Po referendum w Katalonii hiszpańskie urzędy mają problem z hakerami

Świat
Po referendum w Katalonii hiszpańskie urzędy mają problem z hakerami
PAP/EPA/JAVIER ETXEZARRETA

Po 1 października, kiedy odbyło się katalońskie referendum niepodległościowe, urzędy państwowe Hiszpanii były atakowane przez hakerów około 70 razy. Służby tego kraju twierdzą, że cyberprzestępstwa są konsekwencją kryzysu politycznego w Katalonii.

Celem ataków były różne instytucje, m.in. Trybunał Konstytucyjny Hiszpanii, a także Narodowe Centrum Wywiadu (CNI). Według Krajowego Centrum Kryptologicznego (CCN) żaden z nich nie spowodował jednak kradzieży danych.

 

"Efekt tych ataków nie był poważny, choć strony internetowe niektórych instytucji przestały działać przez kilka godzin" - napisał w poniedziałek dziennik "El Confidencial", ujawniając, że za październikową falą inwazji na hiszpańskie urzędy stali hakerzy powiązani z międzynarodową grupą Anonymous.

 

Manualny proces liczenia głosów

 

Gazeta twierdzi jednocześnie, że skuteczny atak hakerów na system liczenia głosów w czwartkowych wyborach parlamentarnych w Katalonii jest "praktycznie niemożliwy".

 

"Proces liczenia głosów będzie tam w 100 proc. manualny. Oznacza to, że głosy będą liczone ręcznie w każdym lokalu wyborczym (…) w obecności przedstawicieli wszystkich partii" - napisał "El Confidencial".

 

Dziennik twierdzi, że ewentualne próby zakłócenia przekazywanych do państwowej komisji wyborczej danych mogą pojawić się od momentu telefonicznego podawania tej instytucji wyników z poszczególnych lokali wyborczych. Te będą później systematycznie umieszczane na oficjalnej stronie wyborów - ujawniła gazeta.

 

W czwartek wicepremier Hiszpanii Soraya Saenz de Santamaria ujawniła, że Madryt ma plan walki z nieprawdziwymi informacjami, fake newsami, przed wyborami parlamentarnymi w Katalonii.

 

Madryt potwierdził "rosyjską interwencję w kryzys kataloński"

 

Wicepremier w gabinecie Mariano Rajoya zaznaczyła, że działania służące walce z dezinformacją są przed katalońskimi wyborami parlamentarnymi bardziej potrzebne poza granicami Hiszpanii niż w samym kraju.

 

Działania Madrytu służące walce z fake newsami są konsekwencją okresu przed i po referendum niepodległościowym w Katalonii, kiedy to wiele mediów na całym świecie nierzetelnie przedstawiało sytuację w tym regionie Hiszpanii.

 

13 listopada rząd Mariano Rajoya oskarżył Rosję o prowadzenie działań uderzających w integralność terytorialną Hiszpanii poprzez podsycanie kryzysu politycznego w Katalonii. Minister spraw zagranicznych Hiszpanii Alfonso Dastis powiedział wówczas, że Madryt potwierdził "rosyjską interwencję w kryzys kataloński, w szczególności za pośrednictwem internetu".

 

W tygodniu poprzedzającym katalońskie referendum władze w Madrycie zamknęły ponad 140 różnych stron internetowych dotyczących plebiscytu w Katalonii. Po kilku dniach wiele z nich pojawiło się ponownie na innych serwerach. Według hiszpańskich służb bezpieczeństwa ich operatorami w wielu przypadkach byli hakerzy z Rosji.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze