20 lat więzienia dla Pawła R. za podłożenie ładunku wybuchowego w autobusie. "Chciał dokonać zabójstwa wielu osób"

Polska

Na karę 20 lat wiezienia skazał w środę Sąd Okręgowy we Wrocławiu Pawła R., oskarżonego o podłożenie w maju ub.r. ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie.

- Paweł R. chciał dokonać zabójstwa wielu osób oraz zmusić organy państwa do przekazania mu złota - podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia Marcin Sosiński. R. został skazany w środę na 20 lat więzienia za podłożenie w maju ub.r. ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie.

 

"Chciał zmusić organy państwa do przekazania mu złota"

 

Sędzia Marcin Sosiński w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że R. skonstruował i podłożył ładunek wybuchowy, aby zdobyć pieniądze i przez to "zyskać akceptację". Podkreślił przy tym, że sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że nie chciał on nikogo zabić. - Przeczą temu dowody, w tym na przykład te, że długo i dokładnie R. przygotowywał się do tego czynu, konstrukcja ładunku oraz to, że śledził strony internetowe o tematyce terrorystyczne - mówił.

 

Zdaniem sądu R. działał w zamiarze bezpośrednim - Chciał dokonać tego czynu, chciał dokonać zabójstwa wielu osób oraz zmusić organy państwa do przekazania mu złota - mówił.

 

Prokuratura domagała się dla R. 25 lat więzienia. Obrona chciała wymierzenia oskarżonemu najniższego wymiaru kary.

 

Wyrok jest nieprawomocny.

 

 

Ładunek z metalowymi śrubami


Do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło 19 maja 2016 r. Niewielki ładunek eksplodował na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Lekko ranna w palec została kobieta stojąca na przystanku. Substancja, która spowodowała wybuch, znajdowała się w metalowym pojemniku o pojemności ok. 3 litrów. W pojemniku były także metalowe śruby.

 

Według prokuratury R. wcześniej powiadomił służby, że podłożył we Wrocławiu cztery bomby, a za ich rozbrojenie żądał 120 kg złota. W ramach śledztwa przeprowadzono dwa eksperymenty procesowe, w których badano skutki detonacji w autobusie ładunku podobnego do tego, który eksplodował na przystanku. Opinie biegłych po tych eksperymentach - zdaniem prokuratury - potwierdziły zasadność postawionych R. zarzutów o charakterze terrorystycznym.

 

Podczas pierwszej rozprawy R. powiedział, że przyznaje się do czynu, ale nie do zarzutów sformułowanych przez prokuraturę.

 

PAP

prz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze