Znany ekspert ds. wizerunku Piotr T. miał zostać pobity w areszcie. Władze aresztu zaprzeczają

Polska
Znany ekspert ds. wizerunku Piotr T. miał zostać pobity w areszcie. Władze aresztu zaprzeczają
Halibutt/commons.wikimedia.org

Piotr T., znany specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego, miał zostać pobity w areszcie śledczym, w którym przebywa jako podejrzany o posiadanie i rozpowszechnianie materiałów o treściach pedofilskich. Twierdzi tak jego obrońca Hoa Dessoulavy-Śliwinska. Piotr T. Rzeczniczka Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej twierdzi, że doszło nie do pobicia lecz do "utarczki słownej".

Do zdarzenia miało dojść w 17 lutego w areszcie na warszawskiej Białołęce, dzień po trwającym sześć godzin przesłuchaniu Piotra T.

 

Jak ustaliliśmy przesłuchanie miało odbyć się na wniosek samego podejrzanego. W jego trakcie T. miał wymienić nazwiska osób, które przez lata miały mu groć. To funkcjonariusze służb specjalnych, którzy chcieli ponoć go zwerbować, a on się na to nie zgadzał.

 

Napastnik miał nóż

 

- Do ataku doszło po powrocie mojego klienta ze spaceru - relacjonowała portalowi tvnwarszawa.pl mecenas Hoa Dessoulavy-Śliwinska, oburzona postawą strażników więziennych. Twierdzi, że incydent rozegrał się na oczach funkcjonariuszy, którzy zamiast reagować mieli się przyglądać.

 

Piotr T. miał zostać napadnięty przez innego osadzonego, który miał go dusić i grozić mu śmiercią. Napastnik miał nóż. Mężczyzn rozdzielili dopiero po chwili strażnicy więzienni.

 

Sprawdzą, czy doszło do niedopełnienia obowiązków

 

- Rzeczywiście wpłynęło do nas zawiadomienie w tej sprawie - potwierdza polsatnews.pl prokurator Marcin Saduś, rzecznik prasowy prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. - Dotyczy jednorazowego zdarzenia, jakie miało miejsce w drugiej połowie lutego na terenie Aresztu Śledczego Warszawa-Białolęka. Co  do samego przebiegu incydentu nie chciałbym udzielać informacji, bo przebieg i ewentualna kwalifikacja prawna będzie ustalona w oparciu o zeznania osób, które będą w tej sprawie przesłuchiwane.

 

Sprawa ma być badana m.in. pod kątem gróźb karalnych i zmuszania do określonego zachowania.

 

Postępowanie sprawdzające ma dać odpowiedź na pytanie, czy doszło do niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy służby więziennej. Po jego zakończeniu podjęta będzie decyzja o ewentualnym wszczęciu śledztwa. 

 

W związku z incydentem 22 lutego prokuratura wystąpiła do dyrekcji warszawskiego aresztu o zapewnienie T. właściwej opieki medycznej i wzmocnienie ochrony.

 

Piotr T. pod szczególnym nadzorem

 

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że T. przebywa w monitorowanej celi. - Ze względu na medialny charakter sprawy i zarzuty, które mogą komplikować przebieg jego pobytu w więzieniu, podejmowane są szczególne kroki zapewniające mu bezpieczeństwo - twierdzi nasz informator.

 

Piotr T. trafił do aresztu w październiku 2017 roku. Zarzucono mu posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii, za co grozi od dwóch do dwunastu lat więzienia.

 

Zatrzymanie go jest efektem policyjnej akcji RINA z 2015 roku wymierzonej w środowisko pedofilów. Funkcjonariusze w tym samym czasie weszli wówczas do mieszkań 34 osób na terenie dziesięciu województw. Wówczas po przeszukaniu mieszkania Piotra T., zarekwirowano jego komputer.

 

Podejrzany nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.

 

Służba więzienna: wykluczamy pobicie

 

"W związku z informacjami (...) dotyczącymi rzekomego pobicia osadzonego Piotra T. w areszcie śledczym, informuję, że nie są one prawdziwe" - odpisała na nasze pytanie mjr Arleta Pęconek, rzeczniczka prasowa Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Warszawie.

 

Jak poinformowała, " przeprowadzone, na polecenie dyrektora aresztu, czynności wyjaśniające okoliczności zgłoszonego przez osadzonego Piotra T. incydentu, wykluczają pobicie, poświadczają utarczkę słowną pomiędzy osadzonymi, potwierdzają również właściwą, natychmiastową reakcję funkcjonariuszy po 20 sekundach od zdarzenia".

 

"Jakichkolwiek obrażeń ciała u Piotra T. nie potwierdza też dokonane bezpośrednio po zdarzeniu badanie lekarskie. Sprawę wyjaśnia także prokuratura" - napisała mjr Pęconek.

  

tvnwarszawa.pl polsatnews.pl

mic/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze