Cztery osoby zginęły w ataku na południu Francji. Sprawca chciał uwolnienia zamachowca z Paryża

Świat

Cztery osoby, w tym napastnik, który wziął zakładników w mieście Trèbes, zginęły w piątek na południu Francji, a trzy zostały ranne. - Napastnik to 26-letni Redouane Lakdim, który był uprzednio notowany za drobne przestępstwa i uległ radykalizacji - poinformował szef MSW Francji Gérard Collomb. - Sprawca działał w pojedynkę - dodał. Napastnik został zastrzelony.

Francuska policja przypuściła atak na supermarket w mieście Trèbes na południu kraju i zastrzeliła napastnika, który przetrzymywał tam wcześniej zakładników - podała telewizja BMF TV. W wyniku jego działań zginęły co najmniej trzy osoby - jedna w Carcassone i dwie w  Trèbes.

 

Macron: służby weryfikują oświadczenie IS

 

- Wszystko wskazuje na akt terroru - powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron.

 

- Pragnę dziś zapewnić naród (francuski - red.) o mojej absolutnej determinacji w prowadzeniu tej walki - powiedział Macron na wspólnej konferencji prasowej z premierem Edouardem Philippe'em.

 

- Apeluję do obywateli Francji o czujność wobec zagrożenia terrorystycznego, ale też o siłę i hart ducha, jaki demonstrowali za każdym razem, gdy ich kraj był atakowany - oświadczył prezydent.

 

Podpułkownik policji, który dobrowolnie zgłosił się do wymiany na jednego z przetrzymywanych w sklepach zakładników i został poważnie ranny, walczy o życie - dodał Macron. Podkreślił, że odwaga policjanta "uratowała (czyjeś - red.) życie".

 

Zaznaczył, że dochodzenie wszczęte w sprawie piątkowych wydarzeń w Trebes musi wyjaśnić, kiedy i w jaki sposób napastnik uległ radykalizacji oraz jak zdobył broń, której użył w ataku. Zaznaczył też, że francuscy śledczy analizują oświadczenie Państwa Islamskiego, w którym ta dżihadystyczna organizacja przyznała się do ataku.

 

"Był żołnierzem kalifatu"

 

Informację o zastrzeleniu napastnika potwierdził szef francuskiego MSW. 

 

Marokańczyk był znany policji ze względu na wykroczenia i posiadanie broni, ale podejrzewano go również o radykalizację. 

 

Odpowiedzialność za wydarzenia wzięła na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS), która w komunikacie opublikowanym przez propagandową agencję Amak oświadczyła, że sprawca był "żołnierzem kalifatu". Nie przedstawiła jednak dowodów na potwierdzenie tych słów ani nie podała żadnych dodatkowych informacji.

 

"Napastnik został zastrzelony przez nasze siły. Podpułkownik żandarmerii z własnej woli zastąpił jednego z zakładników. Jest poważnie ranny. Jego heroizm i odwaga zasługują na nasz szacunek" - napisał szef MSW Gérard Collomb. 

 

 

Policja zatrzymała partnerkę życiową napastnika

 

Paryski prokurator Francois Molins potwierdził, że napastnikbył znany francuskim służbom ze względu na powiązania z salafizmem, radykalnym odłamem islamu.

 

- Obserwacja w latach 2016/2017 nie wykazała żadnych wyraźnych sygnałów, które mogłyby pomóc nam przewidzieć jego zachowanie - powiedział Molins. Nic nie wskazywało na to, że jest gotów przeprowadzić atak - dodał.

 

Prokurator potwierdził relacje świadków, którzy mówili, że napastnik krzyczał "Allahu akbar" (Bóg jest wielki) i nazwał siebie "żołnierzem Państwa Islamskiego" (IS), gdy wtargnął do supermarketu.

 

Atak na policjantów i kradzież samochodu

 

Według władz ok. godz. 11 Lakdim zatrzymał samochód w Carcassone, po czym zabił jedną z jadących nim osób strzałem w głowę, a drugą ranił. Następnie z samochodu otworzył ogień do uprawiających jogging funkcjonariuszy policji z oddziału prewencji, raniąc jednego z nich w ramię, i skierował się do odległego o ok. 10 km Trèbes. Ok. godz. 11.15 wtargnął do supermarketu, gdzie zginęły kolejne dwie osoby. 

 

Napastnik domagał się uwolnienia Salaha Abdeslama, sprawcy zamachu w Paryżu w 2015 r. W lutym w Belgii rozpoczął się proces przeciw Abdeslamowi, który jest oskarżony o "usiłowanie zabójstwa w kontekście terrorystycznym" w marcu 2016 roku, gdy cztery miesiące po ucieczce z Francji wdał się w strzelaninę z brukselską policją.

 

Wymiana z zakładnikiem

 

45-letni podpułkownik policji zaproponował wymianę siebie na jednego z zakładników.

 

Policjant zdołał ukryć przed napastnikiem włączony telefon komórkowy, dzięki czemu zachował kontakt z funkcjonariuszami na zewnątrz. Oficer ten został poważnie ranny; nie jest jasne, czy ranił go napastnik, czy też pomyłkowo sama policja podczas ataku na supermarket.

 

Stan drugiego rannego policjanta jest stabilny, kula przeszła 3 cm od serca i przestrzeliła płuca - podał związek zawodowy policjantów Unsa Police.

 

"Spodziewamy się kolejnych ofiar"

 

Premier Francji Edouard Philippe powiedział, że incydent jest "aktem terroru". Specjalna prokuratura antyterrorystyczna, która przejęła dochodzenie w tej sprawie informowała wcześniej, że napastnik wziął ośmiu zakładników w miejscowości Trèbes.

 

- Sytuacja w Trèbes jest niestabilna, spodziewamy się, że znajdziemy tam kolejne ofiary - podała francuska żandarmeria.

 

Informacje na temat rannych i zabitych

 

Po pojmaniu zakładników źródła podawały rozbieżne informacje na temat liczby ofiar śmiertelnych. Rzecznik MSW Francji mówił stacji BFM TV, że nie może potwierdzić śmierci dwóch osób. 

 

- Jest co najmniej jedna ofiara śmiertelna - mówił burmistrz Trèbes Eric Ménassi stacji BFM TV. Dodał, że druga osoba została ranna, ale jej stan jest nieznany. - W supermarkecie został już tylko napastnik i policjant; zakładników uwolniono - dodał. 

 

Jak powiedział stacji LCI, napastnik wszedł do supermarketu krzycząc "Allahu Akbar", "Zabiję was wszystkich" i "Jestem żołnierzem Daesh" (arabski akronim nazwy Państwa Islamskiego). 

 

Na miejsce zdarzenia udał się minister spraw wewnętrznych Francji.

 

 

Klienci schowali się w chłodni

 

Według wstępnych informacji policji napastnik wszedł do supermarketu w gminie Trèbes, w departamencie Aude na południu Francji, około godz. 11.15, a następnie usłyszano strzały.

 

Świadkowie mówili, że mężczyzna krzyczał: "Allah Akbar! Zabiję was wszystkich!" i "Jestem żołnierzem Daesh" (arabski akronim nazwy tzw. Państwa Islamskiego).

 

Część osób przebywających w supermarkecie schowała się w pomieszczeniu-chłodni.

 

- Mężczyzna krzyczał i kilka razy wystrzelił. Zobaczyłam drzwi do chłodni i poprosiłam ludzi, żeby się tam schowali. Było nas dziesięcioro i zostaliśmy tam przez godzinę. Były następne strzały i uciekliśmy tylnymi drzwiami - powiedziała radiu Franceinfo Carole, która robiła zakupy, gdy do sklepu wtargnął napastnik.

 

Po godz. 11 władze Aude zaapelowały do mieszkańców Trèbes, by nie zbliżali się do miejsca zdarzenia i ułatwili siłom bezpieczeństwa dotarcie do supermarketu.

 

Prefektura Aude poinformowała na Twitterze o akcji policji i zaapelowała, żeby nie rozpowszechniać niesprawdzonych informacji.

 

 

Reuters, polsatnews.pl, PAP

dk/mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze