"Premier robi porządek w gabinecie". Zagraniczne media o rekonstrukcji

Świat
"Premier robi porządek w gabinecie". Zagraniczne media o rekonstrukcji
PAP/Bartłomiej Zborowski

Francuskie media informując o rekonstrukcji polskiego rządu piszą jedynie o zmianach w trzech resortach: obrony narodowej, spraw zagranicznych i środowiska. Większość, cytując agencje prasowe, ocenia "przetasowania" jako otwarcie wobec UE. Zmian w rządzie RP nie odnotowały dwa uchodzące za najważniejsze w kraju, dzienniki paryskie - "Le Figaro" i "Le Monde".

"Ministrowie spraw zagranicznych i obrony zwolnieni", "Szef rządu usuwa kontrowersyjnych ministrów", "Premier robi porządek w gabinecie", "Skonfliktowana z UE Polska dokonuje zmian w swym rządzie", "Silny sygnał w stronę Europy", "Przetasowanie na znak załagodzenia napięcia" - pod tymi tytułami francuskie media zawiadamiają o rekonstrukcji rządu w Warszawie.

 

Prawie wszystkie dodają, że premier Mateusz Morawiecki zaraz po ogłoszeniu zmian poleciał do Brukseli na rozmowy z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem.

 

Ta rekonstrukcja, "której celem było wykluczenie najbardziej kontrowersyjnych osobistości, wydaje się być również motywowane troską o poprawę stosunków z Unią Europejską" - czytamy w ekonomicznym dzienniku "Les Echos".

 

Francuska prasa cytuje - w skrócie - zdanie premiera: "Nowi ministrowie (...) są po to, (...) żebyśmy budowali Polskę podmiotową w ramach silnej Europy ojczyzn".

 

"Czyli będzie konfrontacja"

 

Warszawski korespondent radia RFI podkreślił, że polska opozycja ze sceptycyzmem przyjęła zmiany w rządzie i nie spodziewa się, by poszły za nimi zmiany w polityce. Podobnie jak niektóre inne francuskie media RFI zwraca uwagę, że "Zbigniew Ziobro pozostaje na dotychczasowym stanowisku" ministra sprawiedliwości.

 

Znawca spraw polskich Jean-Yves Potel uznał pozostawienie Ziobry za dowód, że "nie ma otwarcia wobec Unii". "Czyli będzie konfrontacja" - dodał. Zastrzegał jednak: "Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce".

 

"Afera caracali"


Natomiast tygodnik "L’Express" cytuje na swojej stronie internetowej eksperta, który zmiany uznał za "mocny sygnał w stronę Europy" i który przypuszcza, że "nowy gabinet może wyznaczyć nowe otwarcie wobec UE".

 

Na stronie internetowej tygodnika ekonomicznego "Challenges" były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski oceniony został jako "kiepski dyplomata", a były szef MON Antoni Macierewicz uznany za sprawcę "ochłodzenia stosunków francusko-polskich", gdyż "anulował kontrakt na zakup 50 śmigłowców Airbusa". "Nie licząc czystki w sztabie generalnym, która zaniepokoiła NATO" - dodano.

 

Przy każdym wymienieniu nazwiska byłego ministra obrony francuskie media przypominają o "aferze caracali". Dodają jednak przy tym, że zarówno Macierewicz, jak i Waszczykowski byli politykami "wagi ciężkiej" czy też "liczącymi się osobistościami" w rządzie RP.

 

"Minister środowiska Jan Szyszko płaci, jak się wydaje, za niezręczność w konfrontacji z Komisją Europejską w sprawie - uznanej przez Brukselę za nielegalną - wycinki w Puszczy Białowieskiej" - pisze "Les Echos".

 

Większość francuskich mediów przypomina o uruchomieniu przez KE przeciw Polsce art. 7 unijnego traktatu.

 

Jako pierwsza o rekonstrukcji gabinetu Morawieckiego poinformowała we wtorek największa gazeta francuska, regionalna "Ouest France". 

 

"Ważne było to, kogo zabrakło na uroczystości"

 

Rekonstrukcja rządu w Polsce, przeprowadzona pod dyktando szefa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, ma wzmocnić PiS przed rozmowami z UE oraz zbliżającymi się wyborami - oceniają w środę "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Sueddeutsche Zeitung".

 

Podczas powołania we wtorek nowych ministrów w Pałacu Prezydenckim ważne było również to, kogo zabrakło na uroczystości - podkreśla publicysta "FAZ" Konrad Schuller.

 

Przede wszystkim nie było Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS i formalnie tylko posła, a w rzeczywistości "najbardziej wpływowego człowieka w kraju". Jednak "prawdziwą sensacją dnia" była nieobecność trzech ministrów - Jana Szyszki, Witolda Waszczykowskiego i Antoniego Macierewicza - którzy "jak nikt inny w rządzie (może poza Zbigniewem Ziobrą, który symbolizuje kampanię Kaczyńskiego przeciw sądownictwu) uosabiali konflikty, które Polska toczy z Unią Europejską".

 

"FAZ" podkreśla, że ważny jest przede wszystkim "upadek Waszczykowskiego", który w rządzie PiS grał rolę "tarana, którego Kaczyński wysyłał za każdym razem, gdy chodziło o walkę z UE i jej instytucjami". "Waszczykowski był wielkim wykonawcą pieśni o UE jako »mieszaninie kultur i ras«, antypolskiej »koalicji« bezbożnych »wegetarian i rowerzystów« pod niemieckim przewodnictwem, od której biurokratycznego kierownictwa Polska może tylko oczekiwać pouczania, »presji i szantażu«" - dodaje gazeta.

 

"Jedna z najbardziej paradoksalnych postaci polskiej rzeczywistości"

 

Odwołanego szefa MON Macierewicza "FAZ" określa z kolei jako "jedyną postać w (rządzie w) Warszawie bardziej niebezpieczną dla reputacji Polski niż Waszczykowski" oraz "jedną z najbardziej paradoksalnych postaci polskiej rzeczywistości", która "w przeciwieństwie do większości popleczników Kaczyńskiego" jest jeszcze bardziej radykalny od szefa PiS i ma własnych zwolenników na ultrakonserwatywnej prawicy.

 

Rekonstrukcja rządu ma dwa cele: w konflikcie Polski z UE wyeliminowała największych podżegaczy, nie sygnalizując przy tym najmniejszego kompromisu, a także umocniła Kaczyńskiego i prezydenta Andrzeja Dudę, który wielokrotnie popadał w spory kompetencyjne z Macierewiczem i Waszczykowskim.

 

"Wpływy Kaczyńskiego wzrosły przede wszystkim przez dymisję Macierewicza; pozostałe nowe osoby w rządzie są od niego zależne, podobnie jak ich poprzednicy" - podkreśla publicysta dziennika, wskazując nowego szefa MON Mariusza Błaszczaka i nowego szefa MSZ Jacka Czaputowicza.

 

"Kaczyński nie ma się czego obawiać ze strony Waszczykowskiego, nie wiadomo jednak, czy to samo można powiedzieć o (...) Macierewiczu (...), znanym z tego, że walczy jeszcze wtedy, gdy wszyscy inni już się poddali" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

 

"PiS przygotowuje się na nadchodzące wybory"

 

Także "Sueddeutsche Zeitung" piórem Floriana Hassela ocenia, że w rządzie powstałym po rekonstrukcji "widać rękę szefa PiS". "Wymieniając ministrów, PiS przygotowuje się na nadchodzące wybory oraz na pertraktacje z UE, jednocześnie wzmacniając władzę Jarosława Kaczyńskiego, (...) który podejmuje najważniejsze decyzje".

 

Hassel podkreśla jednak, że zmiany kadrowe w polskim rządzie nie oznaczają zmiany konfrontacyjnego kursu wobec UE. Kaczyński "pozwolił tylko, by poleciały głowy szczególnie nielubianych ministrów i wzmocnił własny wpływ na rząd, nie stawiając się przy tym w centrum zainteresowania i nie przejmując nielubianej przez siebie codziennej pracy w rządzie" - ocenia komentator.

 

"Gdyby Kaczyński chciał zmienić konfrontacyjny kurs w kraju i poza nim, to stanowiska ministrów MSW i MON obsadziłby uznanymi reformatorami. Wyrzuciłby Zbigniewa Ziobrę, który występuje w roli grabarza polskiego sądownictwa, a na czele MSZ postawiłby prawdziwego, poważanego dyplomatę" - dodaje.

 

Kaczyński "chce ustanowić dominację swojej partii"

 

O Macierewiczu "SZ" pisze, że był wprawdzie bliskim współpracownikiem szefa PiS i ma licznych zwolenników, jednak "w wojsku i wśród wielu Polaków po kilku skandalach i dziwacznych decyzjach był równie nielubiany, co wśród sojuszników z NATO, jak i przez prezydenta Andrzeja Dudę".

 

W ocenie gazety nie dziwi zmiana na stanowisku ministra środowiska, a następca Szyszki, Henryk Kowalczyk uchodzi w przeciwieństwie do poprzednika za "łatwego w kontakcie i przystępnego, co najwyraźniej ma sprawić, że w sporze o Puszczę Białowieską będzie reprezentował Polskę w sposób zręczniejszy".

 

W odniesieniu do wyboru nowego szefa dyplomacji "SZ" ocenia, że mianowanie na to stanowisko Czaputowicza, który nie jest "ani prominentnym zawodowym dyplomatą, ani zawodnikiem wagi ciężkiej w polityce", wskazuje, że decyzje w sprawach polityki zagranicznej będą nadal podejmowane nie przez ministra spraw zagranicznych, lecz w centrali PiS, a Polskę za granicą reprezentować ma nie najwyższy rangą dyplomata, lecz przede wszystkim premier Morawiecki".

 

Ponadto, doprowadzając do dymisji nielubianych i nieskutecznych ministrów, takich jak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, Kaczyński "najwyraźniej chce ustanowić dominację swojej partii przed ważnymi wyborami samorządowymi na jesieni oraz przed wyborami parlamentarnymi w przyszłym roku".

 

"SZ" podkreśla, że według sondaży, PiS może liczyć na ponad 40 proc. poparcia, podczas gdy poparcie dla największego ugrupowania opozycji PO nie sięga nawet 20 proc., a Nowoczesnej grozi rozpad, po tym, jak jej były szef Ryszard Petru przedstawił konkurencyjny program gospodarczy. 

 

"Premierowi udało się to, czego mało kto się spodziewał"

 

Premier Mateusz Morawiecki wymienił więcej ministrów niż się spodziewano, m.in. tych, którzy mieli najwięcej konfliktów z UE i sojusznikami z NATO - "o nowej, życzliwej twarzy konserwatystów" po rekonstrukcji rządu piszą w środę "Hospodarske Noviny" z Czech.

 

Komentator gazety Martin Ehl zauważa, że Morawiecki dokonał zmian w rządzie przed podróżą do Brukseli, gdzie z Jean-Claude'em Junckerem "rokował o sankcjach UE przeciw Polsce w związku z naruszaniem zasad państwa prawa".

 

Autor komentarza pisze, że przed wprowadzeniem zmian w rządzie doszło do "złożonych rozmów (Morawieckiego - red.) z szefem rządzącej partii Jarosławem Kaczyńskim" i podkreśla, że tłem wspólnej fotografii nowego polskiego rządu były flagi Polski i Unii Europejskiej. "Poprzedni gabinet Beaty Szydło, przez dwa lata, nie zrobił tego ani razu" - pisze Ehl.

 

"Premierowi udało się to, czego mało kto się spodziewał. Pozbył się najbardziej problematycznego ministra obrony Antoniego Macierewicza" - zauważa komentator "HN", dodając, że nowym szefem tego resortu jest Mariusz Błaszczak. Wymienia także nowego ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, nazywając go "ulubieńcem Kaczyńskiego".

 

"Ci dwaj najprawdopodobniej będą mieć polecenie od szefa PiS, by przyglądać się mało doświadczonemu, ale bardzo ambitnemu premierowi Morawieckiemu lub hamować go" - konstatuje Ehl.

 

"Pan Smoleński"

 

W relacjach Czeskiego Radia o zmianach w polskim gabinecie wiele miejsca poświęcono odejściu Macierewicza, którego portal iRozhlas nazywa "panem Smoleńskiem". Radio podkreśla związki i wsparcie dla Macierewicza ze strony "wpływowego magnata medialnego i ojca Tadeusza Rydzyka" i konstatuje, że na odwołanie ministra wpływ miał prezydent Andrzej Duda.

 

Portal Czeskiego Radia pisze także o odwołanym szefie MSZ Witoldzie Waszczykowskim, przypominając o użytej przez niego błędnej nazwie państwa "San Escobar", wypowiedzi o weganach i rowerzystach. Jednocześnie wśród sukcesów odchodzącego ministra wymieniono członkostwo Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz wizytę prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie.

 

Zdaniem komentatora "HN" odejście z rządu najbardziej kontrowersyjnych postaci jest sygnałem pojednania wobec Unii Europejskiej i centrowych wyborców. Ehl zauważa, że teraz "podważanie zmian, m.in. kontroli nad sądownictwem lub mediami, będą trudniejsze dla opozycji i zagranicznych partnerów".

 

"Krok nadziei"

 

Agencja CTK cytuje czeskiego ministra spraw zagranicznych Martina Stropnickiego, który w Brukseli określił spotkanie Morawiecki-Juncker jako "krok nadziei" i podkreślił, że podstawą rozwiązania jest dyskusja. "Także Czeska Republika chce niektóre swoje problemy rozwiązywać na drodze dialogu" - powiedział szef dyplomacji i przypomniał, że premier Andrej Babisz przyjedzie na rozmowy z szefem Komisji Europejskiej do Brukseli 29 stycznia.

 

Minister zapewnił dziennikarzy, że "Praga nie ma zamiaru osłabiać prac i znaczenia Grupy Wyszehradzkiej, ale nie może działać tak, jakby problem nie istniał" - przytacza nawiązującą do polskiej reformy sądownictwa wypowiedź Stropnickiego portal Czeskiego Radia iRozhlas.

 

Premier "usunął z posad kilku najbardziej eurosceptycznych ministrów"

 

Polska podejmuje starania o poprawę relacji z UE - tak włoska prasa interpretuje w środę rekonstrukcję rządu Mateusza Morawieckiego oraz jego rozmowy z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem w Brukseli.

 

Ekonomiczny dziennik "Il Sole-24 Ore" ocenia rekonstrukcję rządu jako "możliwe otwarcie wobec Brukseli". Podkreśla, że przed wyjazdem na rozmowy z szefem KE Morawiecki "usunął z posad kilku najbardziej eurosceptycznych ministrów", zastępując ich osobami cieszącymi się jego zaufaniem. Według gazety niektórzy z nich "mają bardziej międzynarodowy profil".

 

W relacji zwraca się uwagę, że stanowisko zachował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który czuwał nad uchwaleniem przez parlament ustaw reformujących sądownictwo. "Zbiór kontrowersyjnych ustaw, które podporządkowują sądownictwo kontroli rządu, zmusił Unię Europejską do uruchomienia po raz pierwszy procedury z powodu naruszenia zasad praworządności" - dodaje dziennik włoskich przemysłowców.

 

"Nie jest powiedziane, że to wystarczy, by uniknąć skutków art. 7."

 

Relacjonuje, że w czasie spotkania z Junckerem "Morawiecki próbował zapewnić przewodniczącego KE (...) o poszanowaniu demokratycznych zasad" w Polsce po to, by "złagodzić niezadowolenie państw zachodnich i uniknąć dalszych działań ze strony UE".

 

"Ale dla Warszawy największy powód do zaniepokojenia, napływający z Brukseli, dotyczy europejskiego budżetu począwszy od 2021 roku. Polsce, pierwszemu beneficjentowi w ostatnich siedmiu latach, grozi poważna redukcja funduszy" - twierdzi "Il Sole-24 Ore".

 

Również "La Repubblica" pisze, że władze w Warszawie "próbują naprawić relacje z UE" i ocenia, że obecny moment jest dla nich "decydujący". Dodaje, że nowy premier zdymisjonował ministrów uważanych za "jastrzębi" w podejściu do Unii - ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza i szefa dyplomacji Witolda Waszczykowskiego.

 

Dziennik "Il Foglio" także zauważa, że polski rząd próbuje doprowadzić do "odprężenia" w relacjach z UE. Morawiecki, jak podkreślono, zdymisjonował "najbardziej nieustępliwych" ministrów. "Ale nie jest powiedziane, że to wystarczy, by uniknąć skutków artykułu 7" unijnego traktatu - dodano.

 

Gazeta zauważa, że Polska jest "szczególnie obserwowanym krajem w UE". Jednocześnie zaznacza, że nowe nominacje, częściowo nieoczekiwane, zaskoczyły tych, którzy niedawne spotkanie Morawieckiego z premierem Węgier Viktorem Orbanem uznali za dowód "zaostrzenia antyeuropejskiej polityki Warszawy i konsolidacji Grupy Wyszehradzkiej".

 

W ocenie dziennika nowy polski premier, zmieniając rząd, chciał skierować do Europy "przekaz stabilności i być może także racjonalności".

 

"Wzrastające napięcie między Wschodem a Zachodem"

 

Dążąc do poprawy stosunków z UE, nowy premier Polski Mateusz Morawiecki dokonał wielkiej przebudowy swego gabinetu, zwalniając m.in. ministra obrony, ministra spraw zagranicznych i kontrowersyjnego ministra środowiska - pisze w środę dziennik "Lietuvos Rytas".

 

"Ta przebudowa jest poważnym sygnałem dla Europy, nowym otwarciem na Unię Europejską" - czytamy w gazecie.

"Lietuvos Rytas" zaznacza, że ani premier Mateusz Morawiecki, ani nowy szef MSZ Jacek Czaputowicz "nie są zwolennikami wystąpienia Polski ze Wspólnoty Europejskiej". Gazeta podkreśla, że Czaputowicz "jest politykiem o umiarkowanych poglądach, mogący zmienić stosunki Warszawy z Brukselą", a w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl minister "współpracę UE i Polski zaliczył do ważnych priorytetów".

W ocenie litewskiej gazety "spór Polski z Unią Europejską jest wyrazem wzrastającego napięcia między jej członkami ze Wschodu i Zachodu". "Niektóre państwa z byłego bloku przestrzeni radzieckiej, wśród nich Polska i Węgry, nie zgadzają się z polityką Brukseli w tak ważnych kwestiach, jak sądownictwo, wolność mediów czy imigracji" - przypomina „Lietuvos Rytas”.

 

PAP

prz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie