Ukraińskie władze apelują o obniżenie temperatury w domach po zmniejszeniu przesyłu gazu z Rosji

Świat
Ukraińskie władze apelują o obniżenie temperatury w domach po zmniejszeniu przesyłu gazu z Rosji
Polsat News
Zdjęcie ilustracyjne

W związku ze zmniejszeniem przez Rosję przesyłu gazu rurociągami tranzytowymi przez Ukrainę do odbiorców na zachodzie Europy władze w Kijowie wprowadziły w piątek ograniczenia w spożyciu tego surowca. Zdaniem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki to próba dyskredytacji Ukrainy przez rosyjski rząd. Na sytuację zareagowało PGNiG, które zwiększyło dostawy gazu na Ukrainę.

Wolumen dostaw to ponad 60 mln m sześć. Dostawy rozpoczęto w piątek 2 marca o 6 rano przez węzeł Hermanowice, który łączy polski system przesyłowy z ukraińskim.

 

"To nasz obowiązek"

 

Prezes polskiej spółki Piotr Woźniak powiedział, że solidarność energetyczna i dobra współpraca z krajami ościennymi "to nasz obowiązek".

 

- Zwłaszcza teraz, gdy Ukraina nie otrzymuje dostaw z Rosji, a zapotrzebowanie na gaz ziemny do celów grzewczych wzrasta ze względu na ostrą zimę - podkreślił.

 

Jak dodał, polska spółka jest gotowa zwiększyć wolumen dostaw lub przedłużyć termin obowiązywania umowy z Naftogazem, w zależności od potrzeb rynku ukraińskiego.


Od rozpoczęcia dostaw w 2016 r. do końca 2017 r. PGNiG dostarczył na Ukrainę ponad 1 mld m. sześć gazu.

 

"By rosyjski szantaż się nie udał"

 

W piątek władze w Kijowie wprowadziły ograniczenia zużycia gazu. Zalecono m.in. wstrzymanie do 6 marca nauki w placówkach oświatowych i zmniejszono dostawy gazu dla przedsiębiorstw. Państwowa spółka paliwowa Naftohaz zwróciła się do społeczeństwa z apelem o obniżenie temperatury w domach, a akcję tę poparł prezydent Petro Poroszenko.

 

Zdaniem Naftohazu zmniejszenie temperatury w kaloryferach "pozwoli zmniejszyć spożycie gazu o 8-9 procent, co wystarczy, by rosyjski szantaż się nie udał".

 

Poroszenko: dyskredytacja Ukrainy

 

Poroszenko ocenił, że działania Rosji wywołane są chęcią dyskredytacji Ukrainy przed Zachodem. "By nie dopuścić do realizacji tego scenariusza wystarczy obniżyć temperaturę w domach o jeden stopień na kilka dni. Nasza jedność sprawi, że Gazprom i Kreml nie będą mogli szantażować Ukrainy" - napisał na Facebooku.

 

Według Naftohazu Gazprom zmniejszył tłoczenie gazu przez Ukrainę o około 20 procent. Władze w Kijowie jeszcze w czwartek poinformowały o zaistniałej sytuacji Unię Europejską i przekazały, że inicjują rozmowy trójstronne Ukraina-UE-Rosja, by zapewnić stabilne dostawy rosyjskiego gazu dla odbiorców w krajach unijnych.

 

Również w czwartek prezydent Poroszenko oświadczył, że działania Gazpromu to jego odpowiedź na korzystny dla Ukrainy werdykt Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie w sporze między Naftohazem a rosyjskim koncernem.

 

"Złamali kontrakt"

 

Wcześniej wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew oznajmił, że rosyjski koncern od 1 marca nie dostarcza gazu Ukrainie z powodu braku dodatkowego porozumienia. Naftohaz zarzucił Rosjanom złamanie kontraktu i zapowiedział starania o odszkodowanie.

 

Ukraińska spółka ogłosiła, że jest zaskoczona decyzją Gazpromu i przypomniała, że przelała rosyjskiej firmie odpowiednią przedpłatę, zgodną z wystawioną przez Gazprom fakturą oraz z wyrokiem sądu arbitrażowego w Sztokholmie.

 

Miedwiediew mówił tymczasem w Moskwie, że rosyjska firma zwróciła Ukraińcom kwotę przedpłaty i nie dostarczy gazu, ponieważ strony nie doszły do porozumienia w sprawie aneksu do obecnego kontraktu gazowego.

 

Prawie 5 mld od Gazpromu

 

W środę Naftohaz poinformował, że w sporze z Gazpromem przed arbitrażem w Sztokholmie sąd przyznał Ukraińcom 4,63 mld USD za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu.

 

Ukraińska spółka ogłosiła też, że biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie, stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu, to ostatecznie od Rosjan należy się jej 2,56 mld dolarów.

 

KE gotowa podjąć się mediacji

 

- Zostaliśmy powiadomieni przez rząd Ukrainy o możliwości wystąpienia sytuacji nadzwyczajnej w systemie przesyłowym gazu w tym kraju - powiedziała w piątek rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen. - Podchodzimy do tych informacji z powagą i jesteśmy gotowi podjąć współpracę w tej kwestii z władzami Ukrainy i Rosji.

 

Itkonen poinformowała, że w czwartek minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin zwrócił się do Marosza Szefczovicza, wiceszefa Komisji Europejskiej odpowiedzialnego za sprawy energii, z prośbą o "konsultacje w sprawie podjęcia ewentualnych trójstronnych rozmów z Rosją". - Komisarz Szefczovicz skontaktuje się w piątek w tej sprawie z ministrami do spraw energii obydwu krajów - dodała.

 

Zdaniem Itkonen obniżenie ciśnienia rosyjskiego gazu w gazociągach tranzytowych na Ukrainie nie wywołało dotychczas zakłóceń w dostawach do krajów Unii Europejskiej. - Dostawy są normalne i stałe. Ale oczywiście monitorujemy uważnie sytuację - poinformowała.

 

PAP

bas/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze