Przebrał się za kobietę i ukradł śmieci z prywatnej posesji [NAGRANIE]

Polska

Założył szpilki na wysokim obcasie, damską kurtkę, krótką różową spódnicę i przyjechał… ukraść worki ze śmieciami z prywatnej posesji. Te zaskakujące sceny rozegrały się kilka dni temu na kieleckim Malikowie. Kradzież zarejestrował monitoring, ale nagrań zapewne nikt by nie przejrzał, gdyby nie pewien starszy mężczyzna, który zgłosił, że ktoś usypał w lesie górę śmieci.

Mężczyzna zauważył odpady w lesie podczas spaceru z psem we wtorek. Niemal natychmiast udał się do kieleckiej redakcji "Echa Dnia", aby o tym opowiedzieć. Zanim to jednak zrobił, przejrzał śmieci. Znalazł wśród nich opakowanie po przesyłce kurierskiej z nazwiskiem i adresem prawdopodobnej właścicielki odpadów.

 

- Po rozmowie z czytelnikiem zdecydowałam się zawiadomić o sprawie straż miejską - mówi nam Ewa Łukomska, dziennikarka "Echa Dnia".

 

Strażnicy miejscy pojechali pod adres znaleziony w śmieciach. Mieszkająca tam kobieta kategorycznie zaprzeczyła, aby wyrzuciła je w lesie. Poinformowała, że odpady zniknęły z pojemników w weekend, kiedy nie było jej w domu i kiedy miała pojawić się odpowiedzialna za usuwanie odpadów firma.

 

"Pokraczny chód"

 

Kobieta wspólnie ze strażnikami obejrzała prywatny monitoring z ostatnich dni. - Wówczas odkryli zapis tej zjawy przebranej za kobietę, która zabiera worki ze śmieciami do samochodu na angielskich numerach i odjeżdża - opowiada polsatnews.pl Wojciech Bafia, zastępca komendanta straży miejskiej w Kielcach.

 

Według niego, złodziej najprawdopodobniej jest mężczyzną. - Można odnieść takie wrażenie, patrząc na specyficzny, taki pokraczny chód w szpilkach, natomiast nie mnie to oceniać - dodaje.

 

Jak się okazało do kradzieży doszło 12 stycznia, po godz. 14. Złodziej podjechał pod dom czerwoną hondą civic, z kierownicą po prawej stronie. Z auta skierował się wprost do pojemników ze śmieciami. 

 

Po obejrzeniu nagrania i rozmowie ze strażnikami, którzy powiedzieli jej, kto zgłosił sprawę, właścicielka posesji skontaktowała się z redakcją "Echa Dnia".

 

- Chciała wyjaśnić, że to nie ona zaśmieciła las. Dopiero wtedy dowiedziałam się o nagraniu z monitoringu. Właścicielka przekazała je nam i pozwoliła na opublikowanie - tłumaczy red. Łukomska. Artykuł ukazał się na portalu naszemiasto.pl.

 

Lepszej jakości zapis dostała policja

 

O tym, że widoczna na nagraniu osoba, to przebrany za kobietę mężczyznę zapewnia właścicielka śmieci.

 

- Dysponuje ona oryginalnym zapisem monitoringu, znacznie lepszej jakości, na którym jest to podobno widoczne - opowiada Łukomska.

Mężczyzna zadbał, by trudno było go rozpoznać. Miał nakrycie głowy, zasłonił też twarz, najprawdopodobniej pończochą.

 

W czwartek sprawę zgłoszono policji oraz przekazano nagranie. - Zakwalifikowaliśmy kradzież jako wykroczenie, ponieważ wartość śmieci była znikoma. Próbujemy zidentyfikować złodzieja - informuje st. sierż. Karol Macek z policji w Kielcach.

 

W tej sprawie ważne jest, dlaczego ukradziono śmieci i ewentualnie, czego w nich szukano. 

 

polsatnews.pl, naszemiasto.pl

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze