Stanisław Gawłowski zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne

Polska

Jako pierwszy o zatrzymaniu poinformował na Twitterze obrońca posła Platformy Obywatelskiej Roman Giertych. "Prokurator uznał, że należy zatrzymać i przymusowo doprowadzić posła Gawłowskiego. Przyczyną jest obawa, że będzie unikał stawiennictwa przed organami wymiaru sprawiedliwości"- napisał adwokat. Informację o zatrzymaniu potwierdziła Prokuratura Krajowa. Jeszcze w piątek ma usłyszeć zarzuty.

 

W czwartek Sejm wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie Gawłowskiego. 

 

Za wnioskiem Prokuratury Krajowej o zatrzymanie zagłosowało 226 posłów PiS, 25 posłów Kukiz'15, sześciu posłów WiS oraz czterech posłów niezrzeszonych; przeciw było 127 posłów PO, 25 posłów Nowoczesnej, 16 posłów PSL-UED oraz trzech posłów niezrzeszonych.

 

"Pierwszy więzień polityczny Jarosława Kaczyńskiego"

 

W piątek parlamentarzysta stawił się w prokuraturze w Szczecinie.

 

Na briefingu prasowym przed wejściem do budynku prokuratury Giertych mówił, że "jeżeli dzisiaj dojdzie do zatrzymania posła Gawłowskiego, to będziemy mieli do czynienia z pierwszym więźniem politycznym Jarosława Kaczyńskiego". Pełnomocnik posła ocenił wtedy, że nie widzi żadnych podstaw do zatrzymania, ani do stosowania aresztu.

 

- Poseł Gawłowski nie tylko nie unika prokuratury, ale jest wręcz namolny (...) byliśmy tu już miesiąc temu i nie usłyszeliśmy zarzutów. Areszt się stosuje, gdy istnieje obawa matactwa lub ukrywania się podejrzanego - powiedział Giertych. Dodał, że w tej sytuacji żadna obawa matactwa ani ukrywanie się "nie może mieć miejsca".

 

"To są pomówienia"

 

Sam Gawłowski podkreślił na briefingu przed wejściem do budynku prokuratury, że kolejny raz przychodzi do prokuratury dobrowolnie.

 

- Od trzech miesięcy nie mam immunitetu, prokuratura mogła mi postawić zarzuty, jeżeli tylko miała dowody - podkreślał. Jego zdaniem "dziennikarze udowodnili, że prokuratura nie ma żadnych podstaw ani poważnych argumentów, poza zeznaniem trojga ludzi, związanych z Prawem i Sprawiedliwością".

 

 

- To są tak naprawdę pomówienia, które mają doprowadzić tylko do tego, żeby ci ludzie z PiS mieli łagodniejszą, lepszą sytuację prawną, bo wszyscy stoją pod zarzutami - ocenił.

 

Obawa matactwa 

 

Prokuratura Krajowa podała w komunikacie, że "po przesłuchaniu podejrzanego Stanisława G., może zaistnieć konieczność zastosowania wobec niego środków zapobiegawczych, w tym wystąpienia do Sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania; w takich sytuacjach, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego, regułą procesową jest zatrzymanie podejrzanego". Jak poinformowała prokuratura, zatrzymanie posła ma związek z obawą matactwa.

 

"W sprawie tej zachodzi także rzeczywista obawa, że poseł Stanisław G., przebywając na wolności, może podejmować próby uniknięcia konsekwencji karnych, a przynajmniej odwleczenia ich w czasie" - podała PK. Prokurator zamierza postawić posłowi zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, z których część zagrożona jest karą do 10 lat pozbawienia wolności. "Perspektywa odbycia surowej kary stymuluje zwykle zagrożone nią osoby do utrudnienia postępowania" - zauważa PK.

 

"Poseł Gawłowski traktowany jak najgroźniejsi przestępcy"

 

Przed siedzibą prokuratury zgromadziło się kilkanaście osób, m.in. przedstawicieli zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej i Komitetu Obrony Demokracji. Skandowały "jesteśmy z tobą" i "wszyscy razem, pięści w górę, obalimy dyktaturę".

 

Pełnomocnik posła Roman Giertych napisał na Twitterze po godz. 12.: "CBA z Wrocławia. Ciekawe. Czekamy na przesłuchanie. Poseł Gawłowski prosi o podawanie jego imienia i nazwiska oraz wizerunku we wszystkich relacjach ze sprawy". W kolejnej wiadomości na Twitterze, po godz. 13. Giertych napisał "Poseł Gawłowski traktowany jak najgroźniejsi przestępcy. Prokuratura odmawia rozmowy z obrońcą bez obecności funkcjonariuszy CBA przysłuchujących się rozmowie".

 

 

Zarzuty popełnienia pięciu przestępstw


Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie, zamierzał przedstawić Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy Gawłowski pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Wówczas miał przyjąć, jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych.


Zarzuty, które prokuratura miała ogłosić posłowi, dotyczą też podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych, a także ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej. 

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze