Polskie MSZ: wybory prezydenckie na Krymie nie mogą zostać uznane za legalne

Świat
Polskie MSZ: wybory prezydenckie na Krymie nie mogą zostać uznane za legalne
PAP/EPA/Stepan Franko
Protest ukraińskich nacjonalistów przed rosyjską ambasadą w Kijowie

"Opowiadamy się za poszanowaniem spójności terytorialnej Ukrainy i uznajemy Krym za część ukraińskiego państwa; oznacza to również, że wybory prezydenckie na półwyspie przeprowadzone przez władze Federacji Rosyjskiej nie mogą zostać uznane za legalne" - oświadczyło w niedzielę MSZ.

- Partnerzy międzynarodowi Ukrainy nie uznają wyników wyborów prezydenta Rosji na okupowanym przez nią Krymie - oświadczył wcześniej w niedzielę podczas wizyty w Kuwejcie ukraiński prezydent Petro Poroszenko. - Obserwujemy, oczywiście nielegalne, wybory prezydenta Federacji Rosyjskiej. Nielegalne na terytorium okupowanego Krymu - dodał.

 

Poroszenko przekazał, że w ostatnich dniach miał intensywne kontakty z partnerami międzynarodowymi, którzy "zapewniali, że wybory prezydenta Rosji na Krymie nie zostaną uznane".

 

- Jedynym prezydentem, który będzie wybierany na Krymie, będzie prezydent Ukrainy - podkreślił Poroszenko.

 

Francuskie MSZ wydało w niedzielę oświadczenie w tej sprawie.

 

"Francja nie uznaje organizacji rosyjskich wyborów prezydenckich na Krymie, które odbywają się dzisiaj" - napisano w oświadczeniu.

 

"Cztery lata po nielegalnej aneksji Autonomicznej Republiki Krymu i Sewastopola Francja pozostaje głęboko zaangażowana w pełne przywrócenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w ramach jej uznanych międzynarodowo granic. Przesunięcie siłą granic jest sprzeczne z prawem międzynarodowym, w tym ze zobowiązaniami podpisanymi przez Federację Rosyjską" - podkreśla ministerstwo.

 

Po zakończonym głosowaniu oświadczenie w podobnym brzmieniu wydało polskie MSZ.

 

 

Oświadczenia szefów dyplomacji

 

Przed wyborami szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini zapowiedziała, że UE nie uzna wyborów przeprowadzonych na Krymie. Jak podkreśliła Mogherini, Unia nie uznaje nielegalnej aneksji i ją potępia. Wskazała m.in. na postępującą militaryzację półwyspu i łamanie praw Tatarów krymskich, wzywając do przestrzegania praw człowieka i uwolnienia urodzonego na Krymie reżysera Ołeha Sencowa, aresztowanego w Symferopolu i przewiezionego do Rosji w maju 2014 roku, oraz innych aktywistów.

 

Ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych opublikowało z kolei wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych Polski, Danii, Estonii, Łotwy, Litwy, Rumunii, Szwecji i Ukrainy, w którym zapewniają oni, że wyniki wyborów na Krymie nie zostaną uznane. "Nie zapomnimy o okupowanym Krymie i nie pozwolimy usunąć go z międzynarodowej agendy" - deklarują szefowie dyplomacji.

 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał UE do ogłoszenia nowych sankcji wobec osób zaangażowanych w organizowanie rosyjskich wyborów na Krymie.

 

Cztery lata po aneksji

 

Mieszkańcy tego półwyspu po raz pierwszy biorą udział w wyborach prezydenckich Rosji. Jak informuje Deutsche Welle, zarejestrowanych jest tam ok. 1,5 mln wyborców.

 

Wchodzący w skład Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku, po referendum uznanym przez władze Ukrainy i Zachód za nielegalne. Wcześniej rosyjscy żołnierze w nieoznakowanych mundurach przejęli kontrolę nad znajdującymi się na półwyspie strategicznymi obiektami ukraińskiej armii i lokalnych władz.

 

Rosyjską aneksję Krymu, do której doszło po deklaracji niepodległości po zajęciu Krymu przez rosyjskie siły specjalne i nieuznanym przez społeczność międzynarodową referendum, uznało zaledwie kilka państw, w tym Wenezuela, Syria, Afganistan i Korea Północna. UE, USA i inne państwa na aneksję odpowiedziały sankcjami.

 

Nieprzypadkowa data głosowania

 

18 marca przypada czwarta rocznica aneksji Krymu, która w Rosji jest określana jako "ponowne przyłączenie do macierzy". W związku z tym na półwyspie organizowane są liczne imprezy upamiętniające tę rocznicę i mające mobilizować wyborców do głosowania. Według komentatorów termin wyborów prezydenckich w Rosji celowo wybrano tak, by zbiegł się z rocznicą aneksji Krymu, przedstawianej w Rosji jako sukces faworyta wyborów, prezydenta Władimira Putina, i przyczyniającej się do jego wysokiego poparcia.

 

Ze względu na obowiązywanie w Rosji aż dziewięciu stref czasowych głosowanie w wyborach trwa niemal dobę. Rozpoczęło się o godz. 21 w sobotę czasu polskiego w najdalej wysuniętych na wschód regionach - na Czukotce i Kamczatce - i potrwa do godz. 19 czasu polskiego w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim. 

 

PAP

mta/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie