Premiera "Zimnej wojny" Pawła Pawlikowskiego. "Ten film ma szansę działać przez pokolenia"

Polska

- "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego to film o miłości niespełnionej, która przy innym biegu zdarzeń mogłaby się zrealizować - powiedziała Joanna Kulig, odtwórczyni jednej z głównych ról w nagrodzonym w Cannes filmie, który w poniedziałek w Warszawie miał swoją premierę.

Głównymi bohaterami "Zimnej wojny" są Zula i Wiktor (w ich rolach Joanna Kulig i Tomasz Kot), młoda dziewczyna szukająca szczęścia w powstającym zespole Mazurek (bliskim polskiemu Mazowszu) i dojrzały mężczyzna, pianista, jej instruktor. "Zimna wojna" to opowieść oparta na polskiej muzyce ludowej, z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku w tle, o miłości dwójki ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale jednocześnie nie potrafią być razem. Akcja melodramatu jest dzieje się w latach 50. i 60. ub. wieku m.in. w Polsce, Berlinie, Jugosławii i Paryżu.

 

Nagroda na 71. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes

 

Produkcja, nagrodzona za reżyserię na 71. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, została świetnie przyjęta zarówno przez polską, jak i zagraniczną krytykę. W tym momencie określana jest m.in. jako najbardziej osobiste dzieło Pawła Pawlikowskiego lub wyraźnie polski, a jednocześnie jego najbardziej uniwersalny film. Reżyser - laureat Oscara w kategorii "najlepszy film nieanglojęzyczny" za "Idę" (2015) - który wyjechał z Polski, gdy miał 10 lat, zadedykował nowy obraz swoim rodzicom. Główni bohaterowie - Zula i Wiktor - noszą ich imiona.

 

- "Zimna wojna" to była wspaniała przygoda. Zaczynała się przy -25 stopniach, kończyła przy +30. Wszyscy się polubiliśmy, pokochaliśmy. (...) Przeżyjcie państwo ten film po swojemu, mam nadzieję, że będziecie płakać i od czasu do czasu też się śmiać - zwrócił się do widzów na poniedziałkowej premierze Paweł Pawlikowski. Reżyser filmu, podobnie jak w Cannes, wspomniał ze sceny Janusza Głowackiego, zmarłego w sierpniu ub. roku współscenarzystę filmu - obok reżysera i Piotra Borkowskiego.

 

Kulig: "Zimna wojna" zadaje dużo pytań także na temat współczesnej miłości

 

Joanna Kulig, po pokazach w Cannes porównywana do Jeanne Moreau i określona "europejską europejską odpowiedzią na Jennifer Lawrence", powiedziała że jej inspiracją dla Zuli była m.in. Marylin Monroe. - W czasie, gdy konstruowałam swoją postać, czytałam artykuł o tym, jak spotkała się kiedyś na przyjęciu z Arthurem Millerem. Miller się nią wtedy nieprawdopodobnie zafascynował; mówił, że jest jak rozkwitający kwiat. Po jakimś czasie ich relacja zaczęła popadać w skrajności, wszystko było pięknie, a potem się rozpadło przez trudną historię jej dzieciństwa - opowiadała.

 

Zdaniem aktorki uczucie między bohaterami to "rodzaj miłości niespełnionej, która przy innym biegu zdarzeń mogłaby się zrealizować". - "Zimna wojna" to melodramat, który zadaje dużo pytań także na temat współczesnej miłości - jak ją budować, żeby piękne uczucie było w stanie się udać, aby było w stanie przetrwać" - podkreśliła.

 

"Ten film ma szansę się rozwinąć"

 

Tomasz Kot, który wg dziennikarzy "The Economist" dostałby rolę Jamesa Bonda, gdyby urodził się w Wielkiej Brytanii, uważa, że "Zimna wojna" może stać się filmem klasycznym, który przetrwa okołopremierowy szum. - To zawsze zagadka, który film się zestarzeje, a który zostanie na dłużej. Życzę "Zimnej wojnie" jak najlepiej, wydaje mi się, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ten film ma możliwość rozwinąć się tak, aby działać przez całe pokolenia - powiedział.

 

- Bazą Pawła Pawlikowskiego jest film dokumentalny. To oznacza inne podejście do aktorów i tego, co robią. On nie jest zainteresowany udawaniem pewnych sytuacji (...). Jeśli miałem do dyrygowania trzy utwory, to musiałem je tak opanować, aby Paweł mógł to nakręcić w sposób dokumentalny. Zwykle materia filmowa umożliwia opowiedzenie czegoś przez coś. W przypadku współpracy z Pawlikowskim to nie działa, jego takie środki nie interesują. Aktorzy muszą pokazać rzeczy tak, żeby on w to uwierzył - dodał.

 

"To prosty szablon, w którym mamy Humphrey Bogarta i Lauren Bacall"

  

Jak opowiadał, Pawlikowski sam podrzucał aktorom teksty kultury, które mogły im pomóc wejść w postaci. - Przez cały film byliśmy z Asią sami, odcięci od świata, z rzadka pojawiali się inni aktorzy. Kiedy Asia pytała Pawła, jak rozegrać daną scenę, albo co ma być w niej najważniejsze, słyszała tylko, że "jest młoda, charyzmatyczna i szalona". Ja słyszałem tylko "A Ty, Tomek, Ty jesteś starszy". To prosty szablon, w którym mamy Humphrey Bogarta i Lauren Bacall, gdzie mamy faceta, który chodzi, patrzy, pali i po prostu jest - podkreślił.

 

Gośćmi premiery, prócz twórców filmu, byli także m.in. wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński, wiceminister kultury Jarosław Sellin, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Radosław Śmigulski, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, Filip Bajon, Allan Starski, Agnieszka Smoczyńska, Wojciech Smarzowski, Kinga Dębska, Agnieszka Holland i Magdalena Łazarkiewicz.

 

W filmie zobaczymy także m.in. Borysa Szyca i Agatę Kuleszę. Autorem zdjęć do filmu jest Łukasz Żal.

 

Borys Szyc był gościem programu "Wydarzenia i Opinie" w Polsat News.

 

 

PAP, Polsat News

nro/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie