Podczas debaty ws. aborcji nie pozwolono im wejść na galerię sejmową. Prokuratura umorzyła śledztwo

Polska
Podczas debaty ws. aborcji nie pozwolono im wejść na galerię sejmową. Prokuratura umorzyła śledztwo
Wiki Commons

Umorzone zostało śledztwo ws. uniemożliwienia grupie kobiet wstępu na posiedzenie Sejmu, podczas którego dyskutowany był projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego jesienią 2016 r. - poinformowała w piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

- W oparciu o zeznania świadków oraz uzyskaną dokumentację ustalono, że przyczyną dla której osoby nie zostały wpuszczone na galerię sejmową było niedotrzymanie 24-godzinnego terminu zgłoszenia. Ponadto kluczowe znaczenia miała kwestia ograniczonej pojemności galerii sejmowej oraz fakt, iż tego dnia na teren Sejmu wpuszczane były grupy zwiedzające - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński. Zaznaczył, że wniosek o wstęp został złożony rano, w dniu debaty.

 

Dodał, że "względy bezpieczeństwa nakazywały zatem ograniczenie liczby osób starających się o wejście na galerię sejmową, ponad te, które już dysponowały wydanymi przepustkami, w tym dniu wydano ich łączenie ponad 1000".

 

Zawiadomienie w tej sprawie złożyła w prokuraturze w październiku 2016 r. Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

 

"Decyzja szefa Kancelarii i komendanta Straży Marszałkowskiej"

 

Podstawą śledztwa - jak informowała wcześniej prokuratura - był art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, zgodnie z którym "funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". Ponadto podstawą postępowania był art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, który mówi, że "kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

 

W sprawie chodziło o wydarzenia z 6 października 2016 r. Wówczas Sejm odrzucił obywatelski projekt komitetu "Stop aborcji", zakładający całkowity zakaz przerywania ciąży. Jak napisano w zawiadomieniu, marszałek Sejmu "uniemożliwił grupie kobiet wstęp na posiedzenie Sejmu". Jak dodano, pozwolono w końcu wejść na galerię pięciu kobietom.

 

Jak poinformował w piątek prok. Łapczyński, w śledztwie "ustalono też, iż marszałek Sejmu w ogóle nie podejmował decyzji w zakresie wpuszczenia lub niewpuszczenia kobiet na galerię sejmową". "Decyzje zostały podjęte przez szefa Kancelarii Sejmu oraz komendanta Straży Marszałkowskiej" - dodał.

 

Podczas postępowania przesłuchano jako świadków m.in. osoby, którym odmówiono prawa wstępu na galerię, marszałka Sejmu, szefa Kancelarii Sejmu, ówczesnego szef Straży Marszałkowskiej i pracowników Kancelarii Sejmu.

 

Pierwotnie - na początku listopada 2016 r. - Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie, jednak Sieć Obywatelska Watchdog Polska złożyła na tę decyzję zażalenie do sądu. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w lutym 2017 r. uwzględnił to zażalenie i nakazał m.in. przesłuchanie w sprawie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

 

PAP

bas/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie