Samochód przebił barierkę i wpadł do kanału. Zginął 15-latek, który siedział za kierownicą

Polska

Tragiczny wypadek w miejscowości Stypułki-Borki na Podlasiu. Osobowe renault, którym jechało pięcioro nastolatków, wpadło do przydrożnego kanału. Na miejscu zginął 15-letni chłopak, który kierował autem. Czterej pasażerowie, w wieku od 15 do 17 lat, trafili do szpitala.

Do wypadku doszło w piątek około godziny 21:00. 15-latek prawdopodobnie wykorzystał nieuwagę swoich rodziców i wyprowadził z garażu samochód. Następnie zabrał kolegów i ruszyli na przejażdżkę. 

 

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący samochodem renault z nieznanych przyczyn, na łuku drogi zjechał na pobocze i uderzył w metalową barierkę mostu, a następnie wpadł do cieku wodnego w przydrożnym rowie - powiedziała polsatnews.pl sierż. Elżbieta Zaborowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

 

Policja ustala teraz wszystkie okoliczności tego wypadku. Na razie nie wiadomo, z jaką prędkością jechał małoletni kierujący oraz czy był pod wpływem alkoholu. Będzie to wiadomo po otrzymaniu wyników badań krwi.

 

Pijani w wypożyczonym samochodzie

 

Do innego wypadku z udziałem pięciorga nastolatków doszło w nocy na warszawskiej Białołece. Młodzi ludzie, w wieku od 15 do 19 lat,  wypożyczyli samochód z miejskiej wypożyczalni.

 

Po krótkiej przejażdżce rozbili się na drzewie przy ulicy Kępa Tarchomińska. Wszyscy zostali zabrani do szpitala.

 

Wiadomo już, że nastolatkowie byli pod wpływem alkoholu. Policjanci ustalają teraz, kto siedział za kierownicą auta i gdzie wypożyczyli osobowe renault.

 

polsatnews.pl

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze