Prokuratura kolejny raz przedłużyła śledztwo ws. śmierci Magdaleny Żuk

Polska
Prokuratura kolejny raz przedłużyła śledztwo ws. śmierci Magdaleny Żuk
Facebook/Magdalena Żuk

Do 2 maja br. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze przedłużyła śledztwo ws. śmierci Magdaleny Żuk. 27-letnia kobieta zmarła w kwietniu ubiegłego roku w Egipcie w wyniku obrażeń odniesionych wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

Jak poinformował prok. Marek Gorzkowicz z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, powodem przedłużenia śledztwa ws. śmierci Żuk są m.in. wnioski prokuratury o opinię biegłych, w tym biegłych psychiatrów.

 

Uzupełniająca opinia biegłych z zakresu toksykologii

 

- Biegli mają się wypowiedzieć na temat stanu psychicznego, w którym znajdowała się kobieta podczas pobytu w Egipcie - genezy tego stanu, jego przebiegu i objawów. Mają także ocenić, jaki wpływ na jej zachowanie, mogło mieć ewentualne zażywanie a następnie odstawienie leków przeciwdepresyjnych - poinformował prok. Gorzkowicz.

 

Dodał, że prokuratura oczekuje też na uzupełniającą opinię biegłych z zakresu toksykologii. - Jest ona konieczna dla pełnej interpretacji wyników uzyskanych na podstawie przeprowadzonych dotychczas badań - podkreślił prokurator.

 

Prok. Gorzkowicz zaznaczył, że uzyskanie opinii biegłych jest niezbędne, by „rozstrzygnąć bez żadnych wątpliwości wszystkie istotne dla śledztwa kwestie”.

 

Przyczyną zgonu był upadek z wysokości

 

Jak podała jeleniogórska prokuratura akta śledztwa ws. śmierci Żuk obejmują już kilkanaście tomów, z który każdy ma 200 stron. - Prokuratorzy zgromadzili dowody m.in. w postaci dokumentacji medycznej z leczenia kobiety, któremu poddawała się w Polsce, a także liczne opinie biegłych będące efektem szerokich badań histopatologicznych, genetycznych i toksykologicznych - podkreślił prok. Gorzkowicz.

 

Na podstawie wyników sekcji zwłok i badań laboratoryjnych stwierdzono, że przyczyną zgonu kobiety był upadek z wysokości. Nie znaleziono śladów, które dawałyby podstawy do przypuszczeń, że zmarła padła wcześniej ofiarą gwałtu albo innych aktów przemocy - podała prokuratura.

 

Do tej pory w śledztwie przesłuchano około 200 świadków, w tym pasażerów podróżujących wraz z Żuk do Egiptu, turystów zamieszkujących z nią w tym samym hotelu czy osoby, które widziały ją na lotnisku przed odlotem do Polski. Przesłuchano także osoby z najbliższego otoczenia kobiety, w tym członków jej rodziny i narzeczonego.

 

Brak dowodów na przestępstwo

 

Prok. Gorzkowicz podkreślił, że nie znaleziono dowodów mogących wskazywać na fakt, że Żuk padła ofiarą przestępstwa.

 

„Dodatkowo w pierwszych dniach stycznia tego roku Zastępca Prokuratora Generalnego wystąpił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o podjęcie interwencji u władz Egiptu, by możliwie szybko doprowadzić do pełnej realizacji wniosku polskiej prokuratury o pomoc prawną” - poinformował prok. Gorzkowicz.

 

27-letnia Magdalena Żuk 25 kwietnia ub.r. poleciała na wycieczkę do kurortu Marsa-Alam. Po dwóch dniach partnera kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokoiło jej zachowanie; zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia Żuk trafiła do szpitala. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu dowiedział się, że kobieta nie żyje. Zmarła w wyniku obrażeń odniesionych wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala w Marsa-Alam, gdzie przebywała.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze