Lisicę potrącił samochód. Młode ukryły się w rowie melioracyjnym. Wyciągnęli je stamtąd strażacy

Polska

Przez kilka godzin strażacy usiłowali wydobyć młode liski, które w środę schowały się w rowie melioracyjnym w Brynicy (woj. opolskie). Akcja była trudna, bo zwierzęta broniły się przed wyciągnięciem ich na zewnątrz. Wszystkie młode są teraz pod opieką ośrodka "Arka", gdzie stopniowo będą się uczyć samodzielności. Ich matkę śmiertelnie potrącił samochód.

O opuszczonych młodych policję powiadomił mieszkaniec Brynicy, który obserwował stado i widział potrąconą przez samochód matkę zwierząt. Zauważył, że liski schowały się w rowie melioracyjnym.

 

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Opolu w ramach współpracy z policją wysłało do Brynicy wolontariuszy, żeby pomóc je odłowić. 

 

Pięć z siedmiu lisków udało się im złapać od razu. Wolontariusze przewieźli je w kontenerkach do schroniska "Łapa".

 

Trudny dostęp do dwóch lisków

 

- Szósty wszedł w kanał melioracyjny, bardzo wąski, około 15-metrowy i zatrzymał się na siódmym metrze - powiedziała Aleksandra Czechowska, rzeczniczka TOZ Opole.

 

Na miejsce przyjechało ok. 15 strażaków.

 

- Były momenty, że spadała nam motywacja, liski wykopywały sobie dziury, nie mieliśmy dojścia do nich - mówiła rzeczniczka TOZ.

 

Około 23:00 wolontariusze z pomocą straży pożarnej wyciągnęli z rowu melioracyjnego szóste młode.

 

- Ostatniego liska wyciągnął strażak, który wskoczył do rowu melioracyjnego. Z drugiej strony strażacy za pomocą szlaucha napełnionego wodą i obwiązanego gałęziami wypychali liska - opowiadała Aleksandra Czechowska.

 

Zwierzęta będą samodzielne

 

Teraz liskami opiekuje się stowarzyszenie "Arka", jedyne miejsce na Opolszczyźnie zajmujące się dzikimi zwierzętami. 

 

- Trafiły do nas brudne i głodne. Nakarmiliśmy je, wyczyściliśmy i poszły spać. Dzisiaj biegają, bawią się, bardzo dużo jedzą, są szczęśliwe - powiedziała reporterowi Polsat News technik weterynarii, Marta Węgrzyn.

 

Ośrodek przygotuje lisy do samodzielnego życia na wolności.

 

- Zwierzę ma w stu procentach sprawne wyjść na wolność. Póki lisy są małe, kontakt z człowiekiem jest, później, gdy będą starsze, kontakt będzie ukrócany, żeby dzikość się w nich pojawiła i nie traktowały człowieka jak przyjaciela - mówiła Marta Węgrzyn.

 

 

polsatnews.pl

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze