Przewodnicząca Rady Warszawy przed komisją weryfikacyjną. "Ustawa reprywatyzacyjna konieczna"

Polska

Mamy do czynienia z bardzo złym procederem, konieczna jest ustawa reprywatyzacyjna - mówiła przed komisją weryfikacyjną przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO). Dodała, że jedyne wprowadzone rozwiązanie to "mała" ustawa, dzięki której udało się uratować 200 nieruchomości.

Przewodniczący komisji Patryk Jaki pytał na wtorkowej rozprawie Malinowską-Grupińską o rozporządzenie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z 2008 r., które pozwalało - jak stwierdził - na wydawanie nieruchomości z ludźmi bez decyzji reprywatyzacyjnej, bez sprawdzenia wszystkich dokumentów. Jaki pytał, co rada miasta zrobiła z tym "skandalicznym rozporządzeniem".

 

- Pan przewodniczący znacznie lepiej ode mnie orientuje się w sprawach reprywatyzacyjnych, ja prawdę mówiąc tego zarządzenia nie znam - odparła Malinowska-Grupińska.

 

Dekret Bieruta

 

Jak dodała Warszawa nadal jest objęta tzw. dekretem Bieruta. - Jesteśmy jedynym państwem postsocjalistycznym, gdzie dekret taki działa - zauważyła przewodnicząca rady miasta.

 

Dlatego, jak mówiła, sprawę reprywatyzacji da się rozwiązać tylko przez uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej. "Stałam, stoję na stanowisku, że konieczna jest ustawa reprywatyzacyjna, która by zatrzymała ten proces, absolutnie uważam, że trzeba było wprowadzić to prawo i że należy jeszcze dzisiaj wprowadzić to prawo - oceniła Malinowska-Grupińska.

 

Na razie jest "mała" ustawa

 

Jak zauważyła "jedyne rozwiązanie prawne", które zostało wprowadzone to tzw. "mała" ustawa reprywatyzacyjna, która działa od 17 września 2016 r., a na jej mocy udało uratować się 200 nieruchomości, w których mieszka 3 tys. rodzin.

 

Patryk Jaki odparł, że gdyby Rada Warszawy jako organ kontrolny "przyłożyła się do swojej pracy" w kwestii sprawdzania decyzji reprywatyzacyjnych, można by dawno zatrzymać nieprawidłowości przy zwrotach. Według niego ratusz mógł wydawać decyzje odmowne, bez uchwalenia "małej" ustawy reprywatyzacyjnej. Jaki dodał, że władze miasta przestały wydawać decyzje reprywatyzacyjne, od czasu powstania komisji weryfikacyjnej, która przygląda się zwrotom.

 

- Gdyby rada miasta otrzymała od ustawodawcy "specmożliwości", takie jakie dostała pana komisja, to mógłby pan oczekiwać, że rada miasta mogłaby się tymi sprawami zajmować" - odpowiedziała Jakiemu Malinowska-Grupińska.

 

"Zero procent"

 

Jaki pytał też, ile kontroli w 2016 r. przeprowadziła rada miasta w zakresie działalności dawnego Biura Gospodarki Nieruchomościami. Świadek odpowiedziała, że w 2016 r. zarządzona została jedna kontrola. Jaki stwierdził, że liczba kontroli BGN do ogółu kontroli w 2016 r. "to jest zero procent".

 

Malinowska-Grupińska powiedziała, że była wnioskodawcą projektu stanowiska rady miasta w sprawie kontroli prawidłowości procesu reprywatyzacji w latach 2002-2006. Dodała, że było to w 2008 r. Świadek powiedziała, że kontrola się odbyła.

 

- Otrzymałam pokontrolną informację od ratusza, z tej informacji wynikało, że wszystkie te procesy odbyły się prawidłowo. Znaleziono jakieś uchybienia i te uchybienia miały być naprawione - dodała radna.

 

"Nie mamy kompetencji"

 

Podkreśliła, że rada miasta nie ma kompetencji, ani nie jest CBA, Policją, prokuraturą. - Bardzo proszę nie przerzucać tego, co spoczywa na tych wszystkich instytucjach, na radę miasta - powiedziała świadek.

 

- Ja się zgadzam, że mamy do czynienia z jakimś bardzo złym procederem (...) i cały czas uważam, że gdyby (zostało) uchwalone przez którykolwiek rząd dobre prawo, to to by się nie działo - mówiła Malinowska-Grupińska.

 

Jaki pytał też m.in. o kontrolę rady miasta ws. ustalania kręgu spadkobierców, czy przydzielania kuratorów w sprawach reprywatyzacyjnych. "Pan koniecznie chce ubrać radę miasta w to, że była odpowiedzialna za decyzje administracyjne. Rada miasta nie uczestniczyła w takich sprawach, nie zajmowała się takimi sprawami i nie będę odpowiadała na takie pytania, ponieważ one są tendencyjne" - oświadczyła radna.

 

"Byli bardzo aktywni w zmuszaniu"

 

Według niej radni opozycyjni, w tym obecny zastępca koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik, byli "bardzo aktywni w zmuszaniu" do jak najszybszego wypłacenia 600 mln zł na odszkodowania z tytułu reprywatyzacji.

 

Świadek nie była w stania zacytować dokładnych wypowiedzi Wąsika, ale deklarowała, że może przysłać te wypowiedzi z sesji rady miasta.

Z opinią Malinowskiej-Grupińskiej nie zgodził się przewodniczący komisji oraz jego zastępca Sebastian Kaleta. Ten drugi odczytał fragment dyskusji na radzie miasta z 2013 r. i wypowiedzi Wąsika, następnie kolejne wypowiedzi przytoczył Robert Kropiwnicki (PO). Członkowie komisji pozostali przy swoich ocenach słów Wąsika dot. odszkodowań w procesie reprywatyzacji.

 

PAP, Wydarzenia

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze