"Rekonstrukcja rządu to rozwiązanie długotrwałej »ciąży wizerunkowej«". Eksperci o zmianach w Radzie Ministrów

Polska

- Cała rekonstrukcja była trickiem PR: "Idziemy do czegoś, nie wiadomo kiedy dojdziemy, ale im dłużej idziemy, tym większe zainteresowanie". W pewnym momencie doszło do "przefajnowania". Połowa ministrów nie wiedziała, czy odchodzi, czy zostaje. Paraliż był widoczny więc musiało dojść do rozwiązania tej długotrwałej "ciąży wizerunkowej"- powiedział dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku.

Rekonstrukcję rządu w studiu Polsat News skomentowali: ekspert ds. wizerunku Mirosław Oczkoś i dr Tomasz Kowalczuk, politolog, filozof z Uniwersytetu Warszawskiego. Ich zdaniem zmian w Radzie Ministrów można było spodziewać się na półmetku rządów.

 

Zdaniem dr Kowalczuka premier Mateusz Morawiecki miał dość trudne zadanie. - Trzeba było połączyć atmosferę cały czas spełniającej się, trwającej dobrej zmiany z sugestią, że coś nie wyszło, skoro coś zmieniamy - powiedział politolog. 

 

Odwołanie Macierewicza zaskoczeniem

 

Obaj goście przyznali, że nie spodziewali się odwołania ministra Antoniego Macierewicza. Teraz, ich zdaniem, trzeba będzie wytłumaczyć "twardemu elektoratowi" PiS, czym była podyktowana zmiana ministra obrony narodowej, który był hołubiony przez samego prezesa Kaczyńskiego.

 

- Macierewicz będzie musiał dostać coś, co będzie go zadowalało i nie będzie mu pozwalało na przedwczesne harce - powiedział Oczkoś.

 

Z kolei odwołania Konstantego Radziwiłła z funkcji ministra zdrowia nie do końca spodziewał się dr Kowalczuk. - Wiedziałem, że dojdzie do zmiany na tym stanowisku, ale nie w tej atmosferze. Myślałem, że pod presją protestu rezydentów nie robi się takich zmian - przyznał.  

 

"Przez półtora roku flagi UE może były w praniu"

 

Na pytanie o to, co eksperci uważają za "odwagę" premiera Morawieckiego, którą podkreślał w przemówieniu Andrzej Duda, Oczkoś przyznał, że wraz z powołaniem nowych ministrów rozpoczęła się gra o szukanie wyborców nie tylko w Polsce, ale i za granicą. 

 

 - Nie wiadomo skąd wzięły się flagi Unii Europejskiej za nowo powołanym składem Rady Ministrów. Przez półtora roku tych flag nie było, może były w praniu. Po drugie nie pojawił się prezes Kaczyński na wręczaniu nominacji w Pałacu Prezydenckim, a po trzecie zbliżają się wybory samorządowe i trzeba było tych najbardziej radykalnych polityków własnego ugrupowania gdzieś schować  - powiedział Oczkoś. 

 

Goście w studiu przyznali, że od dawna zastanawiano się na jakie zmiany personalne zgodzi się prezes Kaczyński w rządzie Morawieckiego. Jak dodał Oczkoś, na szefów resortów siłowych zostały powołane osoby związane z Porozumieniem Centrum, na bardziej techniczne naukowcy i uczeni. 

 

 

polsatnews.pl

nro/kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze