Biuro Analiz Sejmowych negatywnie o "Zatrzymaj Aborcję". Godek: hańba dla Rzeczypospolitej Polskiej

Polska
Biuro Analiz Sejmowych negatywnie o "Zatrzymaj Aborcję". Godek: hańba dla Rzeczypospolitej Polskiej
Polsat News

W opublikowanej na stronach Sejmu opinii do obywatelskiego projektu ustawy "Zatrzymaj aborcję", Biuro Analiz Sejmowych wskazało, że wprowadzenie propozycji może m.in. zwiększyć liczbę nielegalnych aborcji w Polsce, zaburzyć dotychczasowy kompromis i zradykalizować debatę społeczną. Pełnomocniczka Komitetu Obywatelskiego #ZatrzymajAborcję Kaja Godek nazwała opinię "haniebną".

Opinia została opublikowna 18 kwietnia. Jej autorkami są specjalista ds. oceny skutków regulacji w BAS dr Izabela Bień i specjalista ds. społecznych w BAS Justyna Osiecka-Chojnacka.

 

"Coraz większa radykalizacja"

 

Autorki opinii zwróciły uwagę, że propozycja "obala obowiązujący kompromis aborcyjny, będący wartością dla znacznej grupy obywateli". "Według najnowszych badań popiera go 43 proc. Polaków. Za zaostrzeniem obecnej ustawy opowiada się, zależnie od badań, ok. 15-17 proc. respondentów" - czytamy. OKO.PRESS zwróciło uwagę, że autorki opinii powołały się na sondaż przeprowadzony przez portal, w którym 37 proc. ankietowanych opowiedziało się za liberalizacją prawa aborcyjnego.

 

Według autorek dążenie do "radykalnego ograniczenia możliwości podjęcia przez kobietę decyzji nie cieszy się dużym poparciem, a powoduje coraz większą radykalizację debaty oraz aktywność środowisk politycznych zmierzających do aborcji na żądanie".

 

Skutki regulacji mają znacząco podnieść nakłady na prowadzenie ciąż trudnych i opiekę nad niepełnosprawnymi dziećmi. "Zagadnienie (funkcjonowania opieki medycznej i socjalnej - red.) to pozostaje jednak poza obszarem zainteresowania projektodawców, którzy np. nie przewidują finansowanych skutków wdrożenia regulacji" - czytamy.

 

Ponad 1000 zabiegów rocznie

 

Dodatkowo zwrócono uwagę na zwiększoną odpowiedzialność prawną lekarzy, którzy mogą unikać ryzykownych badań w obawie przed zarzutami o chęć dokonania aborcji.

 

"Wystąpić mogą również skutki niezamierzone przez projektodawców, takie jak dokonywanie części aborcji nielegalnie lub zagranicą, prowadzenie uporczywej terapii dzieci z wadami letalnymi, poczucie dyskryminacji rodzin, jeśli nie zapewni się im odpowiedniego wsparcia" - napisano. Zauważono, że "skala procederu nielegalnych aborcji nie jest w Polsce w wiarygodny sposób badana"

 

BAS wśród korzyści społecznych, z którymi wiążę się projekt, wymienił m.in. "lepszą ochronę realizacji prawa do życia" i "kształtowanie pozytywnych postaw społecznych promujących równouprawnienie osób ciężko chorych i niepełnosprawnych".

 

Według BAS-u liczba legalnych aborcji w Polsce przekracza 1000 zabiegów rocznie i liczba ta stale rośnie.

 

Godek: retoryka żywcem wyjęta z haniebnej nazistowskiej akcji T-4

 

"Opinia została skonstruowana w taki sposób, aby uzasadnić utrzymanie możliwości zabijania dzieci podejrzanych o niepełnosprawność lub chorobę. Wprost wynika z niej, że eugenika jest elementem polityki społecznej prowadzonej przez polskie państwo. Aborcja nie jest ofertą dla kobiety, ale korzystną dla budżetu metodą rozwiązywania problemów społecznych" - napisała Kaja Godek.

 

Jak stwierdziła, argument o obciążeniu finansów państwa kosztami wdrożenia ustawy to "retoryka żywcem wyjęta z haniebnej nazistowskiej akcji T-4, gdzie przeliczano koszty utrzymania jednego niepełnosprawnego i w ten sposób udowadniano konieczność fizycznej likwidacji osób ułomnych".

 

"Pracownice BAS dowodzą, że zakaz zabijania ludzi oznacza duże wydatki. Niezabitym dzieciom trzeba będzie zapewnić opiekę medyczną oraz edukację. Konieczność leczenia i kształcenia kilkuset dodatkowych dzieci rocznie przedstawiona jest jako niekorzystny efekt uchwalenia projektu obywatelskiego" - zwróciła uwagę Godek.

 

"Z punktu widzenia ekonomii najbardziej opłacalne jest zabić osoby chore"

 

Godek skrytykowała też opinię, że niedokonanie aborcji będzie powodowało konieczność opieki nad ciężarną w kolejnych miesiącach ciąży, a to wygeneruje dodatkowe obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. "Trudno z tym polemizować, bo rzeczywiście z punktu widzenia ekonomii najbardziej opłacalne jest zabić osoby chore, zamiast roztoczyć nad nimi opiekę" - skomentowała ironicznie uwagi zawarte w opinii BAS.

 

"W opinii Bień i Osieckiej-Chojnackiej konsekwentne domaganie się zwiększenia ochrony życia powoduje upowszechnianie się postulatu aborcji na życzenie. Trudno zrozumieć skąd taki wniosek, skoro inicjatywa #ZatrzymajAborcję została podpisana przez 850 tysięcy Polaków, a prowadzona równolegle inicjatywa na rzecz aborcji na życzenie spotkała się z 5-krotnie mniejszym poparciem?" - zapytała.

 

Na zakończenie swojego komunikatu, opublikowanego na stronach Fundacji Życie i Rodzina, Kaja Godek stwierdziła: "wydanie takiego dokumentu przez Biuro Analiz Sejmowych jest hańbą dla Rzeczypospolitej Polskiej".

 

Pozytywna opinia komisji


W marcu sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała projekt "Zatrzymaj aborcję", który znosi możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.
 
Obowiązująca ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. zezwala na dokonanie aborcji w trzech sytuacjach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, a także gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
 
W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki, a w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

 

polsatnews.pl, KAI, OKO.PRESS

bas/prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze