Zastrzelony podczas transmisji na Facebooku. Pokazał swego zabójcę

Świat
Zastrzelony podczas transmisji na Facebooku. Pokazał swego zabójcę
Facebook/Prentis Robinson

55-letni amerykański muzyk Prentis Robinson został zastrzelony kilka chwil po opuszczeniu posterunku policji w Wingate w Karolinie Północnej. Strzały padły, gdy wracając do domu prowadził transmisję na Facebooku. Według śledczych morderstwo mogło mieć związek z współpracą Robinsona z policją w łapaniu dilerów narkotykowych.

Robinson regularnie prowadził transmisje na żywo. Na Facebooku umieszczał m.in. swoją muzykę. W poniedziałek chodził ulicami miasta, skarżył się na skradziony telefon, a nawet zamienił kilka słów z komendatem i odwiedził komendę policji.

 

Po opuszczeniu posterunku mężczyzna wznowił transmisję live. Po pięciu minutach zauważył mężczyznę, który szedł w jego kierunku. Robinson zaczął wołać do niego "jesteś na żywo!". Napastnik jednak nie zareagował, wyjął broń i klkukrotnie strzelił do 55-latka. W ostatnich ujęciach widać mężczyznę przebiegającego nad ciałem Robinsona.

 

 

Zamknięty uniwersytet

 

Strzały padły w pobliżu Uniwersytetu w Wingate. Na kampusie zarządzono alarm obawiając się, że dojdzie do masakry. Uczelnia była zamknięta przez dwie godziny.

 

 

Policja po kilku godzinach zidentyfikowała sprawcę zabójstwa - 60-letniego Douglasa Clevlanda Colsona. Funkcjonariusze przesłuchali go w poniedziałek, ale nie aresztowali. Nakaz wydano we wtorek, po zebraniu materiału dowodowego. Mężczyzna sam zgłosił się na policję i przedstawiono mu zarzut morderstwa pierwszego stopnia.

 

 

"Zmagał się z własnymi demonami"

 

Funkcjonariusze podejrzewają, że zabójstwo mogło mieć związek ze współpracą Robinsona z policją. Pomagał funkcjonariuszom identyfikować i łapać dilerów narkotykowych. Według krewnych ofiary "miał pomagać policji szukać dilerów, mimo że sam zmagał się z własnymi demonami".

 

- Jeżeli ktoś zalazł mu za skórę mógł być pewny, że trafi na Facebooka - przekazał reporter Fox 46 David Sentendrey, cytując wypowiedzi rodziny zmarłego.

 

Facebook usunął wideo dokumentujące moment ataku. Widzom oglądającym transmisję udało się jednak zapisać nagranie i wysłać je do mediów.

 

Według Facebooka, treści monitoruje 3 tys. pracowników, do których zadań należy m.in. kontrolowanie, aby drastyczne transmisje na żywo nie zostały przesłane do innych mediów.

 

Washington Post, polsatnews.pl, Charlotte Observer

bas/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze