"Głosujecie jak kukiełki". Ciąg dalszy prac komisji nad ustawą o Sądzie Najwyższym w czwartek

Polska
"Głosujecie jak kukiełki". Ciąg dalszy prac komisji nad ustawą o Sądzie Najwyższym w czwartek
PAP/Marcin Obara

Sejmowa komisja sprawiedliwości opowiedziała się za wyborem I prezesa SN przez prezydenta spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN oraz rozpatrywaniem odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w SN przez Izbę Dyscyplinarną, a nie Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Czwartek będzie kolejnym dniem pracy nad prezydenckim projektem ustawy o SN.

- A jak będzie potrzeba, możemy pracować też w piątek, sobotę i w niedzielę - zapowiedział szef komisji Stanisław Piotrowicz (PiS).

 

W środę, w drugim dniu posiedzenia komisji omawiającej prezydencki projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym posłowie rozpoczęli prace nad II rozdziałem projektu dotyczącym organów SN. We wtorek wieczorem i w nocy przedyskutowali pierwszy rozdział proponowanej ustawy: Przepisy ogólne.

 

Komisja przerwała prace po godz. 1.00, w nocy ze środy na czwartek. Dotychczas opracowała 85 ze 132 artykułów projektu. Przyjęła też kilkanaście poprawek PiS.

 

Na razie nie głosowano nad poprawkami PiS, ograniczającymi stosowanie skargi nadzwyczajnej przez wykreślenie zapisu o możliwości jej składania od orzeczeń z 20 lat wstecz. Poprawka przewiduje też, że skargę mógłby wnosić prezes UOKiK, ale nie grupy 30 posłów lub 20 senatorów - jak głosi projekt. Zgodnie z poprawką PiS, skargę można by wnosić w 5 lat od uprawomocnienia się skarżonego orzeczenia.

 

Pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa SN

 

Zgodnie z rozwiązaniem zaaprobowanym przez komisję, Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego będzie wybierać pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa SN i przedstawiać te kandydatury prezydentowi, rozpatrywać i przyjmować projekty informacji o działalności SN, rozpatrywać sprawy wniesione przez prezesów sadu, jego kolegium lub co najmniej pięciu sędziów SN. Zgodnie z prezydenckim projektem będzie też mogło podejmować uchwały "w innych ważnych sprawach dotyczących Sądu Najwyższego".

 

Komisja pozytywnie zaopiniowała też zasady głosowania podczas obrad Zgromadzenia - przy obecności co najmniej 2/3 liczby sędziów każdej z izb, uchwały będą zapadały zwykłą większością głosów. Na wniosek trzech sędziów głosowania Zgromadzenia mogą być tajne - zakłada projekt.

 

Żurek: rażące złamanie konstytucji

 

Posłowie opozycji wskazywali, ze art. 11 projektu stanowi "obejście konstytucji" i stanowi furtkę do skrócenia kadencji I prezes SN. Zgodnie z tym zapisem m.in. I prezes SN "jest powoływany przez Prezydenta RP na sześcioletnią kadencję spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN i może zostać ponownie powołany tylko raz". - Osoba powołana na stanowisko I prezesa SN może zajmować to stanowisko tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego SN - głosi propozycja.

 

Zapis skrytykowali przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Podnosili, że artykuł ten narusza konstytucyjną zasadę niezawisłości sędziów i sześcioletnią kadencję prezesa, gdyż pozwala on zajmować stanowisko prezesa tylko do czasu przejścia lub przeniesienia w stan spoczynku. Przedstawiciel Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Waldemar Żurek ocenił, że skrócenie kadencji I prezes SN "jest rażącym złamaniem konstytucji".

 

"To jest pozorowanie debaty"

 

Prezydencka minister Anna Surówka-Pasek broniła tych zapisów przypominając, ze według opinii ekspertów I prezes SN nie tylko w momencie wyboru, ale też przez całą kadencję musi mieć pełnię praw sędziowskich. Jak dodała, jeśli je utraci, m.in. przez osiągniecie wieku przyjścia w stan spoczynku, czy przestanie być sędzią SN, to ten walor traci.

 

 

Ostatecznie poprawka opozycji została odrzucona. Komisja poparła art. 11 projektu - w wersji, która trafiła do Sejmu - 13 głosami za, sześcioma przeciw i przy dwóch wstrzymujących się.

 

- Głosujecie jak kukiełki (...), to co do tej pory robicie, to jest pozorowanie debaty - ocenił Janusz Sanocki (niez.).

 

"Chodzi o kontrolę procesu wyborczego"

 

Jedna z przyjętych poprawek dotyczyła określenia właściwości nowych izb, które po zmianach mają powstać w SN: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej. Zgodnie z poprawką to druga z tych izb - a nie jak pierwotnie przewidziano w projekcie pierwsza - miałaby rozpatrywać odwołania od uchwał KRS.

 

- Poprawka jest kosmetyczna, co do istoty nie zmienia kształtu izb zaproponowanego w pierwotnym projekcie - mówił Waldemar Buda (PiS), który zgłosił poprawkę. Posłowie PO ripostowali, że odwołania od uchwał KRS nie mają nic wspólnego ze sprawami uchwał dotyczących np. powoływania sędziów, a nie każde odwołanie od uchwały należy do kwestii dyscyplinarnych. Przedstawiciele resortu sprawiedliwości mówili zaś, że Izba Dyscyplinarna będzie miała szerszy ogląd tych spraw, także w kontekście "sędziowskiej nieskazitelności charakteru".

 

Zgodnie z projektem prezydenta w kompetencjach Izby Kontroli Nadzwyczajnej byłoby m.in. rozpatrywanie protestów wyborczych i protestów przeciw ważności referendów. - Chodzi tylko o to, aby kontrolować proces wyborczy i procesy związane z finansowaniem partii (...); chodzi o to, żeby sędziowie orzekali w duchu narodu, tak jak w Niemczech w latach 30. - ocenił Borys Budka (PO).

 

- Jaki duch, idź z tym duchem człowieku - odpowiadała mu Krystyna Pawłowicz (PiS).

 

Komisja za wprowadzeniem ławników

 

Według projektu w dwóch nowych Izbach SN: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej - po raz pierwszy w SN - obok sędziów orzekaliby ławnicy. Wybierałby ich na czteroletnią kadencję Senat w głosowaniu tajnym. Kandydatów zgłaszałyby stowarzyszenia, organizacje społeczne i zawodowe (z wyłączeniem partii politycznych) oraz grupa 100 obywateli.

 

Nowoczesna chciała wykreślenia całego zapisu o ławnikach. Według PO ich wybór będzie polityczny. Jak mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (N), SN nie jest "właściwym miejscem dla ławników". Jej zdaniem, ich udział należy rozszerzać w sądach powszechnych, nie zaś w SN, który jest "sądem prawa a nie faktu".

 

Kinga Gajewska (PO) podkreślała, by nie mylić "czynnika społecznego z politycznym". - To będą nominaci pisowscy - dodała. - My o was nie mówimy: posłowie "platformerscy" - zwrócił jej uwagę Piotrowicz. - Proszę nie uznawać słowa "pisowski" za wulgaryzm - odparła Gajewska.

 

- Skąd taki frontalny atak na ławników? - pytał Waldemar Buda (PiS). Dodał, że SN po zmianach nie będzie już tylko sądem prawa, ale i faktu. - Chodzi nie tylko o prawo, ale też o sprawiedliwość i doświadczenie życiowe - dodał.

 

Dwóch sędziów, jeden ławnik

 

PiS złożyło poprawkę, by co do zasady SN rozpoznawał sprawy w składzie dwóch sędziów i jednego ławnika.

 

- Wprowadzenie ławników do SN jest jak najbardziej uzasadnione - mówił wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha. Poprawkę PiS uznał za zasadną.

 

Krytycznie ocenił ją zaś wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Tłumaczył, że według MS ławnicy nie powinni być w składzie Izby Dyscyplinarnej II instancji. - Tam powinien być czynnik fachowy - mówił. - Nie sprzeciwiamy się uzgodnieniom politycznym - dodał zarazem.

 

40 proc. wynagrodzenia dodatkowo dla sędziów Izby Dyscyplinarnej

 

Posłowie przegłosowali na komisji poprawkę PiS, która brzmi: "sędziemu Sądu Najwyższego orzekającemu w Izbie Dyscyplinarnej oraz sędziemu delegowanemu do wykonywania pracy w tej Izbie w związku z zakazem zatrudnienia (...) przysługuje dodatek w wysokości 40 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego łącznie".

 

Zdaniem posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz zgłaszający poprawki "nie chce wynagradzać za żadną stratę pracy na uczelni w roli wykładowcy". - Chcecie tych ludzi przekonać, aby byli jak najbardziej spolegliwi, wykonywali polecenia i bardzo niefajną robotą - dodała.

 

W odpowiedzi na zarzuty Gasiuk-Pihowicz szef komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) powiedział, że "(sędziowie SN) będą wykonywali przede wszystkim to, do czego zostali powołani". - Jak ktoś chce pracować na uczelni, to niech pracuje na uczelni. Nie ma przymusu bycia sędzią - dodał.

 

Z kolei Barbara Dolniak (N) oceniła, że "to różnicowanie" sędziów Sądu Najwyższego. - Nie można różnicować osób wykonujących ten sam zawód w tym samym sądzie, jeżeli nie wykonują pracy dodatkowej.

 

"Praca dydaktyczna to tylko część pracy sędziego SN"

 

Komisja przegłosowała również poprawkę, która mówi, że "sędzia Sądu Najwyższego nie może pozostawać w innym stosunku służbowym lub pracy, z wyjątkiem zatrudnienia na stanowisku dydaktycznym, dydaktyczno-naukowym lub naukowym" oraz, że "sędziemu nie wolno także podejmować innego zajęcia ani sposobu zarobkowania, które przeszkadzałoby w pełnieniu obowiązków sędziego, mogło osłabiać zaufanie do jego bezstronności lub przynieść ujmę godności urzędu sędziego".

 

Zgłaszający te poprawkę Waldemar Buda (PiS) wyjaśniał, że praca dydaktyczna powinna być tylko częścią zawodowej pracy sędziego SN.

 

"To przemoc parlamentarna"

 

Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) ocenił, że posłowie opozycji przy każdej wypowiedzi przedłużają czas przewidziany na wystąpienie posła i nie odnoszą się do zagadnień związanych z omawianymi artykułami projektu. - To, co stosujecie, to jest przemoc parlamentarna, na to zgody nie będzie - mówił Piotrowicz o zachowaniu opozycji podczas obrad.

 

Posłowie opozycji zaprotestowali. Arkadiusz Myrcha (PO) zgłosił wniosek o zmianę przewodniczącego prowadzącego obrady. Nie uzyskał większości - poparło go dziewięciu posłów, przeciw było 16.

 

W stan spoczynku po 65. roku życia

 

Burzliwe dyskusje wywołał zapis projektu o tym, że w stan spoczynku sędziowie SN przechodziliby po ukończeniu 65. roku życia (wiek ten skończyła niedawno I prezes SN Małgorzata Gersdorf) - chyba że prezydent zgodziłby się na ich wniosek o przedłużenie służby na 3 lata, poparty zaświadczeniem lekarskim o dobrym zdrowiu (dziś wiek stanu spoczynku w SN to 70 lat - red.). Sędzia SN - kobieta mogłaby przejść w stan spoczynku po 60. roku życia.

 

- Próbujecie skrócić kadencję konstytucyjnego organu - komentował te zapisy Borys Budka (PO). Ironizował, czy byłby konstytucyjny zapis ustawy zwykłej, że prezydentem RP jest się do ukończenia 45. roku życia. - To faktyczne odwołania sędziów - mówił Krzysztof Brejza (PO), pytając, jakimi kryteriami będzie się kierować prezydent przy tym przedłużaniu. Według Kamili Gasiuk-Pihowicz (N) zapis ten daje prawo do usunięcia 40 proc. obecnego składu SN.

 

- To wykonanie zapisu konstytucyjnego o stanie spoczynku sędziów - replikował Andrzej Matusiewicz (PiS). - Ktoś to musi wykonać; prezydent ma do tego prawo - dodał. - To ujednolicenie zapisów ogólnych o stanie spoczynku - mówiła prezydencka minister Anna Surówka-Pasek.

 

Kolejna przyjęta przez komisję poprawka PiS stanowi, że to prezes Izby Dyscyplinarnej SN - a nie I prezes SN - decydowałby o przekazaniu danej sprawy do tej Izby z innej lub z tej Izby do innej.

 

"Ta poprawka obdziera I prezesa SN z jego kompetencji" - mówił Arkadiusz Myrcha (PO). - Nie ufacie nawet I prezesowi SN, który wybierze wasz prezydent - dodał. Według niego I prezes SN "będzie marionetką". - To będzie specizba, odrębna od SN - mówił o Izbie Dyscyplinarnej Budka, który podkreślał, że podobne idee "przyświecały w latach 30. naszym zachodnim sąsiadom".

 

Opozycja krytykowała też zapisany w projekcie prezydenta wymóg posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego aby dana osoba mogła być sędzią SN.

  

Romaszewska: na razie nie ma mowy o kolejnych wetach prezydenta

 

W czasie przerwy w obradach komisji, w Sejmie odbyło się spotkanie dot. tego projektu. Uczestniczyli w nim m.in., szef komisji Stanisław Piotrowicz (PiS), doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska, minister w Kancelarii Prezydenta Anna Surówka-Pasek oraz wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

 

Romaszewska powiedziała dziennikarzom w Sejmie, że spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze. Pytana, czy poseł Piotrowicz usłyszał argumenty, zdanie "strony prezydenckiej" na temat proponowanych na komisji poprawek, potwierdziła. Mówiła, że jeśli chodzi o zmiany, "część jest uzgodnionych, a część nie"; podkreślała, że osobą właściwą do wypowiadania się w tych kwestiach jest wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

 

Romaszewską spytano, czy nie żałuje, "że w to weszła, że jest twarzą prezydenta" jeśli chodzi o jego projekty dot. sądownictwa. - Na razie jeszcze nie - odparła.

 

Dopytywana, czy uważa, że projekt ws. SN to nadal będzie projekt prezydenta, Romaszewska oceniła, że "do pewnego stopnia tak, ale to wszystko ma być kompromisowe". Jak oceniła, "diabeł tkwi w szczegółach".

 

Na pytanie, czy jej zdaniem jest możliwe prezydenckie weto, jeśli przepisy pozostaną w takim zmienionym kształcie, powiedziała, że "na razie nie ma o tym mowy, zależy co się będzie dalej działo".

 

"Proszę nie insynuować nowej treści" 

 

Sejmowa komisja sprawiedliwości odrzuciła  wniosek posłów opozycji o ogłoszenie przerwy w obradach nad prezydenckim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym w związku ze złożonymi przez PiS 35 poprawkami do tego projektu. Zdaniem opozycji poprawki "znacząco" zmieniają ustawę.

 

Janusz Sanocki (niez.) złożył wniosek o przerwę w obradach, aby dać posłom i biuru legislacyjnemu Sejmu czas na zapoznanie się z poprawkami i analizę. Arkadiusz Myrcha (PO) zapytał, czy poprawki nie są de facto autorstwa resortu sprawiedliwości.

 

- Państwo polujecie na różnego rodzaju "setki", prowokacje przed mediami, aby wprowadzić chaos i uwikłać ministerstwo w jakąś grę - odparł mu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Jak wskazał złożone jeszcze we wtorek "poprawki blokowe zostały rozszczepione i tylko tyle". - Proszę nie insynuować nowej treści - dodał.

 

Przedstawiciel biura legislacyjnego Sejmu wskazał, że wiceminister "po części ma rację, gdyż część poprawek z pakietu wynika z rozszczepienia" poprawek wtorkowych. - Jednocześnie chcielibyśmy zwrócić uwagę, że poza tymi poprawkami są nowe, których nie było wczoraj - zauważył.

 

PAP

luq/nro/mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze