Mieli ze szczególnym okrucieństwem znęcać się nad bezdomnym. Ruszył proces

Polska

O fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 44-letnim bezdomnym są oskarżeni dwaj mężczyźni, których proces rozpoczął się we wtorek przed Sądem Rejonowym w Starogardzie Gdańskim (Pomorskie). Sprawa wyszła na jaw, gdy pracownik stacji benzynowej, na której bezdomny mężczyzna robił zakupy, wezwał pogotowie.

W trakcie śledztwa ustalono, że bezdomny przez dwa miesiące mieszkał u jednego z oskarżonych. W zamian za lokum pomagał w remoncie i wykonywał drobne domowe prace na rzecz obu oskarżonych. Przez ten czas mężczyźni w wieku 23 i 40 lat mieli grozić pokrzywdzonemu i znęcać się nad nim, "bijąc go, raniąc ostrymi przedmiotami oraz strzelając do niego z wiatrówki".

 

Gdy w lipcu 2017 r. 44-latek trafił do szpitala (pogotowie wezwał pracownik stacji benzynowej, na której bezdomny robił zakupy), stwierdzono u niego 18 ran obu rąk i nóg powstałych w wyniku postrzałów ze śrutowej broni pneumatycznej. Na całym ciele miał liczne rany cięte i tłuczone.

 

Oskarżeni nie przyznają się do winy

 

Za fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Ponieważ jeden z mężczyzn był już wcześniej karany, grozi mu wyższa kara - do 15 lat więzienia.

 

- Według nas, relacja pokrzywdzonego jest mało wiarygodna i w tym kierunku będzie prowadzona będzie linia obrony, a jak to sąd oceni, to już zobaczymy - powiedział dziennikarzom przed wejściem na salę rozpraw obrońca jednego z oskarżonych Adam Tocha.

 

Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy. Obaj są w areszcie.

 

Ponadto prokuratura oskarżyła jednego z mężczyzn o posiadanie znacznej ilości środków odurzających i psychotropowych.

 

W sprawie oskarżona jest także matka młodszego z mężczyzn, która przechowywała w mieszkaniu papierosy bez polskich znaków akcyzy.

 

PAP

mta/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze