Związany mężczyzna w bagażniku i muzyka z "Ojca chrzestnego". Włoskie MSZ interweniuje

Świat
Związany mężczyzna w bagażniku i muzyka z "Ojca chrzestnego". Włoskie MSZ interweniuje
Pixabay/juliacasado1

Protesty we Włoszech, głównie na Sycylii, wywołała scena z filmu o nowym modelu samochodu nakręconego na Sycylii dla portalu francuskiego magazynu motoryzacyjnego. W bagażniku widać związanego mężczyznę. - Tak się to robi na Sycylii - komentuje dziennikarz. Scenę z materiału dla "Auto Moto Magazine" ostro potępił minister spraw zagranicznych Włoch, Angelino Alfano.

Materiał filmowy, prezentujący nowy model samochodu, nakręcony został w miasteczku Corleone koło Palermo, uważanym za jedną z kolebek sycylijskiej mafii, cosa nostra. W tle wykorzystano fragmenty muzyki z filmu "Ojciec chrzestny". Gdy dziennikarz otwiera pilotem bagażnik, widać z nim mężczyznę ze związanymi rękoma i nogami.

 

Scena ta, rozpowszechniona przez media wywołała lawinę komentarzy i krytyki oraz protesty.

 

"Byłem zszokowany"

 

Szef dyplomacji, urodzony na Sycylii Angelino Alfano poinformował , że ambasada Włoch we Francji wysłała list do redakcji magazynu i napisała w nim, że wideo to jest "niedopuszczalne". Po tej interwencji film został zablokowany na stronie pisma.

 

- Sycylia nie jest absolutnie taka, jak pokazał ją francuski dziennikarz, który, próbując niezdarnie zareklamować samochód, obraża Sycylię i Włochów; kreśli oburzający i krzywdzący wizerunek wyspy, która dała silną odpowiedź na jarzmo mafii i ma olbrzymi szacunek dla jej ofiar - oświadczył minister Alfano.

 

Oburzenie wideo wyraził też senator Giuseppe Lumia, członek komisji włoskiego parlamentu do walki z mafią, który od lat ma policyjną ochronę z powodu otrzymywanych pogróżek. W rozmowie z dziennikiem "Corriere della Sera" polityk podkreślił: "Byłem zaszokowany tym, co zobaczyłem".

 

- Nie zawsze interweniuję w przypadkach, gdy przedstawia się Sycylię w barwach mafii, ale tym razem postanowiłem zwrócić się o to, by zajął się tym parlament, bo przekroczono wszelkie granice - oświadczył senator.

 

Firma twierdzi, że nie miała nic wspólnego z nagraniem

 

Producent przedstawionego w filmie samochodu w wydanym oświadczeniu wyjaśnił, że odcina się od wszelkich treści, które "mogą stanowić naruszenie norm obywatelskich i karnych oraz zbiorowej moralności".

 

Firma wyraziła żal z powodu tego, co się wydarzyło i podkreśliła, że nie miała nic wspólnego z kontrowersyjnym nagraniem.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze