Sąd umorzył postępowanie w sprawie oplakatowania biura PiS. "Swoboda wypowiedzi filarem społeczeństwa demokratycznego"

Polska
Sąd umorzył postępowanie w sprawie oplakatowania biura PiS. "Swoboda wypowiedzi filarem społeczeństwa demokratycznego"
Dziewuchy Dziewuchom Węgorzewo/Facebook.com

Wniosek o ukaranie trzech osób, które 26 lipca umieściły plakaty z napisami (m.in. "Patrzymy wam na ręce", "Idziemy po Prawo i Sprawiedliwość") oraz kilkadziesiąt wlepek na zewnętrznych roletach i barierkach ochronnych przed biurem poselsko-senatorskim PiS skierowała do sądu policja. Sąd w Węgorzewie umorzył postępowanie. W jego ocenie zachowanie nie miało cech społecznej szkodliwości.

Jak poinformowała rzeczniczka komendanta węgorzewskiej policji st. asp. Grażyna Magiera, ludzi rozklejających plakaty zauważył przejeżdżający patrol.

 

- Funkcjonariusze podjęli interwencję, wylegitymowali dwie osoby, które oświadczyły, że faktycznie to one nakleiły (plakaty - red.), wspólnie z jeszcze jedną osobą - mówiła.

 

Według policjantki wobec trzech osób został skierowany wniosek o ukaranie na podstawie artykułu kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym "kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis (...) bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny".

 

Sędzia: zachowanie adekwatne do działań podejmowanych przez władzę

 

Na czwartkowym posiedzeniu Sąd Rejonowy w Giżycku, zamiejscowy wydział karny w Węgorzewie, umorzył postępowanie wobec Jana P., Jolanty P. i Elizy B. uznając, że czyn popełniony przez nich "pozbawiony jest cechy społecznej szkodliwości".

 

Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski, sąd - uzasadniając swoją decyzję - zauważył, że działania obwinionych należy odnieść do kontekstu sytuacyjnego z lipca 2017 r., kiedy były uchwalane przez Sejm i Senat ustawy w zakresie zmian w systemie sądownictwa.

 

W komunikacie rzecznik przypomniał, że w wielu miastach doszło wówczas do protestów, których uczestnicy wyrażali swój sprzeciw wobec uchwalanych przepisów.

 

W ocenie sądu, zachowanie obwinionych "było proporcjonalne i adekwatne do działań podejmowanych przez władzę" i "stanowiło realizację dopuszczalnego prawa do krytyki i wyrażania opinii".

 

Poseł PiS: uszkodzenia są trwałe, ostatni plakat naklejono w środę

 

Sąd zwrócił przy tym uwagę, że w stosunku do władz państwa granice dozwolonej krytyki są znacznie szersze niż w stosunku do osoby prywatnej, a swoboda wypowiedzi jest filarem społeczeństwa demokratycznego i nie może być ograniczona sposobem jej artykułowania. Obywatele mają prawo oceniać działalność legislacyjną władzy oraz wprowadzanie konkretnych rozwiązań, jest to w interesie społeczeństwa obywatelskiego w demokratycznym państwie" - napisał sędzia Dąbrowski-Żegalski.

 

Dawid Listowski, dyrektor biura poselskiego posła PiS Jerzego Małeckiego (jednego z parlamentarzystów, których biuro mieści w Węgorzewie) powiedział, że czwartkowa decyzja sądu jest dla niego niezrozumiała. Zaznaczył, że postępowanie było prowadzone z urzędu i poseł nie był w nim stroną.

 

Według niego, oklejanie budynku plakatami bez zgody zarządcy nie jest właściwą formą protestu. Jak mówił, "uszkodzenia zewnętrznych rolet są trwałe", bo pozostałości po naklejkach umieszczonych w lipcu nie da się usunąć, a budynek jest własnością prywatną, w którym parlamentarzyści jedynie dzierżawią pomieszczenia. Dodał, że nie była to jedyna tego typu akcja firmowana przez grupę "Dziewuchy Dziewuchom Węgorzewo", a ostatni plakat na wejściu do biura naklejono w minioną środę.

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze