Sejm minutą ciszy uczcił Piotra Szczęsnego. Jedynie Krystyna Pawłowicz nie wstała z miejsca

Polska

Piotr Szczęsny 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Na wniosek posła Nowoczesnej Marka Sowy Sejm minutą ciszy uczcił pamięć "człowieka, który poświęcił życie z miłości do Polski". Wstali niemal wszyscy parlamentarzyści - z wyjątkiem posłanki PiS Krystyny Pawłowicz.

- Zdaję sobie sprawę, że możemy się różnić w ocenie tego zdarzenia, ale mam głębokie przekonanie, że ten wyjątkowy akt desperacji człowieka był motywowany miłością do ojczyzny i troską o jej los. Zostawił nam manifest, który dla każdego z nas powinien być powodem do refleksji - argumentował Marek Sowa składając wniosek o uczczenie minutą ciszy pamięć Piotra Szczęsnego.
 

Poseł Nowoczesnej apelował "niech ta tragedia będzie dla nas ostrzeżeniem, a chwila ciszy oddaniem szacunku człowiekowi, który poświęcił życie z miłości do Polski".


Po wystąpieniu Marka Sowy posłowie wstali, nie zrobiła tego jedynie Krystyna Pawłowicz. Cały czas siedziała w poselskiej ławie.

 

Posłanka PO Mirosława Nykiel zauważyła na Twitterze, że "poseł PiS Jan Dziedziczak w trakcie uczczenia minutą ciszy śmierci Piotra Szczęsnego stwierdził, że to był człowiek chory psychicznie!".

 

 

Poseł Arłukowicz twierdzi także, że z ław poselskich PiS słuchać było okrzyki "hańba" i sugestie, by "zwiększyć finansowanie psychiatrii". 

polsatnews.pl

grz/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze