Pyton połknął kapeć. Godzinna operacja uratowała węża, odzyskano też pantofel [WIDEO]

Świat
Pyton połknął kapeć. Godzinna operacja uratowała węża, odzyskano też pantofel [WIDEO]
Facebook HerpVet

Norman Hill z Haigslea w australijskim stanie Queensland nie mógł znaleźć kapcia. Do poszukiwań zaangażował rodzinę. Ku ogromnemu zdziwieniu po kilku dniach w jednym z pokoi zastał dwumetrowego pytona. Na jego ciele było wybrzuszenie w kształcie… zaginionego kapcia. Ich podejrzenia potwierdziły zdjęcia rentgenowskie wykonane w klinice weterynaryjnej.

Historia zaginionego pantofla obiegła światowe media. - Mąż poszedł spać i - jak zwykle - zostawił pantofle obok łóżka - opowiadała telewizji ABC News Sally Hill, żona właściciela pechowego obuwia.

 

Szukali kapcia, znaleźli pytona


Norman Hill obudził się w środę 21 marca, ale jednego kapcia już przy łóżku nie było. Pierwsze podejrzenie małżeństwa padło na oposy, zwierzęta które w poszukiwaniu pożywienia zapuszczają się do miast, zaglądają do domów.


Małżeństwo nie dawało jednak za wygraną, do poszukiwań zaangażowali siostrzenice i siostrzeńca, ale bezskutecznie. W ubiegły piątek para w jednym z pokoi odkryła pytona rombowego zwanego również dywanowym (Morelia spilota). Nie przestraszyli się go, bo oboje mają ogromne doświadczenie związane z wężami, gdyż są ich łowcami.

 

Wąż nie był zbyt ruchliwy, dał się łatwo złapać, a na jego ciele Hill zauważył charakterystyczne wybrzuszenie, kształtem przypominające zaginiony pantofel.

 

 

Dusiciel trafił do kliniki weterynaryjnej w Brisbane, gdzie wykonano zdjęcia rentgenowskie. Okazało się, że podejrzenia małżeństwa były słuszne.

 

 

 

Dobrze zniósł operację


Weterynarze zdecydowali się na przeprowadzenie operacji. - Kapeć nie mógł zostać w żołądku pytona, bo nie zostałby strawiony. To mogłoby spowodować poważne problemy, np. wrzody albo infekcję. Wąż mógł mieć problem z jedzeniem, a w końcu zdechnąć z głodu - wyjaśniła lekarz z kliniki.

 

Zwierzę zoperowano w znieczuleniu ogólnym. Pantofel usunięto z żołądka przez nacięcie o szerokości około 18 cm. Dusiciel otrzymał płyny, środki przeciwzapalne i środki przeciwbólowe. Dobrze zniósł operację, wybudził, a po kilku dniach rehabilitacji wróci na wolność.

 

- Na szczęście pantofel był miękki, nie spowodował żadnych wewnętrznych uszkodzeń węża - powiedziała Sally Hill.

 

 

"Inne niż wszystko, z czym wcześniej zetknęliśmy się"

 

Nie jest jasne, dlaczego pyton zdecydował się na pożarcie pantofla.

 

- Myślę, że jakiś szczur albo opos, który kręcił się w pobliżu kapci, nasikał na nie, albo ukrył się w jednym z nich przed wężem, który to zobaczył - przedstawiła swoją teorią w tej sprawie Sally Hill. 

 

- To było jednak inne niż wszystko, z czym wcześniej zetknęliśmy się - powiedzieli małżonkowie Hill dziennikowi "The Queensland Times".

 

ABC News, The Queensland Times

 

 

grz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze