Wybory prezydenckie w Wenezueli. Maduro ubiega się o reelekcję

Świat
Wybory prezydenckie w Wenezueli. Maduro ubiega się o reelekcję
PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ

Obecny prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, który sprawuje władzę od 2013 roku, ubiega się o drugą sześcioletnią kadencję. Opozycja wzywa do bojkotu głosowania, które uważa za oszustwo wyborcze. Wybory przebiegają przy stosunkowo niskiej frekwencji.

Podczas gdy większość opozycji bojkotuje głosowanie, Maduro odwołał się głównie do swych zwolenników w najbiedniejszych okręgach wyborczych, które - jak pisze Reuters - pozostają bastionem rządu mimo szalejącej inflacji i coraz dotkliwszych braków rynkowych napędzających wielocyfrową inflację.

 

Maduro, były kierowca autobusu, w nieodłącznej czerwone koszuli głosował w biurze wyborczym w jednej ze szkół w Caracas. Zapewnił przed kamerami telewizji, że "proces wyborczy pozwoli wkroczyć Wenezueli w etap stabilizacji politycznej".

 

- Twoja kartka wyborcza zdecyduje: głosy albo kule, Wenezuela-Ojczyzna albo Wenezuela-kolonia, pokój lub przemoc, niepodległość lub uległość!- deklarował przywódca Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli, posługując się typową dla niego retoryką polityczną.

 

Oczekuje się, że w wyborach zwycięży Maduro, chociaż 75 proc. Wenezuelczyków nie pochwala jego rządów. Są - jak pisze AFP - zmęczeni brakiem żywności, lekarstw, wody, elektryczności i transportu, w połączeniu z rosnącą niepewnością i kosztami utrzymania.

 

Głównym kontrkandydatem 55-letniego Maduro jest były prorządowy gubernator stanu Lara (2000-20008) i były wojskowy, 56-letni Henri Falcon, który przeszedł oficjalnie do opozycji. Stoi on na czele ugrupowania Postępowa Awangarda. Kandydują też prawie nieznani wenezuelscy działacze: 48-letni ewangelicki pastor Javier Bertucci oraz dysydenci z obozu rządzącego Reinaldo Quijada, Alejandro Ratti i Francisco Visconti.

 

USA i Unia Europejska nie uznają wyborów

 

Według instytutu Datanalisis Maduro i Falcon mają podobne poparcie, natomiast według ośrodka badania opinii Delphos na pierwszego chce głosować 43 proc. wyborców, a na drugiego - tylko 24 proc. Z kolei Instytut Hinterlaces szacuje, że Maduro wygra wybory, osiągając 52 proc. głosów, w porównaniu z 22 proc. dla Falcona. Bertucci może liczyć na około 20 proc.

 

Opozycja oskarża głowę państwa o klientelizm i kontrolę społeczną. - Założeniem reżimu jest to, aby wzmocnić się dzięki wyborom - mówi analityk Benigno Alarcon - i ustanowić bardziej "kontrolowany", tak jak na Kubie, system polityczny.

 

Radykalizację rządu w Caracas oprócz opozycji potępiają Stany Zjednoczone, Unia Europejska i grupa Lima - sojusz 14 państw amerykańskich i Karaibów, które odrzucają niedzielne wybory, uznając, że nie są one ani demokratyczne, ani wolne, ani transparentne. 

 

PAP

mta/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze