Premier Francji za publikacją antysemickich pamfletów Celine'a. "Trzeba opatrzyć je ostrożnym komentarzem"

Świat
Premier Francji za publikacją antysemickich pamfletów Celine'a. "Trzeba opatrzyć je ostrożnym komentarzem"
Flickr/farid_s_v/CC BY-SA 2.0
Celine uchodzi, obok Marcela Prousta, za jednego z największych francuskich pisarzy.

Premier Francji Edouard Philippe opowiedział się za publikacją antysemickich pamfletów Louis-Ferdinanda Celine'a pod warunkiem, że wydane zostaną z odpowiednim komentarzem. Wypowiedź podsyciła polemikę, która wybuchła po informacji o projektowanym wydaniu.

- Nie obawiam się publikacji tych broszur, ale trzeba opatrzyć je ostrożnym komentarzem - powiedział szef rządu w wywiadzie dla "Journal du Dimanche". - Istnieją doskonałe powody, aby nienawidzić człowieka, ale nie można ignorować pisarza czy jego centralnego miejsca w literaturze francuskiej - powiedział premier.

 

Celine (1894-1961) uchodzi, obok Marcela Prousta, za jednego z największych francuskich pisarzy, jest jednym z najczęściej tłumaczonych na świecie autorów francuskich. Nowatorstwo jego prozy mistrzowsko oddającej język mówiony i ironia wywarły wielki wpływ na światową literaturę. Debiutancka powieść z 1932 roku "Podróż do kresu nocy" i późniejsza o cztery lata "Śmierć na kredyt" to klasyka nowoczesnej literatury francuskiej. W tym samym 1936 roku powstały napisane z wielką pasją pamflety: antysowiecki "Mea culpa" (1936) i antysemicki "Szkoła trupów" (1936).

 

Wydawnictwo Gallimard przewiduje opublikowanie pod tytułem "Pism polemicznych" tomu z zebranymi tekstami antysemickimi i rasistowskimi Celine'a: "Bagatelles pour un massacre" z 1937 roku (Przyczynki do pogromu), "L'école des cadavres" z (Szkoła trupów) i ostatniego, z 1941 roku, pamfletu "Les Beaux draps" (W opałach). Na początku grudnia o planach tych doniósł magazyn "L'Incorrect" , co uaktywniło zwolenników i przeciwników projektowanej publikacji.

 

"Nie trzeba zmuszać wydawców do autocenzury"


We wtorek wydawca Antoine Gallimard rozpętanie polemiki wokół planowanej publikacji nazwał "sądem nad zamiarami". - Książka jeszcze nie istnieje, skąd zatem cała ta polemika? Nie powinno jej być, dopóki nie oznajmię: "proszę, oto wyszła i tak wygląda to wydanie". I dodał: "Nie trzeba zmuszać wydawców do autocenzury".

 

W 2031 roku wygasają prawa autorskie do dzieł Celine'a - przypomina we wtorek portal europe1.fr i dodaje, że stowarzyszenie SOS Racisme stara się wymierzyć cios wydawnictwu Gallimarda. "W jaki sposób wydawnictwo to może poprzestać na merkantylnym użyciu tekstów, które wyraźnie wzywają do eksterminacji Żydów?" - cytuje portal wtorkowy komunikat organizacji.

 

- Nie ma powodu, by nie publikować tych pism; jest o wiele gorzej. Gorsze książki to podstępne książki, w których szerzy się antysemityzm, nie wymawiając jego nazwy - bronił się Gallimard. - Myślę, że ta debata jest trochę histeryczna, trochę szalona".

 

"Nie przeczytał ani jednej strony tych obrzydliwych antyżydowskich ulotek"


Prefekt Frederic Potier, delegat międzyresortowy ds. walki z rasizmem, antysemityzmem i nienawiścią wobec LGBT, ostrzegł w grudniu przed ryzykiem ponownego wydania tych pism i zażądał od wydawnictwa "gwarancji" w sprawie uzupełnienia ich krytycznym komentarzem.

 

Gallimard zapewnia, że jego "intencją jest skadrowanie i umieszczenie ich w kontekście". Krytyczny aparat i ostrzeżenie zostaną sformułowane przez Regisa Tettamanziego, specjalistę od dzieła Celine'a, i przez członka akademii Goncourtów Pierre'a Assouline'a, który napisał przedmowę.

 

Ale adwokat Serge Klarsfeld, obrońca pamięci deportowanych Żydów francuskich i ich potomków, domaga się zakazu ponownego wydania tych pism. Jest oburzony wypowiedzią szefa rządu. - Jest prawdopodobne, że premier nie przeczytał ani jednej strony tych obrzydliwych antyżydowskich ulotek - stwierdził w oświadczeniu. - Inaczej nie użyłby argumentu o „centralnym miejscu” Celine'a w literaturze francuskiej, by zaakceptować publikację - dodał.

 

Według izraelskiego dziennika "Haarec" Klarsfeld grozi podjęciem działań prawnych, jeśli wydawnictwo nie zrezygnuje z publikacji.


"Na uniwersytetach nie ma ksiąg zakazanych"

 

Natomiast francuskie Krajowe Biuro Kontroli Antysemityzmu (BNVCA) poprosiło prezydenta Francji o interwencję u Gallimarda, aby wydawnictwo zrezygnowało z publikowania "antyżydowskiego" Celine'a. Stowarzyszenie ubolewa nad tym, że "antyżydowska propaganda, ponieważ jest dziełem Celine'a, wciąż jest skandalicznie uważana za sztukę i jest częścią literatury naszego kraju".

 

Zareagowała na to w niedzielę francuska minister ds. szkolnictwa wyższego Frederique Vidal, mówiąc: "Na uniwersytetach nie ma ksiąg zakazanych. Ważne jest oczywiście to, że wyjaśniamy kontekst, dlaczego zostało to napisane".

 

Z kolei prawicowy dziennik "Le Figaro" opublikował następnego dnia tekst Roberta Redekera, nauczyciela filozofii w liceum w Saint-Orens-de-Gameville spod Tuluzy, autora prac naukowych, który mieszka we Francji pod ochroną policji, odkąd ponad 10 lat temu napisał, że islam jest religią dążącą do "zakucia świata w ołowiany gorset", a o ile Jezus był nauczycielem miłości, o tyle "bezlitosny przywódca wojenny" Mahomet - nauczycielem nienawiści.

 

"To Sade'owski drań"


W artykule w "Le Figaro" Redeker zestawia Celine'a z markizem de Sade i wysnuwa wniosek, że bezpośrednio antysemickie pisma Celine'a "są tylko napisane", "nie zawierają niczego literackiego, ograniczając się do bycia jedynie paliwem dla smutnych namiętności", podczas gdy dzieła markiza "są literaturą wysokich lotów, a walka o ich uznanie była uzasadniona i konieczna".

 

Świat, z dystansem opisywany przez de Sade'a, według Redekera "usprawiedliwia Celine'a, właśnie dlatego, że nie ma w nim ani dystansu, ani zlodowacenia. Celine z lat 37-44 porusza się w obrębie Sade'a (...), jest jedną z jego postaci. To Sade'owski drań". Autor wskazuje też na literacką "miernotę" antysemickich tekstów Celine'a, "napędzanych pragnieniem kompensacji". (Ukochana Celine'a wyszła za mąż za bogatego Żyda – red.).

 

Pamfletów Celine'a nie wznawiano po II wojnie światowej. Można jednak bez trudu znaleźć je w internecie - pisze agencja AFP, dodając, że są tam, ale bez aparatu krytycznego.

 

Ostatnio 105-letnia wdowa po pisarzu Lucette Destouches wyraziła zgodę na ich publikację. Po wojnie sam Celine nie chciał ich wznawiać. W Kanadzie w 2012 roku ukazało się jednak "wydanie krytyczne".

 

PAP

 

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze