PAK czeka na zgodę w sprawie odkrywki w Ościsłowie

Biznes

Przyszłość górników z Wielkopolski wciąż niepewna. Kończą się złoża węgla brunatnego w okolicach Konina, a zgody na nową odkrywkową kopalnię w Ościsłowie ciągle nie ma. Pracę może stracić 6 tysięcy osób. Ostatnie słowo należy do Ministerstwa Środowiska.

Z PAK-u, który należy do grupy kapitałowej Zygmunta Solorza, pochodzi aż 7 procent produkowanej w Polsce energii elektrycznej. Wytwarza się ją tu wyłącznie z polskiego surowca. Kłopot w tym, że dwa złoża, z których wydobywany jest teraz węgiel brunatny, są już na wyczerpaniu. Stąd konieczność uruchomienia nowej kopalni w Ościsłowie.

 

Los Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin jest niepewny.

 

- Czy tak ma wyglądać bezpieczeństwo energetyczne kraju, że górnicy zamiast pracować muszą wychodzić na ulice i walczyć o swoje miejsca pracy? - mówiła przed Sejmem Alicja Messerschmidt, przewodnicząca Międzyzakładowego Związku Zawodowego Kopalni Konin.

 

7 procent krajowej energii z węgla brunatnego

 

O tym, że przyszła kopalnia i działająca w jednym systemie elektrownia nie mogą zostać wyłączone przekonują władze przedsiębiorstwa.

 

- Jest to niebagatelne znaczenie, zarówno dla regionu jak i systemu energetycznego państwa i bezpieczeństwa energetycznego kraju - powiedział reporterowi "Wydarzeń" Polsat News" Adam Kłapszta, prezes zarządu ZE PAK S.A.

 

Ale choć Ministerstwo Rolnictwa wydało zgodę na odrolnienie terenów pod nową kopalnię, po wielu miesiącach zwlekania z decyzją, budowę w końcu zablokowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu. Tłumaczyła to względami ekologicznymi. W podobne tony uderzają organizacje sprzeciwiające się odkrywkowemu wydobyciu węgla brunatnego.

 

- Brnięcie w wydobywanie węgla metodą odkrywkową jest błędem i należy zrezygnować przede wszystkim z budowy nowych kopalni odkrywkowych - twierdzi Tomasz Wiśniewski z Ogólnopolskiej Koalicji "Rozwój tak - odkrywki nie".

 

Ale pracownicy PAK-u i samorządowcy nie chcą nawet o tym słyszeć, bo to oznaczałoby konieczność zamknięcia zakładów, które dają teraz zatrudnienie sześciu tysiącom osób, są jednym największych pracodawców w województwie i odprowadzają miliardy złotych w formie podatków.

 

W dodatku na działania, które mają minimalizować wpływ nowej kopalni na środowisko wydano już 8 milionów złotych, a zadeklarowano wydanie kolejnych dwunastu milionów. 

 

Decyzja należy do resortu środowiska

 

Sprawa kopalni w Wielkopolsce trafiła właśnie pod obrady sejmowej komisji energii i skarbu państwa. Podczas dyskusji powiedziano m.in., że "tak nie może być, że coś latami leży i wszyscy nie wiedzą co zrobić".

 

Ministerstwo energii budowę kopalni w Ościsłowie wspiera. 

 

- Dla nas ta odkrywka ma istotne znaczenie w systemie energetycznym - powiedział na komisji wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

 

Ale ostatnie słowo należy tu do ministerstwa środowiska, które nadzoruje urzędników blokujących budowę. Jego przedstawiciel na komisji nie potrafił odpowiedzieć, jakie będzie rozstrzygnięcie. Wiceminister środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski wspomniał jedynie o konieczności wypełnienia wszystkich przepisów.
 
Decyzja - jak zapowiedział wiceminister - ma zapaść w ciągu dwóch tygodni.

 

Pracownicy i władze PAK liczą na decyzje pozytywną. Bo inna oznaczałaby koniec PAK-u. W walce o zakłady ich pracownicy poddać się jednak nie zamierzają.

 

"Wydarzenia"

gad/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze