Sąd Najwyższy uniewinnił sędziego oskarżonego o kradzież 50 zł

Polska

Sąd Najwyższy uniewinnił we wtorek w sprawie dyscyplinarnej sędziego Mirosława Topyłę od zarzutu kradzieży 50 zł. Tym samym zmienił wyrok sądu dyscyplinarnego I instancji, który usunął Topyłę ze stanu sędziowskiego w związku z tym zarzutem. Na ocenę Sądu Najwyższego wpłynęła m.in. dotychczasowa opinia o sędzim, jako o osobie sumiennej, wobec której nie formułowano wcześniej zarzutów.

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego jest prawomocne.

 

- SN poczynił odmienne ustalenia faktyczne i doszedł do wniosku, że należy obwinionego uniewinnić. (...) Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, której zależy na opinii otoczenia, nieskłonną do ryzyka, introwertyczną, natomiast charakteryzującą się dużym stopniem roztargnienia - powiedziała w uzasadnieniu wtorkowego orzeczenia sprawozdawca sprawy sędzia SN Agnieszka Piotrowska.

 

Na ocenę wpłynęło również - jak dodała sędzia Piotrowska - dotychczasowe postrzeganie sędziego i opinia o nim, jako o osobie sumiennej, wywiązującej się z obowiązków, wobec której nie formułowano wcześniej zarzutów.

 

Przed tygodniem - po czterogodzinnej rozprawie - SN zakończył rozpoznawanie sprawy. Jak przyznał przewodniczący składu sędziowskiego sędzia SN Wiesław Kozielewicz, żadna z dyscyplinarnych spraw sędziowskich - spośród tych, które toczyły się w ostatnich kilkunastu latach - nie cieszyła się takim zainteresowaniem mediów i opinii publicznej jak sprawa sędziego Topyły.

 

List w sprawie sędziego

 

Kozielewicz odczytał też fragment listu przesłanego mu drogą elektroniczną po rozprawie w zeszłym tygodniu. "Musze przyznać, że jestem wręcz osobą poszkodowaną przez tzw. wymiar sprawiedliwości i niespecjalnie płaczę z powodu czystki w sądach prowadzonej przez rządzącą nami partię. Ale pomimo tego uważam, że należałoby uczciwie ocenić, to co zrobił sędzia Topyła. (...) Który z policjantów, czy sędziów będzie kradł w miejscu, gdzie na pewno jest monitoring. (...) Czy sama suma 50 zł jest atrakcyjna dla sędziego. Ta sprawa nie pasuje do innych opisanych przez prasę" - cytował sędzia Kozielewicz tego maila.

 

Do mediów: kto z was w życiu nie pomylił się zabiegany?

 

Sędzia Topyła po wyroku skrytykował media za sposób relacjonowania swojej sprawy.

 

- Rzuciliście się na mnie jak na ochłap mięsa, żeby lepiej sprzedać swoje publikacje, bo kto z was się w życiu nie pomylił zabiegany, zmęczony, roztargniony - powiedział dziennikarzom. Dodał zwracając się do dziennikarzy, że dziwi się, iż "30 lat nie nauczyliście się państwo pracować, tak jak powinniście". - W wielu publikacjach medialnych nie spotkałem się z choć jednym znakiem zapytania, co się takiego mogło zdarzyć - zaznaczył.

 

- To, że człowiekowi chce się dalej pracować, to jest wiara w wymiar sprawiedliwości (...) taki, który kieruje się wiedzą, prawem, doświadczeniem i sumieniem, a nie tym, czego oczekuje opinia publiczna, albo przedstawiciele innej władzy, niż władza sądowa. O taki wymiar sprawiedliwości chodzi, żeby taki on był - powiedział z kolei obrońca sędziego mec. Bartosz Tiutiunik. Jak podkreślił "w świetle prawa sędzia jest niewinny, a w całej sprawie nie było chwili, żeby w rozumieniu prawa mówić, że on coś ukradł, gdyż cały czas obowiązywała zasada domniemania niewinności". - Powściągliwość, gdy nie zna się dokładnie sprawy, jest cnotą - zaznaczył adwokat.

 

Ukarany usunięciem ze stanu sędziowskiego

 

W marcu zeszłego roku sędzia Topyła (zgodził się na podawanie w mediach swego nazwiska i wizerunku), ówczesny wiceprezes Sądu Rejonowego w Żyrardowie, zabrał banknot położony na ladę stacji paliw pod Sochaczewem przez starszą kobietę, która na chwilę odwróciła się od kasy. Zdarzenie nagrał system monitoringu; widać też było na nim numery jego auta, co pozwoliło na zidentyfikowanie go przez policję.

 

W lipcu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi - jako sąd dyscyplinarny I instancji - ukarał Topyłę usunięciem ze stanu sędziowskiego, czyli najwyższą karą dyscyplinarną. Uznał, że sędzia dokonujący zaboru cudzych pieniędzy traci nieodwołalnie i na zawsze moralne prawo osądzania cudzych uczynków.

 

O zmianę wyroku pierwszej instancji i uniewinnienie sędziego wnieśli przed SN przed tygodniem obrońcy sędziego oraz - modyfikując stanowisko - zastępca rzecznika dyscyplinarnego płockiego sądu okręgowego. Wskazywali m.in., że z całkowitą pewnością nie da się wykluczyć tezy o "automatyzmie działania" i "roztargnieniu" obwinionego sędziego, a w związku z tym wątpliwości w sprawie muszą przemawiać na korzyść obwinionego.

 

Za wykroczenie - bo tym, a nie przestępstwem, była zarzucana kradzież 50 zł - sędzia może odpowiadać tylko dyscyplinarnie.

 

PAP

dk/luq/mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!