Mieszkańcy Liverpoolu uczcili pamięć Alfiego Evansa. Na jego śmierć zareagował także papież

Świat

Papież Franciszek przekazał za pośrednictwem Twittera, że jest głęboko dotknięty śmiercią Alfiego Evansa, dwulatka z Wielkiej Brytanii, o którego stoczono sądową batalię. Z kolei w Liverpoolu kilkaset osób zebrało się w pobliżu szpitala dziecięcego Alder Hey, wypuszczając w powietrze niebiesko-granatowe balony, by upamiętnić zmarłego w nocy chłopca.

W sobotę na profilu Franciszka ukazały się następujące słowa w kilku językach, także po polsku: "Jestem głęboko dotknięty śmiercią małego Alfiego. Dziś szczególnie modlę się za jego rodziców, a Bóg Ojciec niech przyjmie go w Swe czułe ramiona".

 

 

Papież zaangażował się w ratowanie ciężko chorującego na niezdiagnozowaną chorobę neurologiczną chłopca i polecił watykańskiemu szpitalowi Bambino Gesu podjąć starania, by sprowadzić go do Rzymu. Nie zgodził się na to brytyjski sąd.

 

18 kwietnia Franciszek przyjął na audiencji ojca Alfiego, Thomasa Evansa.

 

"You will never walk alone"

 

Kilkaset osób zebrało się w sobotę w pobliżu szpitala dziecięcego Alder Hey w Liverpoolu, wypuszczając w powietrze niebiesko-granatowe balony, by upamiętnić zmarłego w nocy dwulatka.

 

Lokalne media, m.in. "Liverpool Echo", poinformowały, że niektórzy wśród zgromadzonych płakali i pocieszali się nawzajem, a tłum odśpiewał piosenkę "You will never walk alone" ("Nigdy nie będziesz szedł sam").

 

Wcześniej szpital poinformował, że wyznaczono specjalną strefę w parku Springfield, gdzie można zostawiać kwiaty i wiadomości dla rodziny chłopca.

 

 

Sąd przychylił się do argumentacji lekarzy

 

Dwuletni Alfie Evans, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł w nocy w z piątku na sobotę w szpitalu w Liverpoolu. Rodzice chłopca toczyli sądową batalię, chcąc przenieść go do włoskiego szpitala Bambino Gesu, który oferował dalszą opiekę paliatywną; sprawą dziecka zajmował się także Watykan.

 

Alfie przebywał w szpitalu w Liverpoolu od grudnia 2016 r. W ocenie brytyjskich lekarzy jego choroba doprowadziła do nieodwracalnych i "katastrofalnych" zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.

 

Sąd przychylił się do argumentacji lekarzy i zdecydował o przerwaniu uporczywej terapii dziecka, podkreślając, że zgodnie z konsensusem konsultowanych lekarzy przewiezienie chłopczyka do Włoch nie daje żadnej nadziei na poprawę jego stanu, a mogłoby wywołać dodatkowe cierpienie w trakcie transportu.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze