Komisje poparły bez poprawek nowelizację ustawy o IPN. "Strach i lęk ma być konsekwencją tego ustawodawstwa"

Polska

Ustawę poparły komisje: praw człowieka, praworządności i petycji oraz kultury i środków przekazu. Odrzucono poprawki zgłoszone przez PO. - Osoby, organizacje, środowiska, które byłyby zainteresowane atakiem na dobre imię Polski, mają rzeczywiście się bać. Strach i lęk ma być konsekwencją tego ustawodawstwa - powiedział senator PiS Jan Żaryn. Senat jeszcze w środę zajmie się nowelą ustawy o IPN.

Podczas głosowania na posiedzeniu połączonych komisji za ustawą było 11 senatorów, 5 przeciwko, nikt nie wstrzymał się od głosu.

 

 

Za tym, by ustawa została rozpatrzona na tym posiedzeniu głosowało 54 senatorów; przeciwko było 25; jeden senator wstrzymał się od głosu.

 

O to, by Senat "dał sobie więcej czasu" na prace nad nowelizacją zaapelował wcześniej szef grupy senatorów PO Bogdan Klich. - Prosilibyśmy o trochę więcej czasu na refleksję nad tą ustawą po to, aby była ona jak najlepsza - argumentował.

 

Zgodnie z nowymi przepisami ustawy o IPN, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech.

 

Senator PO chciał wycofać zapis o karze więzienia

 

Połączone komisje nie zgodziły się na poprawki zaproponowane przez senatora PO Jerzego Federowicza, które doprecyzowywały przepis karny noweli o IPN poprzez wprowadzenie sformułowania o "obozach koncentracyjnych" i "obozach zagłady". Zgodnie z poprawką miałby on brzmieć: Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za tworzenie przez III Rzeszę Niemiecką obozów koncentracyjnych i obozów zagłady oraz za dokonywane tam ludobójstwo lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech.

 

Odrzuciły też propozycję wykreślenia z ustawy zapisu o "zbrodniach ukraińskich nacjonalistów" i nie zgodziły się na poprawkę senatora Jana Rulewskiego (PO), który chciał, by z noweli ustawy o IPN wycofać karę więzienia, a pozostawić jedynie karę grzywny i karę ograniczenia wolności.

 

Przed głosowaniem odbyła się kilkugodzinna dyskusja. O poparcie dla ustawy i przyjęcie jej bez poprawek zaapelowali do senatorów przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości.

 

Wiceszef MS Marcin Warchoł, który przedstawiał senatorom nowelę ustawy o IPN, podkreślił, że przepis dotyczący kar za przypisywanie odpowiedzialności Polakom za zbrodnie z czasów wojny będzie dotyczył tylko tych osób, które znieważą naród polski, a nie pojedyncze osoby.

 

Dodał też, że przepis, który wzbudził tak wiele kontrowersji, mówi o tym, że odpowiedzialność karna będzie dotyczyła tylko tych osób, których wypowiedzi zostaną sformułowane - jak mówi o tym przepis - "wbrew faktom". W ocenie wiceministra sprawiedliwości, zapis ten zabezpiecza przed nadmierną kryminalizacją. - Przed wkraczaniem w sferę wolności naukowej, artystycznej czy publicystycznej - wymieniał Warchoł.

 

"Należy szukać narzędzi twardych"

 

Senator PiS Jan Żaryn mówił podczas prac senackich komisji, że "dotychczasowe narzędzia miękkie napotykają na bardziej zdecydowany opór, w związku z czym należy szukać narzędzi twardych".

 

- Wśród nich są oczywiście narzędzia penalizacyjne, które mają ten skutek, że rzeczywiście - i taki rozumiem jest zamysł tej nowelizacji - osoby, organizacje, środowiska, które byłyby zainteresowane atakiem na dobre imię Polski, mają rzeczywiście się bać. Strach i lęk ma być konsekwencją tego ustawodawstwa. Oczywiście jest pytanie na ile jest to narzędzie skuteczne - nikt tego teraz nie przewidzi, trzeba się będzie temu przyglądać. Ja jestem osobiście umiarkowanym optymistą - powiedział Żaryn.

 

Według niego istotne jest, aby Polska jako suwerenne państwo dokonała próby przyjęcia tej ustawy, ponieważ "jesteśmy winni to ludziom, którzy nie mogą już nic powiedzieć: twórcom polskiego rządu na uchodźstwie, polskiej dyplomacji, strukturom Polskiego Państwa Podziemnego (...) itd., bo wszystkie te struktury były zaangażowane w pomoc na rzecz Żydom" - podkreślił Żaryn

 

Senator PiS mówił o poprawkach PO, że "próba precyzowania wyrażeń, które powodują przypisywanie narodowi polskiemu (...) odpowiedzialności za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie, jest wyzwaniem karkołomnym".

 

"Dajmy sobie szanse mówienia jednym głosem"

 

- My nie możemy zamienić tego sformułowanie na próbę detalicznego precyzowania o co nam chodzi, ponieważ zawsze trzeba będzie dodać "i tak dalej", więc po co w ogóle zaczynać - mówił Żaryn.

 

Jak dodał, jest to "niemożliwe do skonstruowania, bo przeciwnik, który będzie tego kłamstwa używał znajdzie sobie furtkę, tylko mu ją jeszcze dodatkowo otworzymy" - ocenił. - Optuję za tym, żeby nie zmieniać art. 55a, bo on stanowi klucz do próby należytego użycia, które jest - jak się wydaje dziś - niezbędne, by szukać tego miejsca polskiej prawdy historycznej w przestrzeni ogólnoświatowej - zaznaczył.

 

Zaapelował także, aby przedstawiciele opozycji "podkreślali, że jest w związku z tą ustawą taki fundament, który jest naszym wspólnym fundamentem; niezależnie od bieżących problemów, sporów i napięć, ponieważ dobro Polski wymaga tego, by prawda historyczna zwyciężała". - Spierajmy się o konkretne zapisy, lecz dajmy sobie szanse mówienia jednym głosem w tej fundamentalnej i ogólnej kwestii - zaznaczył Żaryn.

 

Jaki: 

 

Wiceszef MS Patryk Jaki przekonywał, że nowe przepisy ograniczą pojawiające się na świecie sformułowania np. "o polskich obozach śmierci". Jak mówił, są one używane na świecie coraz częściej, przypisując Polsce odpowiedzialność za Holokaust. - Tego typu wizerunek państwa przekłada się również na pieniądze, skuteczność prowadzenia inwestycji i postrzeganie naszych rodaków za granicą - mówił Jaki.

 

Dodał też, że przepisy przez półtora roku były w szerokich konsultacjach; o projekcie - jak przypomniała - od 2016 r. wiedziała też strona izraelska. Dodał, że jedyne obawy przedstawicieli władz Izraela dotyczyły ograniczenia badań naukowych, ale po wprowadzeniu wyłączenia odpowiedzialności karnej w przypadku badań naukowców oraz działalności artystycznej strona izraelska nie zgłaszała uwag.

 

Patryk Jaki odniósł się też do pytania, kto według nowych zasad ma oceniać, czy doszło do przestępstwa. - Procedura jest dokładnie taka sama, jak obecnie przewidziane procedury w prawie karnym polskim, czyli mówiąc wprost: najpierw prokurator, potem sąd. Czyli tu pełne prawa, instancyjność będą zachowane - powiedział.

 

Jaki: zależy nam na dobrych stosunkach z Izraelem

 

Wiceminister sprawiedliwości odniósł się także do pytania o stosunki dyplomatyczne Polski z Izraelem. - Chcę podkreślić, że one są objęte wyjątkową troską. Naprawdę bardzo nam zależy na tym, żeby te stosunki były dobre - podkreślił Jaki. - Tylko oczywiście pozostaje pytanie czy powinniśmy się jako państwo, które walczy o swoją podmiotowość, uginać pod swego rodzaju szantażem. Czy jednak jest tak, że te nasze relacje powinny być budowane w oparciu o dialog, o rozmowę na temat ustaw, a nie o taki szantaż - powiedział wiceszef resortu sprawiedliwości.

 

Odniósł się także do poprawki zgłoszonej przez Platformę Obywatelską, która zakłada wykreślenie z noweli ustawy o IPN zapisu o "zbrodniach ukraińskich nacjonalistów". - My też byliśmy zwolennikami na etapie prac sejmowych - ale to było półtora roku temu - żeby te kwestie rozdzielić. Ja zaprezentowałem takie stanowisko rządu, że również uważam, że przestępstwa związane z banderyzmem powinny być penalizowane, ale dobrze by było, żeby to robić przy innej okazji, może w innej ustawie - powiedział i dodał, że wbrew stanowisku rządu posłowie zadecydowali inaczej.

 

- To nie zmienia faktu, że dalej uważam, że jeśli chcemy być konsekwentni, to powinniśmy penalizować przestępstwa związane z zaprzeczaniem banderyzmemowi, ale zgadzam się, że pewnie lepiej by było, żeby to było przy innej okazji - powiedział Jaki.

 

Wiceminister sprawiedliwości skomentował także propozycję poprawki PO wprowadzającej sformułowanie o "obozach koncentracyjnych" i "obozach zagłady".

 

- Prawnicy wskazywali nam na to, że (..) dla kogoś, kto umyślnie chce posądzić naród polski o coś, z czym nie miał nigdy do czynienia, to tylko zachęci go do tego, żeby tak robić. Ponieważ jeżeli my zawęzimy to określenie do "polskich obozów śmierci", to wtedy ktoś - jeśli będzie chciał celowo obrazić polski naród - powie: "to w takim razie były niemieckie obozy śmierci na terenie polskim, ale naród polski kolaborował z Hitlerem, żeby doprowadzić do zagłady Żydów". I wtedy ten przepis nie jest receptą na tego typu sformułowanie (...) - uznał Jaki.

 

"Nie należy wprowadzać zmian"

 

- Najlepiej by było, żeby ta ustawa weszła jak najszybciej w życie i obowiązywała - podkreślał na posiedzeniu komisji marszałek Senatu. 

 

Według Karczewskiego w noweli ustawy o IPN nie należy już wprowadzać zmian. - Jeśli okaże się, że one są konieczne, to życie pokaże, to na pewno wprowadzimy, tu jesteśmy bardzo otwarci - zaznaczył marszałek Senatu.

 

Odnosząc się do kwestii reprywatyzacji dotyczącej dawnego mienia żydowskiego Karczewski powiedział, że "na pewno są to sprawy, które należy rozstrzygnąć". - Należy je podjąć, sprawy, o których w najbliższym czasie będziemy debatować - mówił, dodając, że w tej jak w innych sprawach, potrzebny jest dialog.

 

Za wprowadzeniem ustawy bez poprawek jest wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Według niego polskie państwo "przez wiele lat lekceważyło pojawiające się sformułowania »polskie obozy śmierci«, które stały się na tyle powszechne, że weszły do języka ważnych osób, który ma znaczenie z punktu widzenia percepcji opinii publicznej na Polskę".

 

- Nikt nie ma monopolu na wiedzę i być może ten przepis można inaczej napisać. (...) Półtora roku projekt jest w szerokich konsultacjach - czyli nie ma tego zarzutu, który regularnie jest stawiany, że jest projekt poselski, a nie ma konsultacji. To dlaczego skoro ktoś jest w stanie lepiej sformułować ten przepis nikt tego nie zaproponował? - pytał wiceminister sprawiedliwości.

 

- Jesteśmy dumnym państwem, jesteśmy dumnym narodem. Chcemy bronić pamięci wszystkich ofiar Holokaustu - powiedział z kolei wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin w Polsat News.

 

Ziobro: ustawa o IPN nie zablokuje możliwości dyskusji

 

Ziobro podkreślił na środowej konferencji prasowej w Rabce-Zdroju, że nowelizacja ustawy o IPN "w najmniejszym stopniu nie zagraża temu, aby można było publicznie wskazywać konkretne osoby lub grupy osób narodowości polskiej, które w okresie okupacji dopuszczały się zbrodni bądź kolaborowały z Niemcami".

 

Minister dodał, że "nie istnieje żadne zagrożenie dla publicystów, dziennikarzy, ludzi, którzy przeżyli tamte doświadczenia, że ten przepis będzie blokował możliwość dyskusji, czy pokazywania faktów".

 

Ziobro zwrócił też uwagę, że "w ramach negocjacji ze stroną izraelską, na etapie projektowania wprowadzono do treści ustawy szereg dodatkowych elementów, które strona izraelska sygnalizowała".

 

Platforma: "tryb bardzo wadliwy"

 

Senator PO Jerzy Fedorowicz, przewodniczący senackiej komisji kultury, powiedział, że sposób wprowadzenia poprawek do ustawy o IPN jest nieprawidłowy.

 

- Ten tryb postępowania jest wadliwy bardzo ze względu na to, że my rozmawiamy na bardzo poważny temat z wieloma bardzo poważnymi zastrzeżeniami legislacyjnymi wyrażonymi na razie przez Biuro Legislacyjne, ale również przez prawników - powiedział Fedorowicz.

 

- Jesteśmy Senatem Rzeczypospolitej, miejscem, który decyduje o jakości i wartości prawa. Jesteśmy w bardzo poważnym kryzysie, który dotyka polskiej polityki zagranicznej, ale też i polskiego prawa. Nie wolno nam w takim tempie wyznaczać posiedzenia komisji - ostrzegł Fedorowicz.

 

- Droga do zapoznania się i rozpatrzenia tej ustawy była za krótka. Ona - z tego co wiem - była też za krótka dla Sejmu. Uważam, że to tempo spowodowało, że obradujemy w takiej bardzo poważnej sytuacji kryzysu międzynarodowego. Obserwuję internet i różne telewizje i obawiam się, że dochodzi do pewnego kryzysu w naszym kraju. Zaobserwowane są coraz większe nastroje antysemickie (...) To nie jest w porządku- powiedział przewodniczący senackiej komisji kultury Jerzy Fedorowicz.

 

Według niego istnieje obawa środowisk związanych z "naszymi żydowskimi i izraelskimi partnerami, że to (przyjęcie przez Senat ustawy - red.) spowoduje wzrost antysemityzmu". - Po to jesteśmy tutaj w Senacie RP, żeby postarać się temu zapobiec. (...) Obawiamy się, że części w tej ustawie spowodują dużo różnego rodzaju perturbacji, do których uzasadnienia jestem przygotowany - mówił Fedorowicz.

 

Wcześniej Biuro Legislacyjne zaznaczyło, że przepisy noweli ustawy o IPN powinny być "dookreślone i precyzyjne". Chodzi m.in. o znajdujące się w ustawie przepisy, które mają umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką). W ocenie biura, potrzebna jest m.in. precyzyjna definicja "ukraińskich nacjonalistów", co - zdaniem prawników - jest szczególnie ważne w przypadku sankcji karnych.

 

Wiceszef MSZ: Polska potrzebuje narzędzi do tego, żeby walczyć o dobre imię

 

- Polska potrzebuje narzędzi do tego, żeby walczyć o dobre imię - powiedział wiceszef MSZ Jan Dziedziczak. Przypomniał, że celem ustawy jest wyeliminowanie zachowań publicznych i wbrew faktom, polegających na przypisywaniu narodowi polskiemu lub państwu współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszą Niemiecką.

 

- Przewidziana w przepisach penalizacja (...) będzie dotyczyć precyzyjnie określonych sytuacji i ma służyć zapobieganiu świadomego szkalowania Polski jako państwa i narodu - mówił Dziedziczak. Dodał, że ostateczna ocena danego przypadku będzie zależała od sądu.

 

Wiceszef MSZ zaznaczył też, że w wielu innych krajach, m.in. w Izraelu, istnieje penalizacja za podobne czyny. Mówił też, że obecne relacje Polski z Izraelem są bardzo dobre. Podał też, że w 2017 r. sformułowania szkalujące Polskę padły 258 razy.

 

Nowelizacja ustawy o IPN

 

Zgodnie z nowymi przepisami ustawy o IPN, które Sejm przyjął w piątek, każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech.

 

Ustawa precyzuje, że nie będzie przestępstwem popełnienie tych czynów "w ramach działalności artystycznej lub naukowej". Nowe przepisy mają się stosować do obywatela polskiego oraz cudzoziemca.

 

Do nowych przepisów krytycznie odniosły się władze Izraela, m.in. premier Benjamin Netanjahu. Ambasador Izraela Anna Azari zaapelowała o zmianę nowelizacji. Podkreśliła, że "Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady". Ustawy broni m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało projekt. Jak mówił wiceszef resortu Patryk Jaki, zarzuty strony izraelskiej wobec nowelizacji ustawy o IPN są "bezzasadne".

 

PAP

mr/hlk/paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze