RMF FM: kierowca prezydenckiej limuzyny przyznał się, że się zagapił

Polska

Limuzyna wioząca we wtorek parę prezydencką z Krakowa do Bochni najechała na tzw. separator oddzielający jezdnię od torów tramwajowych. Jak podało RMF FM, kierowca prezydenckiego samochodu przyznał się, że się zagapił. Był trzeźwy. Miał zeznać, że gwałtowna burza śnieżna, która się rozpętała, gdy jechał przez centrum Krakowa, ograniczyła mu widoczność.

Postępowanie w sprawie prowadzą policjanci. Kierowcy grozi mandat i punkty karne.

 

Sprawę bada też krakowski Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jego pracownicy sprawdzają, czy właściwe było oznakowanie i ustawienie separatorów w tym miejscu.

 

Nie ma informacji, jakie doświadczenie miał kierowca limuzyny i jak długo pracował w Służbie Ochrony Państwa (wcześniej Biurze Ochrony Rządu). SOP nie podała także, czy prowadzi wewnętrzne postępowanie.

 

"Komputer podkładowy wskazywał obniżenie poziomu powietrza w kole"


Do zdarzenia doszło we wtorek na moście Powstańców Śląskich w Krakowie.

 

Limuzyna, która najechała na tzw. separator oddzielający pas jezdni od torowiska tramwajowego, została unieruchomiona. Nikomu nic się nie stało, a para prezydencka przesiadła się do innego samochodu i kontynuowała podróż do Bochni.

 

"Podczas przejazdu kolumny Służby Ochrony Państwa przez centrum Krakowa, samochód główny najechał na tzw. separator oddzielający pas jezdni, w wyniku czego komputer pokładowy zaczął wskazywać obniżenie poziomu powietrza w przednim prawym kole" - podała SOP w komunikacie.

 

"Poziom bezpieczeństwa osób ochranianych nie został obniżony oraz program wizyty nie uległ zmianie" - dodała.

 

Mazurek: wypadki mogą zdarzyć się wszystkim

 

- Wypadki mogą się zdarzyć wszystkim w różnych okolicznościach i oczywiście powinniśmy dokładać należytej staranności, jak największego bezpieczeństwa, by tych wypadków uniknąć - powiedziała w środę wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

 

Mazurek była pytana w środę przez dziennikarzy w Sejmie, czy w związku z "incydentem" prezydenckiej limuzyny w Krakowie, Służba Ochrony Państwa wywiązuje się ze swoich obowiązków.

 

Mazurek powiedziała, że zdarzenia z prezydencką limuzyną nie nazwałaby incydentem, tylko wypadkiem. - Nie jestem od tego, by to oceniać - dodała rzeczniczka PiS.

 

Petru: pech, który się powtarza, nie jest pechem

 

- Kolejny wypadek świadczy o tym, że brakuje doświadczonych ludzi - tak kolizję z udziałem prezydenckiej limuzyny skomentował w programie "Graffiti" Ryszard Petru z Nowoczesnej.

 

 

Zobacz materiał "Wydarzeń" na temat uszkodzenia opony w prezydenckiej limuzynie:

 

 

Sprawą prezydenckiej limuzyny zajmuje się również reporter Polsat News Michał Stela:

 

 

rmf24.pl, Polsat News, PAP

prz/luq/bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze