"Przepisy będą interpretować prokuratorzy". IPN o karach za "polskie obozy śmierci"

Polska

- Nie ma wątpliwości, kto stworzył obozy koncentracyjna i gdzie narodziła się ta idea. Polska jest wzorcowym krajem jeśli chodzi o opiekę nad miejscami związanymi z Holokaustem - powiedział podczas poniedziałkowej konferencji wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma.

W poniedziałek na konferencji prasowej w Warszawie przedstawiciele IPN przedstawili stanowisko Instytutu ws. nowelizacji ustawy dot. kar m.in. za słowa o "polskich obozach śmierci". Ustawa ta, uchwalona w piątek przez Sejm, wywołała kontrowersje w Izraelu i na Ukrainie; skrytykowały ją władze tych państw.

 

- W tym przepisie karnym (w nowelizacji - red.) jest również, mówiąc po prostu, wyłączenie odpowiedzialności karnej, więc w przypadku prowadzenia badań naukowych zapewne żaden z prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej nie będzie prowadził postępowań - w przypadku jeśli ktoś będzie rzetelnie prowadził badania naukowe - powiedział prok. Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, a także zastępca Prokuratora Generalnego.

 

Podkreślił też, że nie znany jest jeszcze ostateczny kształt przepisów, które obecnie będą procedowane w Senacie, a następnie trafią do prezydenta. Tłumaczył, że pełna ocena nowelizacji ustawy o IPN będzie możliwa dopiero po zakończeniu prac legislacyjnych.

 

Opieka nad miejscami związanymi z Holokaustem 

 

- Polska jest wzorcowym krajem jeśli chodzi o opiekę nad miejscami związanymi z Holokaustem, a także z martyrologią narodu polskiego. Pieczę nad byłym obozem Auschwitz-Birkenau sprawuje ministerstwo kultury za pośrednictwem Państwowego Muzeum na Majdanku, ale jest też powołana Międzynarodowa Rada Oświęcimska - przypomniał wiceprezes IPN Mariusz Szpytma.

 

- Gdyby państwo zobaczyli, jaki jest stan zachowania i opieki nad takimi obozami koncentracyjnymi jak np. Gusen w Austrii, to zobaczycie państwo, jaka jest różnica. Chciałbym także zwrócić uwagę, że Instytut Pamięci Narodowej przygotował bazę strażników w obozach zagłady i obozach koncentracyjnych. Ta baza jest wykorzystywana przez główną Komisję Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu - dodał.

 

"Nie przewidywaliśmy, że akurat w tym czasie wybuchnie taka burza medialna"

 

Szpytma zauważył także, że wciąż funkcjonuje portal internetowy truthaboutcamps.eu. - Zapraszam wszystkich państwa do mówienia i pisania o nim tak, żeby wiedza rozpowszechniała się nie tylko w Polsce, ale i za granicami naszego kraju. Nie ma wątpliwości, kto stworzył obozy koncentracyjne, gdzie narodziła się ta idea i kto wprowadził ją w życie, ale także kto był strażnikami w tych obozach - podkreślił.

 

Szpytma odesłał także do publikacji IPN nt. polskich obozów śmierci - w tym najnowszego, styczniowo-lutowego biuletynu IPN. - On będzie dostępny od jutra w naszych księgarniach, a później także i w komercyjnych. Zwracamy w nim uwagę na historię niemieckich obozów koncentracyjnych i niemieckich obozów zagłady, ale także mówimy o pamięci. Nie przewidywaliśmy, że akurat w tym czasie wybuchnie taka burza medialna, ale w związku z kolejną rocznicą wyzwolenia Auschwitz taka publikacja została przygotowana. Tam pokazujemy m.in. to, jaka pamięć o obozach zagłady jest w Niemczech i Austrii. Zapraszam do lektury - powiedział.

 

- Przepisy będą w pierwszej kolejności interpretowane przez prokuratorów, którzy będą prowadzili konkretne sprawy karne. Ale na tym etapie postępowanie karne się nie kończy. Jeżeli te sprawy pójdą do sądu, będą zapadały wyroki - powiedział Pozorski.

 

Szpytma zaznaczył, że prawo stanowi parlament i IPN jest od jego wykonywania i takie, jakie przepisy zostaną uchwalone, takie będą musiały być przez IPN wykonywane. - Natomiast chciałbym jednoznacznie zaznaczyć, że w tych przepisach, które obecnie są procedowane, jest słowo: "kto wbrew faktom", więc nie ma możliwości, aby kogokolwiek ścigać za to, że mówi o tym, co miało miejsce - powiedział.

 

Wiceprezes IPN, zapytany, czy będzie można poruszać np. temat historii zbrodni dokonanej w Jedwabnem, powiedział, że już śledztwo IPN wykazało, że w zbrodni tej brali udział "Polacy z inspiracji niemieckiej" i "nie ma żadnych wątpliwości, że będzie można o tym pisać i mówić" - podkreślił.

 

Kara grzywny lub pozbawienia wolności

 

Sejm w piątek uchwalił nowelizację ustawy o IPN - Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, zgodnie z którą każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

 

Do nowych przepisów krytycznie odniosły się w sobotę władze Izraela, m.in. premier Benjamin Netanjahu i ambasador Izraela Anna Azari, która zaapelowała o zmianę w tej nowelizacji. Podkreśliła, że "Izrael traktuje ją jak możliwość kary za świadectwo ocalałych z Zagłady". Zastępca ambasadora RP w Tel Awiwie został wezwany w niedzielę rano do izraelskiego MSZ, "wyrażono sprzeciw Izraela wobec sformułowań w ustawie o IPN". "Zwłaszcza termin przyjęcia (ustawy - red.), w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, był zadziwiający i niefortunny" - napisało izraelskie MSZ.

 

PAP, polsatnews.pl

zdr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze