Pożar w Siemianowicach Śląskich. Płonie składowisko odpadów

Polska
Pożar w Siemianowicach Śląskich. Płonie składowisko odpadów
PAP/Andrzej Grygiel

- Co najmniej kilkanaście godzin potrwa akcja gaszenia wielkiego pożaru, który wybuchł w środę po południu w zakładzie recyklingu odpadów w Siemianowicach Śląskich - szacują śląscy strażacy. Pożar objął około 3 tys. m kw. składowiska, gdzie znajdują się m.in. elementy z plastiku i gumy.

 

- Ze względu na dużą powierzchnię pożaru oraz jego charakter, czyli to, że palą się różnego rodzaju odpady, akcja gaśnicza z pewnością będzie długotrwała - oceniła rzeczniczka śląskiej straży pożarnej st. kpt. Aneta Gołębiowska.

 

Jak powiedziała, po dogaszeniu ognia, co może nastąpić w ciągu kilkunastu godzin, strażacy będą prowadzili tzw. przelewanie pogorzeliska, a następnie zabezpieczali składowisko - takie akcje z reguły trwają nawet dwa, trzy dni.

 

W akcji bierze udział niemal stu strażaków

 

Strażacy pracują w dużym zadymieniu, słup czarnego dymu widać z kilkunastu kilometrów. W akcji gaśniczej uczestniczy ponad 20 jednostek strażackich - w sumie niemal stu strażaków, którzy zmieniają się w trakcie pracy.

 

W pożarze nikt nie został poszkodowany, nie było też potrzeby ewakuacji ludzi. W pobliżu nie ma budynków mieszkalnych. Nie ma zagrożenia rozprzestrzenienia się ognia poza składowisko.

 

Trudność akcji gaśniczej wynika m.in. z dużej powierzchni objętej pożarem oraz silnego zadymienia i wysokiej temperatury. Strażacy dysponują specjalistycznym sprzętem z aparatami ochrony dróg oddechowych. Na miejscu jest m.in. kontener pianotwórczy.

 

Trzeci pożar w ciągu czterech lat

 

W zakładzie recyklingu odpadów w Siemianowicach Śląskich w przeszłości doszło już do poważnych pożarów. W sierpniu ubiegłego roku kilkudziesięciu strażaków walczyło z żywiołem, gdy w ogniu stanęły dwie duże pryzmy, zawierające m.in. tworzywa sztuczne. Przez kilka godzin ogień gaszono wówczas wodą i pianą.

 

Natomiast w listopadzie 2014 r. na składowisku nastąpił samozapłon odpadów, które najpierw zaczęły się tlić, a potem gwałtownie zapaliły. Ustalono wówczas, że wbrew deklaracjom dostawcy w odpadach znajdowały się związki magnezu, które wywołały efekt dużej łuny i intensywnego świecenia palących się odpadów z dużym wydzielaniem ciepła. Odpady nie były toksyczne.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze