Mazurek: prezes Kaczyński był zaskoczony nagrodami dla ministrów, również ich skalą

Polska

- To nie jest tak, wbrew temu co funkcjonuje w opinii publicznej, że Jarosław Kaczyński o wszystkim decyduje, o wszystkim wie. Prezes PiS w ogóle nie wiedział o nagrodach, był nimi zaskoczony, zaskoczony ich skalą. Ale też był i jest zdania, że to nie było w żaden sposób nadużycie - powiedziała w czwartek rzeczniczka PiS i wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

- Nagrody i premie są zgodne z prawem, one dotyczą nie tylko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale wszystkich zakładów pracy, którzy funkcjonują w oparciu o Kodeks pracy, regulaminy - dodała Mazurek. Jej zdaniem "można dyskutować na temat kwot, na temat ilości, natomiast co do zasady, premie i nagrody są gwarantowane w Kodeksie pracy".

 

Na pytanie, czy uważa, że zasadne byłyby przeprosiny za wypłacenie nagród ministrom Mazurek powiedziała: "Ja nie jestem w rządzie, nie decydowałam o przyznaniu tych nagród; my jako parlamentarzyści ich nie pobieraliśmy, natomiast mamy świadomość tego, że to rzutuje na sondaże, i podejmiemy niebawem taką decyzję, która, myślę, że zakończy całą dyskusje na temat nagród".

 

Mazurek przekazała też, że z jej rozmowy z prezesem PiS wynika, że wcale nie powiedział on Beacie Szydło, by "pokazała pazurki". Takie słowa, według portalu wPolityce.pl miały paść przed sejmowym wystąpieniem Szydło, w którym broniła ona nagród przyznanych dla ministrów jej rządu.

 

Jako parlamentarzyści nie pobieraliśmy nagród, mamy świadomość, że sprawa nagród - które wypłacono ministrom - rzutuje na sondaże, podejmiemy niebawem taką decyzję, która myślę, że zakończy całą dyskusję na temat nagród - oświadczyła w czwartek rzeczniczka PiS, wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek

 

"Czekamy na propozycje prezydenta ws. ustawy degradacyjnej"

 

Wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka PiS Beata Mazurek zapowiedziała w czwartek, że PiS nie będzie składać projektu nowej ustawy degradacyjnej. - Czekamy na konsultacje i propozycje pana prezydenta w tej sprawie - dodała.

 

Prezydent Andrzej Duda w piątek zawetował tzw. ustawę degradacyjną, która pozbawia stopni wojskowych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i daje możliwość pozbawiania takich stopni osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu". Andrzej Duda, informując o swej decyzji, zapowiedział jednocześnie spotkanie z szefami MON i Urzędu ds. Kombatantów, aby porozmawiać o nowym rozwiązaniu. Weto, czyli wniosek o ponowne rozpatrzenie przez Sejm ustawy, wpłynął już do parlamentu.

 

"Weto było dla nas zaskoczeniem"

 

Mazurek w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie powtórzyła, że decyzja o zawetowaniu ustawy degradacyjnej była dla Prawa i Sprawiedliwości zaskoczeniem. - Nie rozumiemy (tej decyzji - red.) i tyle tytułem komentarza - zaznaczyła.

 

 

Zapowiedziała przy tym, że klub PiS nie będzie składać nowego projektu ustawy w tej sprawie. - My nowej ustawy składać nie będziemy i powtórzę: czekamy na konsultacje, propozycje pana prezydenta w tej sprawie. Jakie plany ma rząd i czy w ogóle ma, tego nie wiem - dodała Mazurek.

 

"Wkrótce poznacie państwo nasze stanowisko"

 

Pytana, czy chciałaby, żeby prezydenckie weto zostało przez Sejm odrzucone, rzeczniczka PiS odpowiedziała: "Jak będziemy dyskutować na temat tego, czy odrzucamy, czy nie odrzucamy, poznacie państwo nasze stanowisko". - Ja dzisiaj nie wiem, czy zostanie weto pana prezydenta przedstawione na prezydium (Sejmu - red.), czy nie - dodała.

 

Na pytanie o pogląd doradczyni prezydenta Zofii Romaszewskiej, że ustawa degradacyjna jest w ogóle niepotrzebna, Mazurek podkreśliła iż nie podziela tego zdania.

 

Sprzeciw prezydenta budzi odbieranie stopni wojskowych

 

Prezydent przedstawiając w piątek decyzję o zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej podkreślił, że ma jednoznaczne poglądy na osoby budujące aparat opresji, ale jego sprzeciw budzi pozbawianie stopni wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, w tym gen. Mirosława Hermaszewskiego, z mocy samego prawa.

 

Stawia ich to - mówił - w gorszej sytuacji niż stalinowskich oprawców, którym przysługuje tryb odwoławczy. Wyraził też zastrzeżenia wobec przepisów o odebraniu stopnia wojskowego osobom nieżyjącym. Chodzi o to, że w przypadku, jeśli nie ma rodziny lub instytucji, która przystąpiłaby do postępowania w sprawie odebrania stopnia wojskowego osobie nieżyjącej, nie jest zapewniona w inny sposób reprezentacja interesów takiej osoby.

 

Referendum konsultacyjne ws. zmiany konstytucji

 

Mazurek była pytana, czy zapowiedziane przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum konsultacyjne ws. zmiany konstytucji jest potrzebne. - Z punktu widzenia prezydenta z pewnością tak, z naszego punktu widzenia - cały czas zastanawiamy się, czy termin, o którym mówi pan prezydent, jest terminem rozsądnym - powiedziała rzeczniczka PiS.

 

Jak dodała, wielu polityków PiS uważa, że łączenie obchodów niepodległości z referendum nie jest dobrym pomysłem. Krytycznie o łączeniu referendum z obchodami 100-lecia odzyskania niepodległości wypowiadał się m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński.

 

"PiS ma merytoryczne wątpliwości co do jego przeprowadzenia"

 

Rzeczniczka PiS była dopytywana, czy chodzi tylko o termin referendum, czy też PiS ma merytoryczne wątpliwości co do jego przeprowadzenia. - Trudno na to pytanie odpowiedzieć, dlatego że pewnie są rzeczy ważne, w których, jak uważa prezydent, powinien wypowiedzieć się naród. Referendum jest rzeczą dopuszczalną, więc nie wolno mówić, że to jest coś złego, natomiast czy termin jest odpowiedni, czy nie, z tym bym dyskutowała - odparła.

 

Prezydent ogłosił swoją inicjatywę przeprowadzenia referendum w sprawie zmian w konstytucji podczas ubiegłorocznych uroczystości z okazji Święta Konstytucji 3 Maja. Chciałby, aby odbyło się ono w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości - 11 listopada 2018 r. albo trwało dwa dni - 10 i 11 listopada.

 

PAP

nro/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze