisko - powiedział lokalnym mediom.

 

"Niewielkie opóźnienia w ruchu drogowym"

 

Dzięki kunsztowi i opanowaniu pilota, jedynymi niedogodnościami wynikającymi z lądowania awionetki na drodze, były - jak podał miejscowa policja - "niewielkie opóźnienia w ruchu drogowym".

 

Samolot ostatecznie odholowano, ma przejść szczegółowe badania techniczne, które odpowiedzą na pytanie, co doprowadziło do awarii.

 

Global News, polsatnews.pl  

dk/grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze