Silny wstrząs w kopalni Zofiówka. Ratownicy dotarli do dwóch z siedmiu poszukiwanych górników

Polska

- Górnicy są ranni, ale przytomni - powiedziała rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej Katarzyna Jabłońska-Bajer. Pod ziemią pozostaje pięciu innych pracowników kopalni. Pozostała część załogi została wycofana z zagrożonego rejonu. Do silnego wstrząsu w kopalni w Jastrzębiu-Zdroju doszło około godziny 11, na poziomie 900 m pod ziemią. WUG podał, że wstrząs miał siłę około 3,4 w skali Richtera.

Ratownicy, penetrujący chodnik 900 metrów pod ziemią w poszukiwaniu pięciu zaginionych w kopalni Zofiówka górników, natrafili tam na rumowisko - potwierdziła Jabłońska-Bajer.

 

Na razie nie wiadomo, jaka część podziemnego chodnika jest objęta zawałem.

 

Jak powiedziała rzeczniczka, ratownicy muszą teraz uporządkować i zabezpieczyć rumowisko w takim stopniu, by mogli iść dalej. Konieczne jest też zapewnienie w tym rejonie prawidłowej wentylacji.

 

Pod ziemią pracuje osiem zastępów ratowniczych

 

Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon powiedział, że ekipy ratownicze przedostają się do górników z dwóch stron, tak aby jak najszybciej do nich dotrzeć. Pod ziemią pracuje osiem pięcioosobowych zastępów ratowniczych, wkrótce dołączą do nich trzy kolejne.

 

Dwaj przetransportowani już na powierzchnię górnicy trafili najpierw do kopalnianego punktu opatrunkowego.

 

- Z informacji jakie mam: wyszli o swoich siłach, jeden miał w jakiś sposób kontuzjowany bark, drugi coś przy szczęce, ale byli w relatywnie dobrej formie - relacjonował Ozon. Podkreślił, że przeżycie podziemnego wstrząsu powoduje "ogromny szok".

 

Kolejne zastępy ratownicze będą kontynuować penetrację wyrobiska 900 m pod ziemią, zmierzając w kierunku miejsca wstrząsu. Nadal nie wiadomo, czy w tym rejonie doszło do zawału lub np. deformacji wyrobiska. Ratowników dzieli od miejsca wstrząsu ok. 150 metrów.

 

Premier przyjechał na Śląsk

 

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił w sobotę w Garwolinie, że bardzo się cieszy, iż dwóch górników zostało uratowanych. Ale - jak zaznaczył - bardzo się martwi o pięciu pozostałych.

 

- Udaję się dzisiaj tam, w tamto miejsce. (...) Jestem na bieżąco informowany o tym, jak przebiega akcja ratownicza. Bardzo skomplikowana, niestety bardzo trudna, ale ciągle mam nadzieję, że również pozostałych pięciu górników zostanie uratowanych - powiedział przed przyjazdem do Zofiówki Morawiecki.

 

Na górników czekają bliscy

 

Akcja ratunkowa została ogłoszona w kopalni o godzinie 11:25. Natychmiast ewakuowano załogę, przeliczono także pracowników. Łącznie w chwili wstrząsu pod ziemią pracowało ok. 250 osób. Poszukiwanych było siedmiu górników z 11-osobowej brygady, z którymi nie było kontaktu. Cztery pozostałe osoby zdołały się ewakuować.

  

Na pracowników czekają od przedpołudnia rodziny, które zgromadziły się przed głównym wejściem do kopalni. Przygotowano dla nich osobne pomieszczenie, gdzie oczekują na informacje. Zapewniona będzie także pomoc psychologiczna.

 

Rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej poinformowała, że na dole została założona baza, a z niej operuje osiem pięcioosobowych zastępów ratowników górniczych. Jednak do godz. 15 nie mogli oni wejść w rejon wstrząsu ze względu na zbyt wysokie stężenie metanu.

 

W rejonie wstrząsu utrzymuje się zagrożenie metanowe.

 

Ekipy poszukiwawcze sprawdzą stan wyrobiska

 

Dopiero po godz. 15 ratownicy wyruszyli w rejon wstrząsu. Penetrują zagrożony rejon w aparatach ochronnych.

 

Katarzyna Jabłońska-Bajer rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) poinformowała, że ekipy poszukiwawcze mają do przejścia około 1,3 kilometra.

 

- Dopiero kiedy ratownicy dotrą w rejon, gdzie doszło do wstrząsu, będziemy mogli oszacować skalę szkód i dowiedzieć się, czy doszło tam do jakiegoś obwału, czy wyrobisko nie jest zaciśnięte i czy zerwane zostały lutniociągi, a więc czy dociera tam tlen - powiedziała rzeczniczka.

 

Na razie nie wiadomo, czy w wyrobisku doszło do zawału lub innych uszkodzeń. Kluczowe będzie sprawdzenie, czy do rejonu wstrząsu dociera powietrze. Rzeczniczka zapewniła, że przed wstrząsem stężenie metanu w rejonie prac nie było przekroczone - metan w takiej ilości wydzielił się prawdopodobnie dopiero w wyniku ruchu górotworu.

 

Zaginiona część załogi kopalni prowadziła pod ziemią prace związane z drążeniem chodnika przyścianowego w miejscu gdzie nie ma jeszcze wydobycia, a eksploatacja jest dopiero przygotowywana.

 

- O godz. 11 pracownicy dostali polecenie wycofania się. Mogli wychodzić różnymi wyrobiskami, wciąż na kilku czekamy - poinformowała Jabłońska-Bajer.

 

Tysiąc wstrząsów rocznie

 

Tzw. Ruch Zofiówka jest częścią działającej od 2013 r. kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

  

Wstrząs o sile ok. 3,42 w skali Richtera był - jak dotąd - najsilniejszym w kopalni Zofiówka. Jednak zdaniem dyspozytora Wyższego Urzędu Górniczego na obszarze eksploatacji górniczej występują ruchy tektonicznie o większej sile. 

 

Według danych Górnośląskiej Regionalnej Sieci Sejsmologicznej Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) w Katowicach, najsilniejsze notowane w ciągu minionych 20 lat na Górnym Śląsku wstrząsy miały magnitudę rzędu 3,8 do 4 w skali Richtera.

 

Zgodnie z klasyfikacją GIG, sobotni wstrząs w kopalni Zofiówka nie zaliczał się do tych najsilniejszych, ale nieco słabszych, o sile między 1,68 a 3,77 w skali Richtera. Takich wstrząsów w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym występuje rocznie około tysiąca.

 

Najsilniejsze wstrząsy związane są z wyrównaniem naprężeń w ziemi, wywołanych kumulowaniem się wpływów eksploatacji górniczej i naprężeń naturalnych. Występują głównie tam, gdzie są uskoki tektoniczne. 

 

 

PAP

luq/zdr/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze