Policja o proteście przed Senatem: interweniujemy tylko wobec łamiących prawo

Polska
Policja o proteście przed Senatem: interweniujemy tylko wobec łamiących prawo
Polsat News

Mimo informacji o rozwiązaniu protestu demonstrujący przed Senatem nie opuścili miejsca zgromadzenia. Policja zapowiada wnioski do sądu wobec osób, które łamały prawo, m.in. tamując ruch na ulicy. KSP poinformowała też, że jeden z policjantów doznał urazu nogi i trafił do szpitala.

We wtorek senatorowie debatują nad ustawami reformującymi sądownictwo, przed budynkiem Senatu demonstrują przeciwnicy wprowadzanych zmian.

 

"Ranny policjant"

 

Jak podała Komenda Stołeczna Policji na Twitterze, podczas zabezpieczenia zgromadzenia jeden z policjantów doznał urazu nogi. "Do zdarzenia doszło, gdy tłum napierał na opłotowanie. Policjant został zabrany do szpitala. Trwają badania. Wszelkie przejawy łamania prawa są rejestrowane, będą stanowiły dowód w przyszłych postępowaniach" - napisano.

 

Wcześniej policjanci podali, że "około godz. 19:20 organizator rozwiązał zgromadzenie na ul. Górnośląskiej i ul. Maszyńskiego przy Sejmie. Policjanci podejmowali interwencje wobec osób łamiących prawo. Mowa m.in. o tamowaniu ruchu. W powyższej sprawie kierowane będą wnioski o ukaranie do sądu" - napisano na Twitterze.

 

Policjanci zapewnili, że "nie podejmują interwencji wobec protestujących. Policjanci interweniują wobec osób łamiących prawo. Funkcjonariusze działają w oparciu o obowiązujące prawo, z pełnym jego poszanowaniem" - zapewniono na Twitterze Komendy Stołecznej Policji.

 

Zgromadzenie rozwiązano

 

Zgromadzenie rozwiązano chwilę po tym, jak część demonstrantów próbowała sforsować barierki ochronne.

 

Do demonstrantów co jakiś czas wychodzą politycy opozycji, m.in. senator Tomasz Grodzki (PO), a z okna przemówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO). Już po rozwiązaniu protestu do demonstrujących wyszedł poseł Bartosz Arłukowicz (PO), a później senator Bogdan Klich (PO).

 

- Tu nie ma nic piękniejszego, oczywiście w sferze słów, a nie czynów, widzieć transparenty "wolne sądy, wolne wybory i wolna Polska" w gmachu Senatu przed salą, w której toczy się w tej chwili posiedzenie. Ale większość senacka przestraszyła się tych transparentów i dlatego marszałek Karczewski osobiście nakazał szefowi straży marszałkowskiej wyprowadzenie kobiet - powiedział Klich, nawiązując do wyprowadzenia aktywistek protestujących przeciw nowym ustawom. Kobiety w gmachu Senatu pod salą Izby rozwinęły banery z napisami m.in. "Wolne sądy".

 

"Uważajcie na prowokacje"

 

Klich ostrzegł również przed prowokacjami na ul. Górnośląskiej, gdzie protestujący próbowali sforsować barierki ochronne.

 

- Uważajcie na prowokacje zwłaszcza ze jest dzisiaj noc z 12 na 13 grudnia. Wielu z nas pamięta jak nas w gaciach wyciągano tamtej nocy z domów. I jest rzeczą podwójnie symboliczną, że straż marszałkowska zabiera protestującym - najdzielniejszym z dzielnych kobietom i najwytrwalszym z wytrwałych - transparent z "wolnymi sądami".

 

Arłukowicz zwrócił się do protestujących by "nie ustawali w walce".

 

Podczas wtorkowej demonstracji manifestanci rozwinęli m.in. transparenty z hasłami: "Wolność to świadomość, że wolność jest zagrożona", "Prezydent, Sejm i Senat łamią prawo - Akcja Demokracja", "Hańba", "Studentki w obronie sądów". Mieli też flagi polskie, Unii Europejskiej, sztandary Komitetu Obrony Demokracji i Akcji Demokracja.

 

Uczestnicy demonstracji skandowali m.in. hasła: "Wolne sądy obronimy!" i "Konstytucja!" oraz "nie pomogą wam kordony, gdy suweren jest wkurzony!" i "przegłosujecie, to nie wyjdziecie !".

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze