Polak bohaterem w Wielkiej Brytanii. Uratował z pożaru pięcioosobową rodzinę

Świat
Polak bohaterem w Wielkiej Brytanii. Uratował z pożaru pięcioosobową rodzinę
Pixabay/MargaritaMorale
Zdjęcie ilustracyjne

Gdy tylko pochodzący z Lublina Bartosz Bogusz usłyszał krzyki zza ściany, pobiegł do domu sąsiadów i ruszył im na pomoc. 33-latek najpierw złapał dzieci wyskakujące z okna płonącego budynku, a następnie pomógł wydostać się z niego ich matce. Brytyjskie media okrzyknęły Polaka mianem bohatera. O sprawie napisał m.in. dziennik "The Sun".

Pożar w jednym z szeregowców w Reading na południu Anglii wybuchł w nocy z wtorku na środę około godz. 23. 

 

- W pewnej chwili usłyszałem alarm przeciwpożarowy. W pierwszej chwili pomyślałem, że to fałszywy alarm, ponieważ zdarzają się takie sytuacje, że np. przez zapalonego papierosa syrena się uruchomi. Później jednak usłyszałem krzyki. Dobiegały zza ściany. Kiedy wyjrzałem przez okno poczułem dym. Był bardzo gryzący. Zobaczyłem też naszą sąsiadkę - powiedział Bogusz w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".

 

Złapał 6-miesięczne dziecko 

 

Mężczyzna momentalnie obudził swoją przyjaciółkę, którą poprosił, by ta wezwała na miejsce straż pożarną. On sam natomiast zbiegł na dół, aby pomóc sąsiadom.

 

- Pobiegłem od strony ogrodu i przedostałem się przez uszkodzony płot na stronę sąsiadów. Zapytałem sąsiadkę czy wszyscy są w domu. Odpowiedziała, że tak. Powiedziałem, że będę po kolei łapał jej dzieci, bo nie mam żadnej drabiny. Kobieta się przez chwilę wahała, ale w końcu się zgodziła. Najpierw złapałem najmłodsze dziecko – 6-miesięczne i oddałem je moje przyjaciółce, która przybiegła już na miejsce - relacjonował mężczyzna.

 

Trafili do szpitala 

 

Później Polak pomógł wydostać się z budynku kolejnym dzieciom w wieku 10, 11 i 17 lat. Na koniec ułożył pod oknem dwie ogrodowe pufy, na które skoczyła matka dzieci.

 

Członkowie rodziny trafili do szpitala. - Pojechali na badania ze względu na dym. Najbardziej podtruty był jeden z chłopców - powiedział Polak.

 

"Zastanawiałem się nad powrotem"

 

O pożarze dowiedzieli się lokalni dziennikarze i przyjechali na miejsce, aby porozmawiać z Polakiem. Informacja ukazała się w prasie. - Później byli u mnie też dziennikarz i fotoreporter z agencji prasowej i w ten sposób trafiłem do "The Sun" - dodał Bogusz.

 

Mężczyzna mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii od 7 lat. - Myślę, że za jakiś czas wrócę do kraju. Nawet niedawno zastanawiałem się nad powrotem - dodał w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".

 

dziennikwschodni.pl

zdr/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze