To biały kruk polskiego uzbrojenia. Z zatopionego promu wydobyto armatę z II wojny światowej

Polska
To biały kruk polskiego uzbrojenia. Z zatopionego promu wydobyto armatę z II wojny światowej
Wikimedia Commons/Ignacy Mościcki na ORP "Mazur, na pokładzie polska armata 75 mm Schneider, Gdynia 1937 r.

Prawdopodobnie polską armatę 75 mm Schneider wz.97 na podstawie morskiej wydobyło w poniedziałek Muzeum Oręża Polskiego z niemieckiego promu, który zatonął podczas walk o Kołobrzeg w 1945 roku. Potwierdzą to dalsze badania. Armat tych używało Wojsko Polskie we wrześniu 1939 roku.

Poniedziałkowa akcja wydobycia armaty przebiegła bardzo sprawnie. Przeprowadzona u nabrzeża Portu Jachtowego w Kołobrzegu przy ul. Warzelniczej 3 (Zachodniopomorskie) była efektem wielomiesięcznych podwodnych prac archeologicznych organizowanych przez Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu w ramach projektu „Wraki Kołobrzegu”. Na jego realizację muzeum otrzymało dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

- Pracowaliśmy ze specjalistyczną firmą. I to z jej pomocą, dzięki sonarom i robotowi podwodnemu spenetrowaliśmy interesujący nas obszar. Znaleźliśmy wrak niemieckiego promu desantowo-artyleryjsko-minowego, który zatonął podczas walk o Kołobrzeg w marcu 1945 roku - powiedział dyrektor Muzeum Aleksander Ostasz.

 

Niemiecka zdobycz

 

- To na tej jednostce wojennej odkryliśmy armatę. Wszystko wskazuje na to, że to polska armata zdobyta przez Niemców w 1939 roku i wykorzystana do uzbrojenia niemieckiej jednostki pływającej - dodał.

 

Ostasz potwierdził, że dysponuje oryginalną niemiecką instrukcją obsługi promów z 1943 roku, gdzie w wykazie uzbrojenia wyszczególniona jest pozycja: „75 mm armata wz.97 (Polska)”. Poza tym armata ma charakterystyczne „wąsy” pod lufą.

 

- Nikt z nas w najśmielszych snach nie przewidywał, że możemy tu pod Kołobrzegiem znaleźć polską armatę z 1939 roku. Nie miała prawa tutaj być - zapewnił Ostasz, ciesząc się już z nowego eksponatu, który będzie unikatem na skalę kraju. Jak twierdzi, w polskich muzeach takiej drugiej nie ma.

 

Zostanie poddana dalszym badaniom

 

Jak stwierdził Ostasz, wydobyta armata, która jest jednak obrośnięta, pokryta nalotami, zostanie oczyszczona i poddana dalszym badaniom, by uzyskać pewność, że to Schneider.

 

Ostasz nie wyklucza, że to armata z polskiej jednostki ORP Mazur, na której tle podczas gdyńskich obchodów Dni Morza 1938 sfotografowani zostali prezydent Ignacy Mościcki z komandorem Józefem Unrungiem.

 

Armat 75 mm Schneider wz.97 na podstawie morskiej używało Wojsko Polskie we wrześniu 1939 roku. Były montowane m.in. na okrętach: szkolnej jednostce ORP ,,Mazur”, kanonierkach ORP ,,Komendant Piłsudski” i ORP ,,Generał Haller”, trałowcach ORP ,,Żuraw” i ORP ,,Czapla”, monitorach rzecznych ORP ,,Warszawa”, ,,Horodyszcze”, ,,Pińsk”, ,,Toruń” oraz w improwizowanych pociągach pancernych Lądowej Obrony Wybrzeża i w bateriach przeciwdesantowych artylerii nadbrzeżnej.

 

Niemcy, po zajęciu Polski, nadające się do użytku zdobyczne uzbrojenie, demontowali i składowali, wykorzystując do własnych celów w razie potrzeby.

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze