"Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości". Poseł PiS cytuje Jana Pawła II

Polska

Goście Beaty Lubeckiej w "Śniadaniu w Polsat News" dyskutowali m.in. o ustawie zaostrzającej przepisy aborcyjne. - Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości. To mówił Jan Paweł II podczas jednej ze swoich ostatnich wizyt w naszej ojczyźnie. Ja jestem za poszanowaniem życia od poczęcia do naturalnej śmierci – powiedział Wojciech Skurkiewicz (PiS).

- Jeżeli dyskutujemy nad zaostrzeniem przepisów aborcyjnych, w obszarze aborcji eugenicznej, to absolutnie jestem "za" - zadeklarował Skurkiewicz. Wyraził przekonanie, że rząd Prawa i Sprawiedliwości robi wiele, by wspierać osoby z niepełnosprawnościami i przypomniał, że PiS nie jest inicjatorem zmian prawa dot. aborcji.

 

Odniósł się do tego Jacek Protasiewicz (PSL-UED). Ocenił, że poseł Skurkiewicz "użył wielkich słów o narodzie, a realia są takie, że od dwóch lat rządzi władza, która ma skłonność, by karać kobiety, a nie im pomagać". - Żadna kobieta nie chce aborcji, no może poza małym procentem, które prowokacyjnie takie hasła wypowiadają. (…) Ale jest proza, czasem bardzo brutalna proza życia - powiedział. Jego zdaniem społeczeństwo oceni decyzje PiS w kolejnych wyborach.

 

Mucha: spodziewam się, że w święta temat aborcji pojawi się na kazaniach 

 

Posłanka PO Joanna Mucha, komentując marsze w ramach "czarnego piątku" podkreśliła, że "pierwszy raz pojawiły się tak wyraźnie antyklerykalne hasła".

 

- To jest ewidentnie sprzeciw wobec tego co zrobili biskupi i w jaki bezpośredni sposób hierarchowie kościelni próbują w tej chwili wpływać na legislację. Niestety przynosi to reakcje w tę stronę. Spodziewam się, że w święta będziemy słyszeć, na różnego rodzaju kazaniach, temat związany z aborcją w wielu odsłonach. Ja bym chciała usłyszeć na polskich kazaniach, w polskich kościołach, o przemocy wobec kobiet i o tym, że to jest grzech, o tym, że mężczyzna, który zostawia kobietę rodzącą niepełnosprawne dziecko, a połowa mężczyzn tak robi, to jest grzech. Chciałabym to usłyszeć od polskich hierarchów - powiedziała Mucha.

 

 

W podobnym tonie mówiła Paulina Hennig-Kloska (N). Wskazała, że zmiana przepisów dot. aborcji przyczyni się do zwiększenia liczby nielegalnych zabiegów, co rodzi uzasadnione obawy dot. zagrożeń z tym związanych. - Żaden polityk nie ma prawa narzucać swojego światopoglądu innym obywatelom, a projekt "Zatrzymaj aborcję" właśnie to robi - przekonywała. Przypominała, że w Sejmie jest projekt Nowoczesnej dot. liberalizacji prawa aborcyjnego.

 

Z kolei Agnieszka Ścigaj (Kukiz’15) oceniła, że kobiety, dla których aborcja jest ważnym tematem, mają prawo to demonstrować, ale wskazała jednocześnie, że chciałaby, aby kobiety jednoczyły się także w innych sprawach - m.in. przygotowywanych zmianach w Kodeksie pracy. Posłanka zapowiedziała, że nie poprze projektu komitetu "Zatrzymaj aborcję" w obecnym kształcie i zapowiedziała złożenie poprawek.

 

"Każda mama, która ma dziecko niepełnosprawne, żebrze o pieniądze na leczenie"

 

Ścigaj podkreśliła, że od lat walczy o to, aby poprawić sytuację kobiet, które wychowują niepełnosprawne dzieci. 

 

- Już teraz tak jest, że każda mama, która ma dziecko niepełnosprawne, żebrze o pieniądze na leczenie swojego dziecka. Jeżeli my tak będziemy traktować osoby niepełnosprawne, to myślę, że nie bierzemy na sumienie tylko tych kobiety, które legalnie dokonują aborcji, tylko bierzemy również na sumienie te kobiety, które aborcji dokonują nielegalnie - powiedziała Ścigaj.

 

Posłanka Kukiz'15 przyznała, że "pracowała z kobietami, które w głównej mierze dokonały aborcji nielegalnej". - Całe życie cierpią z tego powodu. Trudno mi było je potępić, one dokonały tego pod wpływem braku poczucia bezpieczeństwa. Nikt im nie był w stanie pomóc. Ani na etapie, jak podejmowały tę decyzję, ani nikt im przez całe życie nie był w stanie pomóc, jak sobie z tym poradzić - podkreśliła Ścigaj.

 

- Jeżeli chodzi o stanowisko pana prezydenta w kategoriach moralnych, to pan prezydent się w tych kwestiach wypowiadał - mówił, że jest przeciwnikiem aborcji eugenicznej - powiedział z kolei zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

 

- Dopóki projekt jest procedowany, nie sposób wypowiedzieć się co do decyzji pana prezydenta. Kiedy będziemy mieli do czynienia z ostatecznie ukształtowanym projektem ustawy, wtedy można się do tego odnieść - dodał.

 

Obecna ustawa obowiązuje od 1993 roku

 

Obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję" znosi możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Został pozytywnie zaopiniowany przez sejmową Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Projektem ma się teraz zająć Komisja Polityki Społecznej i Rodziny.

 

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko mówiła w minionym tygodniu, odpowiadając na pytania posłów w Sejmie, że projekt komitetu "Zatrzymaj aborcję" to inicjatywa obywatelska i nie ma obecnie do niego stanowiska rządu. Dodała, że nie ma również stanowiska Ministerstwa Zdrowia.

 

Obowiązująca od 1993 r. ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni. 

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze