Incydenty podczas "Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Wyrwana flaga, próby blokowania zgromadzenia

Polska

Do grupy demonstrujących, z którymi rozmawiał reporter Polsat News, podeszła grupka narodowców i w trakcie wywiadu wyrwała im tęczową flagę. Na miejscu od razu zjawili się policjanci, który rozdzielili obie grupy. - Policja zatrzymując osoby, które atakowały nas, wepchnęła ich z powrotem do marszu - mówił jeden z demonstrujących.

W Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych przez Warszawę przeszły dwa marsze - jeden zorganizowany przez środowiska narodowe, drugi przez środowiska antyfaszystowskie. 

 

Jak poinformował rzecznik prasowy KSP kom. Sylwester Marczak, według wstępnych danych policjanci wylegitymowali co najmniej 50 osób, skierowali co najmniej 20 wniosków o ukaranie do sądu i wystawili co najmniej 9 mandatów karnych - wszystko związane z blokowaniem legalnego zgromadzenia. Policjanci zatrzymali co najmniej jedną osobę w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza publicznego.

 

Kilka incydentów

 

Około godz. 19 na ulicy Rakowieckiej, w pobliżu Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, Obywatele RP i Studencki Komitet Antyfaszystowski próbowali zablokować marsz. Interweniowała policja, która siłą usunęła z ulicy demonstrujących antyfaszystów. 

 

Kolejna blokada czekała w okolicy ul. Puławskiej. 

 

Jak powiedział Marczak, w marszu środowisk narodowych wzięło udział ok. 350 osób.

 

"Policja ich broni"

 

Zgromadzenie środowisk narodowych kończyło się około godz. 21 na Placu Trzech Krzyży. Podczas telewizyjnej relacji reporter Polsat News Andrzej Wyrwiński rozmawiał z grupą kontrmanifestantów, którzy stali na schodach kościoła św. Aleksandra, trzymając tęczową flagę.

 

- To są faszyści, odwołują się do przedwojennego ONR-u. To łamie konstytucję. Niestety policja ich broni - mówiła jedna z protestujących, Nadia Kłos.

 

"Nie zostali nawet wylegitymowani" 

 

W trakcie rozmowy reportera Polsat News z demonstrującymi, podbiegła do nich grupka narodowców, uczestników marszu. Wyrwali antyfaszystom tęczową flagę i próbowali uciec. Zatrzymali ich policjanci, którzy rozdzielili obie grupy.

 

- Policja w swojej interwencji, jak rozumiem w ramach ochrony mnie, przywaliła mi pięścią w brzuch - mówił świadek zdarzenia.

 

Inny z demonstrujących przyznał, że policjanci nie wyciągnęli żadnych konsekwencji wobec atakujących ich narodowców. - Policja wepchnęła ich do marszu. Nie zostali nawet wylegitymowani - dodał.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

zdr/luq/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze