"Przekazaliśmy ostrzeżenie dot. luk w systemie prawnym". B. szef CBA Paweł Wojtunik przed komisją ds. Amber Gold

Polska
"Przekazaliśmy ostrzeżenie dot. luk w systemie prawnym". B. szef CBA Paweł Wojtunik przed komisją ds. Amber Gold
Polsat News

- Przekazaliśmy ostrzeżenie dot. luk w systemie prawnym, bo od tego jest CBA, ale Biuro nie ma kompetencji do rozliczania innych organów państwowych z tego, jak przyjmują nasze wnioski - mówił Paweł Wojtunik w środę przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Komisja od godz. 10:00 przesłuchuje byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Transmisja w Polsat News 2 oraz na polsatnews.pl.

- CBA zgłaszało propozycje zmian w prawie, które miały na celu bardziej przejrzyste funkcjonowanie firm i obrotu gospodarczego - mówił Wojtunik.

 

Jeden z wątków pytań dotyczył rekomendacji CBA dotyczących zmian w prawie tak, by członków władz spółek weryfikować pod kątem wpisów w Krajowym Rejestrze Sądowym - czy byli karani. Wojtunik przyznał, że tego typu rozwiązanie utrudniłoby skazanym prowadzenie działalności przestępczej.

 

Nie umiał powiedzieć, dlaczego taka propozycja CBA, która trafiła do ówczesnego ministra w KPRM Jacka Cichockiego, a za jego pośrednictwem do ministra sprawiedliwości, nie weszła w życie i została zawieszona na dwa lata - wprowadzono ją dopiero po wybuchu afery Amber Gold. - To nie jest pytanie do mnie - my swoje propozycje przedstawiliśmy" - mówił Wojtunik przed komisją. "Nie jestem politykiem, jestem byłym policjantem - dodał.

 

 

CBA "skierowało informację"

 

Podkreślił, że oceny, iż trzeba było zrobić więcej w tej sprawie i wprowadzić wcześniej takie zmiany w prawie, wynikają z obecnej wiedzy na temat działań szefów Amber Gold. - CBA zrobiło to, co mogło wówczas zrobić, czyli skierowało informację - wskazał.

 

Dopytywany, powiedział, że miał świadomość tego, że w latach 2010-12 przepisy pozwalały skazanym za przestępstwa gospodarcze na tworzenie nowych firm, wchodzenie do ich zarządów. - Miałem tego świadomość, gdy został wysłany raport i gdy został skierowany do ministerstwa sprawiedliwości, że sprawa jest przez nas zasygnalizowana i jest procedowana - odparł świadek.

 

Nie pamiętał, czy przed wybuchem afery Amber Gold słyszał w ramach swojej pracy o informacjach i raportach o takiej spółce, ale nie wykluczył tego.

 

"CBA nie miało tu głównej roli"

 

Posłowie pytali też, czy tą sprawą zajmowało się kolegium ds. służb specjalnych. Wojtunik odpowiedział, że nie pamięta, czy było to tematem obrad, ale wszystkie posiedzenia są protokołowane.

 

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała też, czy na kolegium stawała sprawa Amber Gold po obietnicy ówczesnego premiera Donalda Tuska, że sprawa zostanie wyjaśniona. W tym przypadku świadek również powiedział, że nie pamięta takiego spotkania, ale można to sprawdzić w dokumentacji prac kolegium.

 

Podkreślił, że funkcjonowała koordynacja działań w sprawie Amber Gold między ABW i CBA, ale wynikała z innych, niejawnych ustaleń.

- CBA nie miało tu głównej roli, nie było wiodącą służbą - dodał.

 

Wojtunik powiedział, że nie jest kompetentny, by oceniać, czy posiedzenie kolegium ds. służb w sprawie Amber Gold powinno się odbyć, ale jego zdaniem nie było ono konieczne. - Ciężko mi to ocenić, bo decyzje w sprawie tematyki kolegium były zawsze formułowane przez jego szefa - zaznaczył.

 

- Jeśli mam odpowiedzieć jako fachowiec, to ono nie było konieczne, bo prezes Rady Ministrów, czy koordynator ds. służb specjalnych mógł zapoznawać się z informacjami, wydawać polecenia, czy w ramach bezpośrednich kontaktów - tłumaczył.

 

Wojtunik zaznaczył, że nie było bezpośredniego spotkania w tej sprawie z premierem, szefem ABW i nim, ale na etapie gdy afera już wybuchła, role był rozdzielone. Spotkania nie musiało być, "bo istnieją różne mechanizmy o charakterze niejawnym, które zapewniają taką koordynację.

 

"Sprawa Amber Gold interesowała wszystkich"

 

- CBA sporządziło jeden, dwa lub trzy dokumenty o charakterze analitycznym dotyczące tej sprawy; w 2012 r., z uwagi na medialnych charakter, sprawa Amber Gold interesowała wszystkich - mówił b. szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik w środę przed komisją śledczą.

 

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann wyjaśniła, że w CBA powstały dwa raporty - pierwszy - ogólny - z 2010 r. "bez wchodzenia w szczegóły, w jakąkolwiek firmę oraz drugi raport z 2012 r. analityczny dotyczący już firmy Amber Gold i w bardzo okrojonym zakresie firmy Finroyal". Ten drugi powstał na podstawie "publikacji dostępnych" w środkach masowego przekazu.

 

Wojtunik wskazał, że raport stworzony na podstawie otwartych źródeł, to jedna z metod pracy analitycznej CBA. Następnie przez kilka minut zapoznawał się z oboma raportami przedstawionymi mu przez członków komisji.

 

"W trybie jawnym nie mogę mówić kto pozostawał w zainteresowaniu CBA"

 

Poseł PO Krzysztof Brejza podkreślił zaś, że w raporcie z 2010 r. nie pojawia się sformułowanie Amber Gold, pojawia się natomiast w raporcie z 2012 r.

 

Na wstępie przesłuchania Wojtunik przypomniał, że szefem Agencji był od połowy października 2009 r. i został odwołany na własną prośbę, ze względu na utracenie dostępu do informacji niejawnych, 1 grudnia 2015 r.

 

Wiceszef komisji Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał świadka czy w latach 2009-12 w zainteresowaniu CBA była spółka Amber Gold, jej właściciele lub spółki zależne.

 

- Niestety w trybie jawnym nie mogę mówić kto pozostawał, a kto nie pozostawał w zainteresowaniu CBA - odparł świadek. Dodał jednak, że pamięta, że już w 2010 r. powstawały w CBA "pewne materiały analityczne", które były przekazywane, zgodnie z właściwością, do KPRM.

 

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) zwróciła jednak Wojtunikowi uwagę, że wszystkie dokumenty, które wytworzyło CBA w tej sprawie, a jest ich niewiele, są jawne, więc nie ma konieczności by był on przesłuchiwany na posiedzeniu niejawnym.

 

Po kilkuminutowej wymianie zdań pomiędzy świadkiem a członkami komisji Wojtunik odpowiedział na wcześniejsze pytanie Rzymkowskiego. - W tym czasie - w 2012 r. - z uwagi na medialnych charakter ta sprawa interesowała wszystkich (...). Kojarzę dokumenty analityczne wykonywane w tej sprawie, czy dotyczące tej sprawy - powiedział świadek.

 

- W mojej świadomości, z tego co pamiętam (...) CBA sporządziło jeden, dwa lub trzy dokumenty o charakterze analitycznym, które zostały przekazane bodajże do KPRM i nie pamiętam czy jeden do ABW z KPRM, czy bezpośrednio do ABW. To wynikało z działającej koordynacji pomiędzy służbami - podał.

 

Wątek Michała Tuska

 

CBA nigdy nie organizowało żadnej osłony kontrwywiadowczej wobec konkretnych osób, w tym w szczególności Michała Tuska, syna b. premiera; nie było też podejrzenia, że zatrudnienie go w OLT miało charakter korupcyjny - zeznał Wojtunik.

 

Pod koniec lipca 2012 r. upadłość ogłosiły linie lotnicze OLT Express należące do spółki Amber Gold. Niedługo potem okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, syn ówczesnego premiera Donalda Tuska. Miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

 

Wątek Michała Tuska podczas środowego przesłuchania b. szefa CBA poruszyła szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS). Pytała ona świadka, czy na temat Amber Gold rozmawiał z ówczesnym szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem.

 

- Możliwe, że rozmawialiśmy choćby w kontekście tego, że przekazywaliśmy drugi materiał analityczny - odpowiedział świadek.

Wassermann dopytywała, czy w tej rozmowie poruszono kwestię tego, która ze służb będzie realizowała czynności kontrwywiadowcze w stosunku do syna ówczesnego premiera, w kontekście jego pracy dla OLT Express.

 

- Nie pamiętam rozmowy na ten temat. Natomiast ta kwestia nigdy nie budziła dla mnie powodów do rozmowy, ponieważ ta kwestia nie podlegała żadnej wątpliwości, jeśli chodzi o CBA - odpowiedział Wojtunik.

 

Wassermann pytała jednak dalej Wojtunika, czy była rozmowa na temat tego, że istnieje potrzeba wykonania co najmniej czynności sprawdzających w sprawie tego kto spowodował, że w OLT pracuje syn Donalda Tuska i jaki ma to wpływ?

 

- Nie pamiętam, nie kojarzę takiej rozmowy - odparł Wojtunik.

 

Przewodnicząca następnie pytała Wojtunika, czy dotarły do niego informacje, w jakich okolicznościach i warunkach syn b. premiera rozpoczął pracę w OLT. Wojtunik odpowiedział, że "nie miał żadnej ekskluzywnej wiedzy" nt. pracy syna b. premiera.

 

Nie potrafił odpowiedzieć od kogo, ani kiedy dowiedział się o zatrudnienia Michała Tuska w OLT. Wassermann pytała Wojtunika, czy jako szef CBA uznał, że należy wyjaśnić, jak doszło do współpracy syna b. premiera z liniami lotniczymi należącymi do Amber Gold.

 

"Nie pamiętam, aby w tym wątku było jakiekolwiek podejrzenie, że zatrudnienie syna premiera w tej spółce ma charakter korupcyjny lub ma jakiś istotny wpływ na bezpieczeństwo państwa" - powiedział Wojtunik. Podkreślił, że "plotkami" Biuro się nie zajmowało.

 

Nowy skład komisji

 

To pierwsze posiedzenie komisji po zmianie składu. Dotychczasowi członkowie komisji z PiS, przeszli pod koniec ubiegłego roku do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - Marek Suski został szefem gabinetu premiera, a Joanna Kopcińska - rzecznikiem rządu.

 

Ich miejsce zajęli posłowie PiS Iwona Arent i Wojciech Zubowski.

 

Celem powołanej w lipcu 2016 r. komisji śledczej jest zbadanie i ocenienie prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

 

Afera Amber Gold


Do zadań komisji należy też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

 

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

 

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej, firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

 

PAP

prz/paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze