15 lat więzienia dla sprawcy śmiertelnego wypadku. Był pod wpływem amfetaminy i uciekł

Polska
15 lat więzienia dla sprawcy śmiertelnego wypadku. Był pod wpływem amfetaminy i uciekł
Polsat News

15 lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i 500 tys. zł zadośćuczynienia dla rodzin zmarłych - taki wyrok zapadł we wtorek przed Sądem Rejonowym w Białymstoku, wobec sprawcy wypadku, w którym zginęły dwie osoby.

Kierowca był pod wpływem amfetaminy i uciekł z miejsca wypadku. Sąd skazał też cztery inne osoby objęte tym samym aktem oskarżenia, którym prokuratura zarzuciła, że poszkodowanym nie udzieliły pomocy. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Wypadek miał miejsce nad ranem 20 sierpnia ub. roku w ruchliwym miejscu Białegostoku, w pobliżu przystanku przy skrzyżowaniu ulic Antoniukowskiej ze Świętokrzyską.

 

Przeprosił bliskich ofiar wypadku

 

Jak wynika z aktu oskarżenia, kierowca volkswagena jechał od centrum Białegostoku i - wskutek nadmiernej prędkości - po przejechaniu przez skrzyżowanie stracił panowanie nad samochodem i śmiertelnie potrącił, idące chodnikiem, dwie osoby: 23-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę. Kierowca uciekł z miejsca wypadku; kilkaset metrów dalej zatrzymał go taksówkarz.

 

W śledztwie okazało się, że sprawca był pod wpływem amfetaminy - takie wyniki przyniosła opinia biegłych zlecona przez prokuraturę. W oparciu m.in. o dane z monitoringu ulicznego i opinie specjalistyczne w śledztwie przyjęto, że przed skrzyżowaniem kierowca volkswagena jechał z prędkością 95 km/h, zaś w momencie potrącenia pieszych - z prędkością ok. 115 km/h.

 

W postępowaniu przygotowawczym oskarżony początkowo nie przyznał się, potem jednak zmienił zdanie. Przyznał się też przed sądem, przepraszał bliskich ofiar wypadku. Rodziny ofiar miały status oskarżycieli posiłkowych.

 

Cztery inne osoby skazane za nieudzielenie pomocy

 

Cztery inne osoby prokuratura oskarżyła o nieudzielenie pomocy poszkodowanym. To kobieta, która jechała razem ze sprawcą wypadku oraz znajomi tej pary, którzy jechali drugim samochodem. Według ustaleń śledztwa, przed skrzyżowaniem kierowca volkswagena wyprzedził to auto, potem doszło do uderzenia w pieszych. Trzy osoby jadące tym drugim samochodem nie zatrzymały się i odjechały, po czym telefonicznie skontaktowały się z pasażerką volkswagena i zabrały ją ze sobą.

 

Sąd uznał, że główny oskarżony jest winny wszystkich zarzutów. Orzekł w jego przypadku karę łączną 15 lat więzienia i dożywotnio zakazał mu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Pięciu osobom (rodzinom ofiar) skazany ma też zapłacić po 100 tys. zł, tytułem częściowego zadośćuczynienia za doznaną przez nich krzywdę.

 

Sąd uznał też winę pozostałej czwórki, oskarżonej o nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Wobec dwóch młodych kobiet orzekł kary po pół roku więzienia w zawieszeniu i grzywny, dwóch mężczyzn skazał na pół roku oraz trzy lata więzienia bez zawieszenia; w tym ostatnim przypadku dodatkową karą jest też dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, bo kierowca miał odebrane prawo jazdy, a mimo to prowadził tragicznej nocy samochód.

 

"Sprawiedliwa odpłata za wyrządzone zło"

 

Sędzia Alina Dryl podkreślała w uzasadnieniu wyroku, że sprawca tragedii był pod wpływem amfetaminy; narkotyki miał też przy sobie. - To bardzo poważna okoliczność obciążająca w tej sprawie, rzutująca na wymiar kary - zaznaczyła. Przywoływała opinie biegłych o negatywnych skutkach działania amfetaminy na kierowców, którzy mogą odczuwać przypływ energii, zniesienie uczucia zmęczenia czy nadmierną pewność siebie i brak samokrytycyzmu, do tego mogą źle oceniać odległości na drodze i prędkość pojazdu.

 

- Nic dodać, nic uzupełnić (...). Skutki działania amfetaminy, wpływ tej okoliczności na zaistnienie wypadku jest oczywisty, jasny i nie może budzić żadnych wątpliwości - uzasadniała sędzia Dryl.

 

Mówiła też, że znajomi sprawcy doskonale wiedzieli, co się stało, a mimo to "pozostawili dwie osoby z bardzo ciężkimi obrażeniami bez żadnej pomocy". Zwracała uwagę, że taką pomocą mógłby być przynajmniej telefon do pogotowia ratunkowego.

 

Uzasadniając wyrok sędzia Dryl mówiła też, że orzeczone kary, zwłaszcza wobec sprawcy, są "sprawiedliwą odpłatą za wyrządzone zło, za krzywdę, za cierpienie, którego już w żaden sposób naprawić się nie da". - Rolą sądu jest ochrona społeczeństwa przed działaniem tego rodzaju sprawców i eliminowanie czynników, które doprowadzają do tego rodzaju przestępstw - dodała.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze