Desygnowany na premiera Włoch rezygnuje. Prezydent ogłosi, czy rozpisze wybory

Świat
Desygnowany na premiera Włoch rezygnuje. Prezydent ogłosi, czy rozpisze wybory
PAP/EPA/Maurizio Brambatti

Prezydent Włoch Sergio Mattarella ogłosił, że w najbliższych godzinach podejmie decyzję w sprawie apeli ugrupowań o rozpisanie następnych wyborów. Deklarację tę złożył, gdy desygnowany na premiera Giuseppe Conte zrezygnował z misji powołania rządu. Prezydent Matarella nie zgodził się na to, aby ministrem finansów został krytyk euro.

Ekonomista Carlo Cottarelli został wezwany przez prezydenta Włoch Sergio Mattarellę na poniedziałek - ogłosił Pałac Prezydencki po tym, gdy z misji tworzenia rządu zrezygnował profesor prawa Giuseppe Conte.

 

Wezwanie znanego ekonomisty oznacza, że szef państwa podejmie próbę powołania neutralnego politycznie rządu technicznego w związku z trwającym od ponad 80 dni impasem politycznym.

 

O swej decyzji Conte poinformował w trakcie godzinnej rozmowy z szefem państwa. Po rozmowie powiedział, że włożył "maksimum wysiłku" w powodzenie powierzonego mu zadania. Nie podał przyczyny swojej rezygnacji. 

 

Conte mówił o tym, że rozmowy w sprawie sformowania gabinetu przebiegały w duchu "pełnej współpracy" z liderami ugrupowań, które miały go utworzyć, czyli Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd.

 

Kandydat - przeciwnik euro

 

W wystąpieniu w Pałacu Prezydenckim po rozmowie z profesorem Conte Mattarella oświadczył, że nie zgodził się na to, aby "zwolennik wyjścia ze strefy euro" został ministrem finansów. Tym samym potwierdził, że zawetował kandydaturę Paolo Savony, wskazaną przez prawicową Ligę i antysystemowy Ruch Pięciu Gwiazd.

 

Mattarella zauważył następnie, że "klimat niepewności co do pozostania Włoch w strefie euro wywołał alarm wśród włoskich i zagranicznych inwestorów".


Podkreślił, że sytuacja ta miała w ostatnich dniach negatywny wpływ na rynki finansowe.

 

Prezydent zapewnił również - odnosząc się do kierowanej pod jego adresem krytyki - że nie utrudniał powołania gabinetu. - Przeciwnie, wspierałem te próby zgodnie z regułami konstytucji - powiedział prezydent. 

 

Decyzję Mattarelli skomentował przywódca Ruchu Pięciu Gwiazd. - To instytucjonalne starcie bez precedensu - ocenił w transmisji, którą prowadził na Facebooku. - Po co chodzić na wybory, jeśli decydują agencje ratingowe? - pytał. 

 

"Lepsze są następne wybory"

 

Wcześniej prezydent Mattarella przyjął oddzielnie w Kwirynale przywódców obu ugrupowań, które miały utworzyć rząd - Matteo Salviniego z Ligi i Luigiego Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd. W trakcie tych rozmów, ujawniły źródła parlamentarne, prezydent powtórzył swój sprzeciw wobec kandydata na ministra finansów.

 

W czasie wiecu w Terni w środkowych Włoszech Salvini oświadczył wieczorem, że nigdy nie zgodzi się na to, aby stawiano "warunki" i powołano ministra, który będzie "podobał się w Berlinie". - Jeśli nie możemy dokonać wolnego wyboru, lepsze są następne wybory - stwierdził.

 

Po ponad 80 dniach od wyborów parlamentarnych powraca zatem klimat politycznego impasu wokół powołania rządu.

 

Najbardziej prawdopodobna obecnie hipoteza to powołanie przez prezydenta neutralnego politycznie rządu technicznego. 

 

PAP, Reuters, polsatnews.pl

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze