Juncker przeciw ograniczaniu budżetu na rolnictwo i politykę spójności

Świat
Juncker przeciw ograniczaniu budżetu na rolnictwo i politykę spójności
PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Szef KE Jean-Claude Juncker oświadczył w poniedziałek, że jest przeciwny drastycznemu ograniczaniu środków w budżecie UE na politykę spójności i wspólną politykę rolną. Z kolei unijny komisarz Guenther Oettinger wypowiedział się przeciwko budżetowi strefy euro.

- Nie popieram cięć, drastycznych cięć w sektorze polityki spójności. Ta polityka jest ciągle ważna, nie tylko dla krajów, które z niej korzystają, ale także dla innych, ponieważ zmniejsza dysproporcje w zarobkach i standardzie życia - powiedział Juncker na konferencji w Brukseli dotyczącej przyszłego budżetu UE.

 

Podkreślił, że takie ograniczenie środków nie byłoby właściwym "podejściem politycznym". Juncker zaznaczył jednocześnie, że polityka spójności powinna być uproszczona i poprawiona.

 

"Zabraknie 12-13 mld euro rocznie"


Podobnego zdania - jak mówił - jest w przypadku wspólnej polityki rolnej. - Musimy ją zmodernizować, uelastycznić, ograniczyć tam, gdzie możemy i zwiększyć tam, gdzie potrzebujemy - oznajmił. Wypowiedział się jednocześnie przeciwko propozycjom drastycznego ograniczenia wydatków na rolnictwo w UE.

 

- Nie mogę się zgodzić z takim podejściem, ponieważ Europa stanie się wtedy zależna od innych kontynentów (w produkcji żywności) - zaznaczył.

 

Unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger stwierdził z kolei, że problemem przyszłego budżetu unijnego po 2020 roku "będą dziury".

- Mamy lukę po stronie przychodów, jak i po stronie wydatków. Za tą pierwszą odpowiada niestety wyjście Wielkiej Brytanii z UE, która jest płatnikiem netto. (…) W tym przypadku zabraknie 12-13 mld euro rocznie. Mamy też dziurę w wydatkach, ponieważ mamy więcej wyzwań i celów - wskazał. W tym kontekście wymienił m.in. walkę z terroryzmem, ochronę granic zewnętrznych i politykę bezpieczeństwa.

 

Jak dodał, wstępna propozycja KE zatkania dziury w przychodach z powodu Brexitu, to oszczędności w budżecie na lata 2014-2020. Zaznaczył, że KE jest też przekonana, że nie należy realizować nowych celów poprzez dodatkowe zadłużanie się.

 

- Jeśli wypełnimy te dwie luki, tak czy owak będą potrzebne gdzieś cięcia - powiedział. Zaznaczył przy tym, że KE chce, aby ograniczenia finansowe nie dotknęły programu wymiany studenckiej Erasmus i programu wspierania nauki Horyzont.

 

"Ten pomysł jest obecnie przestarzały"


Oettinger wypowiedział się też przeciwko stworzeniu osobnego, specjalnego budżetu dla strefy euro.

 

- Ten pomysł jest obecnie przestarzały. W 2011 było 17 członków strefy euro na 28 krajów. Dziś mówimy o 19 krajach eurolandu z wkrótce 27 krajów UE, a kolejne kraje myślą o przyjęciu wspólnej waluty - powiedział. Jego zdaniem dlatego też nie ma sensu tworzyć takiego osobnego budżetu.

 

W Brukseli w poniedziałek odbywa się konferencja na temat przyszłych wieloletnich ram finansowych. O nowym budżecie UE na okres po 2020 roku rozmawiają szef KE Jean-Claude Juncker, komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger, nowy przewodniczący eurogrupy Mario Centeno, a także ministrowie m.in. z Francji, Niemiec i Włoch. 

 

"Polska ma się czym pochwalić"

 

W swoim wystąpieniu wiceszef MSZ Konrad Szymański zwracał uwagę na lukę, jaka powstanie w wyniku wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Zadeklarował, że Polska jest gotowa do rozmowy na temat nowych zasobów własnych, aby odpowiedzieć na ten problem, ale widzi jednocześnie ograniczenia, jakie się z tym wiążą.

 

Jego zdaniem jedną ze złych i zbyt uproszczonych odpowiedzi na lukę, jaka powstanie po Brexicie, są cięcia w politykach rolnej i spójności. Jak ocenił, należałoby raczej zgodzić się, by nowy wieloletni budżet był wyższy niż 1 proc. dochodu narodowego brutto państw UE.

 

W rozmowie z dziennikarzami Szymański podkreślał, że polityka rolna i spójności mają mocne podstawy traktatowe i dobrze spełniają swoje cele. - One nie przestały być ważne. Myślę, że w szczególności Polska ma się czym pochwalić, ponieważ my, wykorzystując szanse stworzone przez te polityki, razem z naszymi własnymi politykami krajowymi na rzecz reform, pokazaliśmy, że możemy szybciej nadrabiać dystans rozwojowy między naszymi krajami a UE - mówił Szymański.

 

Jego zdaniem to jeden z argumentów, który będzie w tej debacie przez najbliższy rok bardzo silnie brzmiał. - Nie ma dziś obiektywnie powodów, żeby osłabiać politykę rolną czy politykę spójności - oświadczył. Zastrzegł, że Polska jest otwarta na rozmowę o finansowaniu nowych wyzwań, które stoją przed UE. Jednym z nich jest radzenie sobie z presją migracyjną, a innym wspólne działania w dziedzinie obronności.

 

"Tak prosto ta sprawa nie może wyglądać"

 

- Nikt nie podważa, że Europa powinna robić więcej w zakresie bezpieczeństwa czy też migracji. Natomiast, jeśli ktoś chce "przynieść" takie nowe pomysły, nowe polityki, powinien również pokazać, w jaki sposób je sfinansować. Prosty zabieg w postaci przesunięcia z jednej części budżetu na drugi to nie jest zabieg, który przynosi kompromis i który jest potrzebny na końcu tego trudnego procesu negocjacyjnego. Tak prosto ta sprawa nie może wyglądać - powiedział wiceszef MSZ.

 

Szymański odrzucił sugestie zakładające, że na debatę o nowych wieloletnich ramach finansowych nałoży się sprawa uruchomienia art 7. wobec Polski. Komisja Europejska nie podjęła decyzji, czy w nowym wieloletnim budżecie będzie łącznik między wypełnianiem wartości UE, a dostępem do funduszy, ale głosy takie pojawiają się w debacie europejskiej.

 

Minister ds. europejskich uważa, że utrudniałoby to wszystkim negocjacje budżetowe. - Myślę, że wszyscy odpowiedzialni, zaangażowani w różne procesy polityczne, jakie się dzieją w UE, wiedzą, że tej sprawy nie można przenosić na inny stół, ponieważ takie "zainfekowanie" relacji politycznych dość nieszczęsną sprawą powodowałby, że problemów mamy więcej zamiast mieć ich mniej - wskazał.

 

- Jeśli ktoś dziś poważnie przygotowuje się do tego, by z sukcesem zakończyć negocjacje dotyczące wieloletnich ram finansowych, to musi myśleć w kategoriach pragmatycznych, racjonalnych i nie przenosić różnych napięć z innych stołów na ten stół, który wymaga konsensusu - dodał Szymański.

 

Jak zaznaczył, z punktu widzenia polskiego rządu istotne jest to, żeby każdą politykę, w tym przypadku politykę budżetową UE, czy to w rolnictwie, czy w spójności uzasadniać jej sensem. Zwrócił uwagę, że budżet UE nie może służyć do "rozpychania się jednych państw kosztem drugich".

 

- Mamy w UE czasami pewne napięcia, różnice zdań, ale to nie powinno oznaczać, że inne instrumenty polityki, tak delikatne jak np. budżet, które wymagają jednomyślności, mają być ofiarą tych napięć - stwierdził.

 

PAP

 

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze