Polak wrócił do domu pijany i zadał 11 ciosów nożem włoskiemu ojczymowi

Świat
Polak wrócił do domu pijany i zadał 11 ciosów nożem włoskiemu ojczymowi
Zdjęcie ilustracyjne, fot. wikimedia.org/Threecharlie

45-letni Sebastian S. wrócił do domu w Fiesse we Włoszech w poniedziałek po godz. 15. Kiedy 74-letni ojczym spojrzał na niego z dezaprobatą, bez zastanowienia sięgnął po nóż leżący na kuchennym stole i zadał mu 11 ciosów. W wyniku odniesionych ran Włoch zmarł. Tragedia rozegrała się na oczach matki Polaka.

Matka mężczyzny związała się z 74-letnim Marino Pellegrinim, byłym kierowcą ciężarówki i rolnikiem z Fiesse (ok. 40 km na południe od Bresci) pod koniec lat 90. Włoch zaadoptował wówczas dwójkę jej dzieci. We wsi nazywany był "dobrym Marino". Podkreślano, że był bardzo spokojnym i życzliwym człowiekiem.

 

Często wszczynał awantury


Adoptowany przez Włocha Sebastian S. miał zupełnie inną opinię. Sąsiedzi twierdzą, że rodzina miała z nim problemy od zawsze. Często słyszeli awantury, które mężczyzna wszczynał, zwłaszcza, gdy pojawiał się w domu pijany.

 

Zarówno Polka, jak i ojczym zabójcy, widywani byli z siniakami świadczącymi o pobiciu. Nigdy jednak nie poskarżyli się na 45-latka. 

 

Sebastian S. był już wcześniej karany za nieumyślne zabójstwo. W 2001 r., prowadząc samochód po pijanemu, spowodował wypadek, w którym zginęły dwie osoby.

 

"Nie wie, dlaczego to zrobił"


Polak przyznał się do zabójstwa ojczyma. Trafił do w aresztu w Brescii.

 

- Nic nie pamięta, powtarza, że nie wie, dlaczego to zrobił - powiedział w środę Paolo Rossi, obrońca Polaka. Dodał, że pod koniec przesłuchania jego klient wybuchł płaczem. Polak skorzystał z prawa do nieudzielania odpowiedzi.

 

Adwokat zwrócił również uwagę, że Sebastiana S. ma problemy psychiczne i z tego powodu pobiera zasiłek społeczny.

 

bresciatoday.it, ilgiorno.it

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze