Tani botoks robi wielkie szkody. Rośnie liczba powikłań po nieudanych zabiegach

Technologie
Tani botoks robi wielkie szkody. Rośnie liczba powikłań po nieudanych zabiegach
Pixabay/WerbeFabrik

Guzy zniekształcające twarz, porażenia nerwów, opadające powieki - to tylko niektóre z powikłań po zabiegach medycyny estetycznej przeprowadzonych przez kosmetologów czy kosmetyczki - pisze czwartkowa "Rzeczpospolita". Najcięższe są leczone ze środków NFZ, co oznacza, że płacimy za nie wszyscy.

"Rzeczpospolita" pisze o doświadczeniach prof. Andrzeja Kaszuby, byłego konsultanta krajowego w dziedzinie dermatologii, który w ubiegłym tygodniu przyjął trzy pacjentki z poparzeniami drugiego stopnia po nieudanej depilacji laserowej u kosmetyczki.

 

"Równie częste są przypadki infekcji po wstrzykiwaniu kwasu hialuronowego czy botoksu: powikłania wirusowe, ale też zakażenia HIV, HPV czy wirusowym zapaleniem wątroby" - mówi prof. Kaszuba w rozmowie z gazetą.

 

Oficjalnego rejestru nie ma

 

Jak pisze dziennik, "oficjalnego rejestru powikłań nie ma, bo poszkodowani bardzo rzadko idą do sądu, zwykle szukają innego gabinetu, w którym lekarz poprawi to, co nie wyszło kosmetyczce".

 

Polskie Towarzystwo Dermatologiczne od lat walczy z kosmetologami wykonującymi zabiegi medycyny estetycznej. Tłumaczy, że prawo do naruszenia ciągłości tkanek mają tylko lekarze - czytamy w "Rz".

 

Kosmetologów to jednak nie przekonuje. W tle jest wojna o wart 150 mln zł rocznie rynek medycyny estetycznej - pisze gazeta.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze