Cheerleaderka z Korei Płn. przyłapana na oklaskiwaniu amerykańskiej pary łyżwiarzy

Świat
Cheerleaderka z Korei Płn. przyłapana na oklaskiwaniu amerykańskiej pary łyżwiarzy
PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

Podczas zmagań sportowych czasami polityka odchodzi na dalszy plan, a górę biorą emocje. Przykładem takiej sytuacji było zachowanie jednej z cheerleaderek północnokoreańskiej reprezentacji olimpijskiej. W czasie przejazdu amerykańskiej pary łyżwiarzy figurowych kobieta zaczęła klaskać i uśmiechać się. Natychmiast została upomniana przez koleżankę.

Cheerleaderki przed przejazdem amerykańskiej pary, pełne emocji dopingowały parę łyżwiarzy z KRLD - Ryom Tae Ok and Kim Ju Sok. Był to jedyny moment, gdy tzw. "armia piękna" ożywiła się - podczas innych występów wszystkie zachowywały kamienne twarze.

 

Sytuacja uległa zmianie, gdy na lodzie pojawili się Amerykanie: Alexa Scimeca Knierim i Chris Knierim. Jedna z Koreanek uśmiechnęła się łagodnie i zaczęła klaskać. Sytuację zarejestrowała jedna z kamer.

 

 

Po chwili uśmiechnięta cheerleaderka została szturchnięta i upomniana przez jedną ze swoich koleżanek. Zachowanie zauważył też ochroniarz reprezentacji. Dziewczyna zdając sobie sprawę ze swojego "błędu" natychmiast położyła dłonie na kolanach.

 

Nie wiadomo, czy kobieta poniosła w związku ze swoim zachowaniem jakieś konsekwencje.

 

"Armia piękna"

 

Korea Północna wysłała na Południe 22 sportowców startujących pod narodową flagą. Obie Koree wystawiły wspólną reprezentację hokeistek. Północnokoreańska delegacja jest jednak o wiele większa - znalazło się w niej, 21 dziennikarzy i 229 cheerleaderek.

 

Cheerleaderki nazywane są w Pjongczangu "armią piękna" Kim Dzong Una. Są to młode kobiety, które przeszły dokładną selekcję, w której brano pod uwagę wiele aspektów. Najważniejszym ich "atutem" ma być uroda, ale przy wyborze cheerleaderek uwzględnia się także pochodzenie i siłę ich ideologicznych przekonań.

 

Kobiety mają niewiele ponad 20 lat, są "stosunkowo wysokie", czyli mają ponad 163 cm. Zostały wybrane spośród studentek najlepszych uczelni, muszą pochodzić z dobrych rodzin, nie mają żadnych kuzynów za granicą. Niegdyś do tej elitarnej na północy grupy należała żona obecnego przywódcy Północnej Korei Kim Dzong Una, Ri Sol Yu.
 
Szkolenie ws. milczenia
 
Cheerleaderki to jedna z nielicznych grup, której - oprócz niektórych polityków i sportowców - w Korei Północnej pozwala się wyjeżdżać za granicę. Według niektórych źródeł, przed wyjazdem z Korei przechodzą długie szkolenie, które ma nauczyć je jak się zachowywać i jak być lojalnymi wobec kraju.

 

Nie zawsze się to sprawdzało. W 2005 roku, po powrocie delegacji z lekkoatletycznych mistrzostw Azji w Korei Południowej, grupa cheerleaderek miała opowiedzieć, co widziała za granicą. Zagraniczna prasa pisała wówczas, że 21 kobiet zostało z tego powodu wysłanych do obozów pracy.

 

polsatnews.pl, Daily Mail

bas/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze