"Boi się pan pytań z sali? Cenzura!" Emocje w Zgierzu podczas spotkania z marszałkiem Kuchcińskim

Polska

Marszałek Sejmu spotkał się z wyborcami w Zgierzu (Łódzkie), gdzie m.in. zapewniał, że rząd robi wszystko, żeby dojść do porozumienia z protestującymi w Sejmie rodzicami osób niepełnosprawnych. Marek Kuchciński odpowiadał na pytania obecnych na sali zadawane w formie pisemnej na rozdawanych kartkach. To nie spodobało się części zgromadzonych, którzy głośnymi okrzykami przerywali jego wypowiedzi.

W trwającym około półtorej godziny spotkaniu uczestniczyło ponad sto osób m.in. mieszkańcy, sympatycy PiS oraz parlamentarzyści i działacze tego ugrupowania. Poruszano wiele problemów, również lokalnych - m.in. przywrócenia tramwaju z Łodzi do Zgierza i Ozorkowa, budowy zachodniej obwodnicy Łodzi. 

 

Kuchciński odpowiadał na pytania obecnych na sali, zadawane w formie pisemnej na rozdanych wcześniej kartkach. To nie spodobało się części zgromadzonych osób, którzy głośnymi okrzykami zakłócali spotkanie. Domagali się oni dyskusji, a nie pisemnego zadawania pytań. Trzymali w rękach m.in. konstytucję oraz kartki z napisami: "Dyskutujecie z karteczkami? Czego się boicie, co chcecie ukryć?", "Precz z rządem łamiącym Konstytucję".  Krzyczeli: "chcemy zadawać pytania", "cela+", "Sejm jest nasz".

 

"Dlaczego ukrywacie 6 mln zł długu publicznego"

 

Na koniec prowadzący spotkanie przeczytał dwa pytania do marszałka napisane na kartce przez jedną z kobiet domagających się wcześniej głosu. Pierwsze brzmiało: Dlaczego ukrywacie 6 mln zł długu publicznego?

 

- Pierwszy raz słyszę. Dług publiczny powstał - i to taki, że aż głowa boli - za naszych przeciwników, więc trzeba się do nich zwrócić z tym pytaniem - odpowiedział marszałek, a na sali słychać było oklaski.

 

"Kogo pan chce eksterminować, kiedy mówi pan o odszczurzaniu?" - odczytano drugie z pytań, nawiązujące do słów marszałka wypowiedzianych 15 kwietnia podczas spotkania z wyborcami w Janowie

 

- Nie mówię o odszczurzaniu. Odszczurzanie dotyczy naprawy sytuacji tam, gdzie jest ono potrzebne. A jeśli mówimy o jakichś przenośniach, to trzeba to potraktować jako przenośnię - wyjaśnił. 

 

 

"Sejm to nie miejsce, żeby organizować takie sytuacje, jak okupacja"

 

 

Podczas spotkania z wyborcami Kuchciński mówił o proteście opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie. Polityk przypomniał o podniesieniu przez rząd renty socjalnej do poziomu równego najniższej rencie z tytułu całkowitej niezdolności do pracy oraz propozycji premiera Mateusza Morawieckiego utworzenia specjalnego funduszu wsparcia osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Złożyłaby się na niego danina pochodząca od osób najlepiej zarabiających.

 

- To jest najlepsza i najlepiej realizowana zasada solidarności, bo solidarność to jest zdolność do dzielenia się przez tych, którzy mają dużo pieniędzy z tymi, którzy tych pieniędzy potrzebują. Ona jest wyrażana w progach podatkowych, ale widać, że to za mało. (...) Sądzę, że jest to dobry pomysł; o ile mi wiadomo, rząd wystąpi z nim w drugiej połowie maja i będziemy w Sejmie to rozpatrywać - mówił Kuchciński.

 

Marszałek przyznał, że okupowanie niektórych miejsc w Sejmie jest "sytuacją bardzo trudną i zawsze w takiej sytuacji próbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie". - W tym przypadku również przedstawiciele rządu prowadzą rozmowy; ze strony Kancelarii Sejmu zapewnione są maksymalne warunki, ale to nie jest miejsce, żeby organizować takie sytuacje, jak okupacja Sejmu. Tam pracują posłowie nad zmianami ustaw i prawa i muszą mieć odpowiednie warunki - powiedział Kuchciński.

 

Dodał, że taką formę protestu przyjmuje z ubolewaniem, ale - jak podkreślił - "rząd ma determinację, żeby znaleźć kompromisowe rozwiązanie i można tylko mu kibicować, sekundować".

 

"Nie było szans na zadanie pytań z sali"

 

Wizyta marszałka Sejmu w Zgierzu była kolejnym z wielu spotkań czołowych polityków PiS z wyborcami. W całym kraju trwają one od dwóch tygodni. Przedstawiciele rządzącej partii przedstawiają na nich dotychczasowe zrealizowane przez rząd programy oraz najbliższe zamierzenia, tzw. piątkę Morawieckiego.

 

 

 

 

Po spotkaniu grupa osób, której nie podobała się formuła spotkania tłumaczyła, że nie przeczytano żadnego z zadanych przez jej przedstawicieli pytań. - Widziałam jak prowadzący to spotkanie czytał te kartki i przekładał (niewygodne - red.), a zatem nie było szans na zadanie pytań z sali - stwierdziła jedna z kobiet.

 

polsatnews.pl, PAP

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze